Rodziały

niedziela, 30 czerwca 2013

Czy jest sens.?

Tak sobie ostatnio patrzę i przez ostatnie kilka dni było tylko 6 wyświetleń mojego posta i zero komentarzy. Nie wiem czy to ma sens. Może przestane pisać. ?

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 22

Po koncercie poszliśmy do swoich pokoi. Wszyscy od razu poszli spać.  Byliśmy zmęczeni koncertem, ale mimo to uśmiech nie schodził z naszych twarzy.
Następnego dnia wcześnie rano zebraliśmy się i wsiedliśmy do vana.  Jechaliśmy na kolejny koncert.  Pezet, Manolo i Staff nie mogli jechać z nami,  bo mieli koncerty. 
Następny koncert był w Poznaniu. Jak na poprzednim energia była zniewalająca.  Wszyscy mieli w sobie tyle radości i siły. Czasem zazdrościłam im tego. ....
*** 5 DNI PÓŹNIEJ ***
Dzisiaj są moje urodziny. Kamil chyba zapomniał. Zrobiło mi się smutno. Kamil cały czas chodził zabiegany.  Dzisiaj koncert w Kostrzynie nad Odrą na przystanku Woodstock.  Jest tu tyle ludzi, którzy żyją chwila.  Nie przejmują się tym,  ze ludzie na nich patrzą jak kąpią się w błocie. Oni po prostu cieszą się życiem. 
Do koncertu zostało kilka minut. Chłopaki byli już na scenie. Kamil przed wyjściem podszedł do mnie i powiedział:
- Kocham cię. 
- Ja ciebie też - odpowiedziałam. 
Po tych słowach wyszedł na scenę.  Był niesamowity. Skakał po małej scenie. Nie była to scena główna tylko ta w namiocie... nie wiem jak się ten namiot nazywa,  ale to tu są tacy ludzie z kropkami na czole. jakaś  kryszna , chryszna czy coś takiego. Nie pamiętam. Byłam zbyt podekscytowana tym wszystkim, by zwracać uwagę na takie szczegóły. Była może połowa koncertu, gdy nagle Kamil przestał śpiewać i zaczął mówić, a raczej krzyczeć  do mikrofonu:
- Jak się bawicie?!- tłumy odpowiedziały mu wielkim piskiem- To tak jak ja. Ale przejdę do rzeczy. Jest tu dzisiaj ze mną pewna ważna mi osoba, zapewne już ją znacie. Ma dzisiaj urodziny i chciałbym, aby zapamiętała je do końca życia. Kasia chodź do nas.!
Poszłam na scenę. Byłam szczęśliwa. Kamil nie zapomniał o moich urodzinach.
Weszłam na środek sceny. Stanęłam obok Kamila i ktoś podał mi mikrofon.
- Siema- powiedziałam . Wszyscy zaczęli śpiewać 100 lat.
Po tym jak skończyli powiedziałam:
- Jesteście wspaniali. Wy- pokazałam na fanów Kamila- Kamil i  cały  zespół. Dziękuję wam.
Po tym co powiedziałam zaczęłam płakać ze szczęścia.
- Ej no . Kasia nie płacz- podszedł do mnie i przytulił.
- Oooo- Krzyczeli fani.
Uspokoiłam się.
- A teraz zaśpiewamy. Co wy na to .?- wszyscy krzyczeli.
- Na na na na na na na na na na na na na na na na na na
Siedzę wieczorem ogarnięty moją ciszą....
To była ostatnia piosenka .
Zeszliśmy ze sceny. Kamil podszedł do mnie i pocałował.
- Wszystkiego najlepszego kochanie-powiedział.
- Dziękuję.
- A teraz masz tu prezent ode mnie- podał mi jakąś kopertę.
- Ale co to jest .?- zapytałam.
- Zobacz- powiedział. Otworzyłam kopertę.
- Dwa bilety na wycieczkę do Turcji! Jezu jak ja cię kocham- rzuciłam się mu na szyję.
- Ja ciebie bardziej- powiedział.
- No to tak. Z kim ja pojadę.... - zaczęłam się z nim droczyć- Chyba zabiorę ze sobą Konrada, a może Kornelę? Jak sądzisz?
- Przestań- udał obrażonego- Naprawdę nie chcesz mnie ze sobą.?- zapytał.
- Żartowałam. Oczywiście, że pojechałabym tam z tobą- uśmiechnęłam się i pocałowałam.
Kamil poszedł rozdać autografy. Ja nie poszłam. Oglądałam wszystkoz boku, gdy nagle podszedł do mnie jakiś facet.
- Pomóc w czymś?- zapytałam.
- Nie... A w sumie to tak...
***Według Kamila***
Podpisałem już autografy wszystkim. Zostało mi tylko kilka zdjęć. Po chwili poszedłem do garderoby, gdzie miała czekać na mnie Kasia. Nigdzie jej nie było. Nie odbierała telefonu. Co się z nią stało.??

__________________________________________________________________________________

Dodałam. Cieszę się, że was tak dużo. Kiedy tu wchodzę mam takiego wielkiego smile'a .. ; D
 

czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 21

W poprzednim rozdziale:

Po za tym poznałam też bliżej Kondzia. Całą się śmialiśmy. 

Nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy na miejsce. Wszyscy 

wyszli z auta tylko Kamil ubierał jeszcze bluzę z kapturem.

- Idzesz ?- zapytalam .

- No już.

Poszliśmy do klubu , w którym miał być koncert. Czekała 

tam na nas niespodzianka.

Zobaczyłam przede mną Mesajaha i Staffa. Spojrzałam
 pytająco na Kamila.
- Nie powiedziałem ci .?- zapytał zdziwiony, a potem szybko 
się uśmiechnął- Chciałem ci zrobić niespodziankę. A i 
zobaczysz jeszcze dzisiaj Pezeta.
Zaczęłam się SZEROKO uśmiechać . Potem podeszłam do Manola i Staffa , żeby się przywitać.
- Cześć. Kasia jestem.
- Siema.- powiedział Manolo.
- Cześć - powiedział Staff.
- Nawet nie wiecie jak bardzo cieszę się , że mogę was poznać.- strasznie się cieszyłam. Chciałam zacząć skakać i głośno się śmiać, ale powstrzymałam się. Nie chciałam , żeby pomyśleli, że jestem jakąś ich psych-fanką.
- Nam też jest miło ciebie poznać. - powiedział Staff.
- No dobra. Koniec tych miłych słówek. Za godzinę gramy koncert. Trzeba się przygotować.- powiedział Maciek.



Poszliśmy do w stronę garderoby. Kamil przebrał koszulkę . Nim zdążyłam się zorientować to był już czas wejścia na scenę. Kamil jeszcze chwilę ustalił coś z chłopakami i podszedł do mnie. Powiedział: - Poczakasz tu czy idziesz ze mną na scenę. ? Chciałam iść, ale z drugiej strony chyba bym nie dała rady tak tam stać. Zżarła by mnie trema. - Zostaje. Wiesz nie chce ci przeszkadzać - powiedziałam. - Jak chcesz. Konrad z tobą posiedzi.- powiedział Kamil. - Ok. - Dobra ja już idę. Kocham cię. - powiedział i pocałował mnie w usta. Koncert był wspaniały. Po kolei wychodzili chłopaki. Najpierw Staff i zaśpiewał z Kamilem,, Jestem" , potem Pezet i zaśpiewali, ,Shot yourself" a na końcu wyszedł Manolo. Nie wiem dlaczego, ale nie zaczęli od razu śpiewać. Kamil powiedział do mikrofonu: - Czy macie osobę, na której wam zależy. ? - zapytał fanów. Wszyscy zaczęli krzyczeć, ze tak. - Ja też mam taką osobę. Ona jest tu. Tu z nami. - popatrzył na mnie. Stałam jak wmurowana- Kasia chodź do nas. - chciałam wejść, ale nie mogłam się ruszyć. Moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Fani zaczęli krzyczeć moje imię. W tej danej chwili podszedł do mnie Kamil i złapał za rękę. - chodź Polubią cię. - szepnął mi do ucha. Poszłam z nim. Gdy tylko weszłam wszyscy zaczęli głośno krzyczeć. Byłam w szoku. Przecież oni mnie nie znali. Wyszłam na scenę. Kamil coś śpiewał ale ja nie pamiętam co. W tamten chwili odpłynęłam. ______________________________________________________________ Sory że tak długo nie było, ale nie miałam jak pisać i nie miałam weny. Mam nadzieje że teraz to się zmieni. ;)

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 20


Obudziły mnie rano promyki słońca. Z tego wywnioskowałam, że pogoda jest piękna. Byłam wtulona w Kamila. Delikatnie podniosłam głowę, by zobaczyć czy śpi.
- Dzień dobry kochanie- powiedział Kamil.
- A dobry dobry, bo ty tu jesteś- uśmiechnęłam i dałam mu całusa.
- No wiem. Ja to jestem....- zaczął.
- Nie kończ - powiedziałam szybko.
- Czemu .?- zapytał zdziwiony.
- Bo ja wiem jaki ty jesteś - powiedziałam i znowu dałam mu buziaka.
- A to za co .?- zapytał- Od rana już mnie całujesz ...
- A co nie podoba ci się .?- zapytałam.- Dobra jak nie chcesz to nie- udałam obrażoną.
- Ej no Kasia. Żartowałem.. - powiedział.
 - Udowodnij!- powiedziałam.
Przybliżył się do mnie i namiętnie pocałował. Poczułam jego język w moich ustach. Po kilku minutach zacnego zajęcia powiedziałam:
-Chyba już czas wstawać.
-Nie. Tak mi się dobrze z tobą leży- powiedział Kamil i złapał mnie w talii.
- Mi też, ale jest taki piękny dzień, a po za tym dzisiaj wyjeżdżamy. A Kornela pewnie już wstała, albo zaraz wstanie.- powiedziałam.
- No dobra- wstaliśmy z łóżka. Ja podeszłam do mojej walizki i zaczęłam szukać czegoś co mogę ubrać. Wybrałam miętową zwiewną sukienkę . Poszłam do łazienki , ale była zamknięta. Wróciłam do pokoju i powiedziałam do Kamila:
- Zamknij oczy i nawet nie próbuj podglądać !
- A co ? Wstydzisz się.?- zapytał.
- TAK- podkreśliłam.
- No to zamknę- powiedział.
Ja szybko ubrałam stanik cały czas mając na sobie koszulę nocną. Potem ją ściągnęłam i założyłam sukienkę. Spojrzałam na Kamila.
- Ty!!! CAŁY CZAS SIĘ GAPIŁEŚ .??
 - Nieee- powiedział ironicznie.
Rzuciłam w niego poduszką.
- A tak po za tym masz ładny stanik- zaśmiał się.
- Spaaaadaj !!
Poszliśmy do kuchni. Kornela już tam była. Siedziała przy stole , na którym stał talerz z pysznie wyglądającymi kanapkami.
- O! Widzę, że siostrzyczka zrobiła śniadanko- powiedział Kamil.
- No widzisz . Powinnaś mnie po rękach całować!- powiedziała Kornela.
- Chyba by mnie całkiem pogięło jakbym miał cie po rękach całować- powiedział.
- A, sory, że rano łazienkę zajęłam- powiedziała Kornela.
- Nie no spoko. Musiałam się tylko przy nim przebierać- powiedziałam.
- Och. - przytuliła mnie - Współczuje ci .
Obie się zaśmiałyśmy .
- Ej za jakieś pół godziny będą tu chłopaki i wyjeżdżamy - powiedział Kamil z wielkim entuzjazmem .
- O ! Tak szybko .?-zapytałam.
- No. Dlatego szybko jemy i nie gadamy- zaśmiał się.
Zjedliśmy śniadanie, wzięliśmy nasze walizki i wyszliśmy z domu. Tam czekali już na nas chłopaki z zespołu. Wsiedliśmy do białego vana i ruszyliśmy wszyscy na koncert do Brzegu. Poznałam chłopaków z zespołu. Maćka, Radzia , Zwierza i Pitera. Po za tym poznałam też bliżej Kondzia. Całą się śmialiśmy. Nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy na miejsce. Wszyscy wyszli z auta tylko Kamil ubierał jeszcze bluzę z kapturem.
- Idzesz ?- zapytalam .
- No już.
Poszliśmy do klubu , w którym miał być koncert. Czekała tam na nas niespodzianka.



________________________________________________________________________________
Sorki, że tak późno, ale byłam u cioci, a potem u babci i nie miałam jak pisać ; ) Ale postaram się dodać jeszcze dziś kolejny, ale nic nie obiecuje ; )




piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 19

W poprzednim rozdziale:
Opowiedziałam mu całą historię. Był strasznie przejęty. Uważnie słuchał i analizował każde moje słowo.
Po całej rozmowie powiedział:
- Kasia muszę ci coś powiedzivveć.
Zestresowałam się. Kiedy ktoś ostatnio ta do mnie mówił zawsze działo się coś złego. kamil zobaczył że się stresuję i szubko dokończył:
- Bo muszę wyjechać w trasę koncertową. Okazało się, że ten koncert jest przeniesiony ze wtorku na piątek.
- Co? Ale to już po jutrze-powiedziałam zdziwiona.
- No wiem. Jak rozmawiałaś z Ewą zadzwoniła do mnie Aneta. Wszytko mi wytłumaczyła. Wyjeżdżamy jutro o 10 .- powiedział.
- Ale jak to my .?- zapytałam zdziwiona.
- No normalnie. Ja, ty, chłopaki z zespołu, Kornela i Konrad- odpowiedział.
- Ja mam jechać z tobą w trasę koncertową.?- zapytałam. Cieszyłam się, ale jednocześnie bałam. Byłam na kilku jego koncertach, ale nigdy za kulisami. 
- No tak. Nigdzie się bez ciebie nie ruszę.- powiedział.
- A co z Ewą.?- zapytałam. Nie chciałam się z nią rozstawać. Dopiero co ją poznałam a już musiałam ją opuszczać.
- Jak chcesz to możemy ja zabrać ze sobą. - powiedział.
- No nie wiem. Zadzwonię do niej wieczorem  i zapytam . - powiedziałam . Byłam szczęśliwa, że Kamil mnie rozumie. Wiedział, że nie chcę się z nią rozstawać. W końcu to moja siostra. 
- Dobra. A teraz idź się pakuj.- powiedział.
- Okej. Już idę . A na ile dni jedziemy?- zapytałam.
- Na tydzień- powiedział Kamil.
Poszłam się pakować. Nie mogłam się doczekać, aż zadzwonię do Ewy .  Nie wytrzymalam. Zadzwoniłam teraz.
E: Halo.?
J: Hej Ewa. Tu Kasia. 
E: O hej .
J: Mam dla ciebie propozycję. Bo Kamil wyjeżdża dzisiaj w trasę. Ja też jadę i chciałam żebyć ty też pojechała. Co ty na to.?
E: No pomysł świetny, ale ja też muszę ci coś powiedzieć.
J: Co się stało.?
E: No bo moi rodzice wyjeżdżają za granicę. Miałam ci o tym dzisiaj powiedzieć ale zapomniałam. Wyjeżdżam razem z nimi. 
J: Ale jak to .? Gdzie .? Kiedy .?
E: Wyjeżdżam do Angli. Jutro rano.
W oku pojawila mi się łza.
E: Kasia jesteś tam .?
J: Tak jestem. A kiedy wracacie.?
E: Nie wiem. Prawdopodobnie za kilka miesięcy.
J: Dopiero się poznałyśmy, a ty już wyjeżdżasz.
E: Tak. Ten wyjazd jest całkiem nie w porę.
J: Zgadzam się.
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę o trasie koncertowej i jej wyjeździe.
E: Dobra . Ja kończe, bo muszę się pakować. Pa.
J: Pa.

Po tej rozmowie szybko sie spakowałam i poszłam do Kamila. 
- Hej . Co się stało.? - zapytał zaniepokojony.
- Nic- odpowiedziałam szybko i usiadłam obok niego.
- Jak nic.? Przecież widzę- powiedział.
- No dobra. Ewa nie jedzie z nami w trasę koncertową.- powiedziałam.
- I to dla tego jestes taka przybita .?- zapytal troskliwie.
- No to też, ale ona jutro rano wyjeżdża do Angli na kilka miesięcy- powiedziałam i poczulam, że po policzku leci mi łza, a nawet tony łez. Przytuliłam się do Kamila. Po kilku minutach jego koszulka była cała mokra. 
- Ej mała. Przez ciebie jestem cały mokry- powiedział i zaśmiał się.
- Spaadaj. - zaśmialam się- Idź się przebierz bo będziesz chory.
- No to co . Jak będę chory to będziesz mi nosiła herbatki i śniadanka do łóżka. Więc wiesz dla mnie to się opłaca był chorym- powiedział.
- Chyba śnisz. Ja .? Herbatki i śniadanka.?- dotknęłam jego czoła- ty na prawdę jesteś chory. - oboje zaczęliśmy się śmiać. 
 Po kilku minutach Kamil powiedział:
- To juz spakowana .?
- No jasne - powiedziałam- A co ty sobie myślisz, że będę się cały dzień pakować .?
- Szczerze.? To tak . - zaśmiał się a ja go walnęłam w ramię. Potem on zaczął mnie łaskotać a ja nie mogłam się opanować. Rzucałam się po całym pokoju i nagle zobaczyłam, że w drzwiach stoi... Kornela
.- O ! Kornela.! Siemka co tam u ciebie .? Po co wpadłaś .?- zaczął szybko Kamil.
Odsunęłam się od Kamila jak poparzona.
- Hej. Kasia jestem- powiedziałam i podałam jej rękę.
- Hej. Kornela- odwzajemniła uścisk.
- Wejdź- powiedział Kamil do Korneli.
- No widzę, że wy to już tak na poważnie tak .?- zapytała.
Spojrzałam na Kamila.
- No tak. A to ja kiedyś tak nie na poważnie.?- zapytał. Kornela zaśmiała się.
- No a czy ja coś mówię?- zapytała.
- Ja idę do łazienki. Zaraz przyjdę, a wy się zapsiapsiujkujcie czy jakoś tak- powiedział uśmiechnął się i wyszedł.
- Jak ci się podoba mój brat.?- zapytała Kornela.
- No wiesz. Nie jest najgorszy. Nie ma jakiegoś sześciopaku ale jest ok. Nadrabia to całowaniem- zaśmiałyśmy się.
Znalazłam z Kornelą wspólny język. Przez nieobecność Kamila gadałyśmy już chyba o wszystkim , a jeszcze nam to nie wystarczyło. Dawno nie miałam się komu tak wygadać. Ona nie zachowywała się jak siostra Bednarka, tylko jak normalna dziewczyna, która jest siostrą mojego chłopaka.
- O .!! Widzę, że moje dziewczynki się zakumplowały.- powiedział Kamil, który chyba przed chwilą przyszedł.
- No jak widać tak. Kasia jest wspaniała. Masz szczęście- powiedziała. Lekko się zarumieniłam. Nie lubiłam jak ktoś mnie komplementował. 
- No wiem. - potwierdził.- Wiesz. W oblewaniu kawą jest naprawdę dobra. Wie kogo oblać.- po tych słowach wybuchliśmy śmiechem. 
Gadaliśmy tak chyba kilka godzin, bo nim się obejrzeliśmy było już ciemno.
- Dobra. Ja będę się już zbierać- powiedziała Kornela.
- Ej siostra! Wiesz, że nie puszczę cię o 3 w nocy do domu nie .?- zapytał Kamil.
- No dobra. Skoro nalegasz to zostanę u was na noc- zaśmiała się.
- Ok. Mi pasuje.- powiedziałam. 
- Będziesz spała w pokoju gościnnym- powiedział Kamil.
- Ok. - powiedziała jego siostra.
Jak na rodzeństwo dobrze się dogadywali. Mówili chyba sobie o wszystkim . Wtedy pomyślałam jak by to było ze mną i Ewą. 
- Ja idę wziąć prysznic- powiedziała Kornela- A Kamil pożyczam twoją koszulkę.
- Okej- powiedział- tylko potem ją oddaj.
- Oczywiście- zaśmiała się i poszła do łazienki.
- I jak ci się podoba moja siostra .?- zapytał.
- Jest boska. W ogóle do ciebie nie podobna- powiedziałam.
- Ej.!- posmutniał.
- Nie no żartowałam. Ty jesteś moim nałogiem i nic tego nie zmieni.- powiedziałam.
- Uuu. To już nałóg. Niesamowite. - powiedział i oboje wybuchliśmy śmiechem.
- Jak wy słodko razem wyglądacie. - powiedziała Kornela.
- Wiemy- powiedział Kamil.
- Ja idę spać. Dobranoc- powiedziała Kornela.
- Dobranoc- powiedzieliśmy razem z Kamilem .
- My też idziemy spać prawda.?- zapytałam.
- No nie wiem. Może zrobimy coś innego .?- zapytał i jego brwi zaczęły chodzić góra dół .
- Oj nie nie. Nawet sobie nie myśl. Nie chcę mieć w wieku 18 lat małych Bednarków.- powiedziała z powagą.
- No weź. Nie chcesz mieć takich ślicznych dzieciaczków podobnych do mnie.?- zapytał kusząco.
- Chcę, ale nie teraz. - powiedziałam.
- Niech ci będzie. Ale nie długo wrócę do tej rozmowy. 
Wykąpaliśmy się.  Ja piersze Kamil drugi. Zanim on się wykąpał ja zasnęłam .



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siemka. Udało mi się napisać dzisiaj jeszcze jeden rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba. :)



Rozdział 18

W poprzednim rozdziale:
 ŚRODA RANO * 
Obudziłam się.  Była godzina 5.08 . O boże.  Dlaczego nie mogę spać. ?  To było dziwne. 
Powoli wydostałam się z objęć Kamila.  Robiłam to tak delikatnie żeby go nie obudzić. Udało mi się.  Poszłam do kuchni. Zrobiłam śniadanie. Naleśniki z nutellą.  Moje ulubione. Zrobiłam sobie herbaty i usiadłam przy stole. Nie wiem nawet kiedy zasnęłam.  Obudził mnie Kamil. 



- Hej. Halo .? Żyjesz ?- zapytał Kamil.?
- No- mówiłam zaspana- chyba żyję. Wstałam rano i przyszłam tu i chyba zasnęłam.
- Właśnie widzę- zaśmiał się Kamil- Wiesz dzwoniła do ciebie przed chwilą Ewa.
- Co .? Kiedy ? Nie mogłeś mnie obudzić .?- zapytałam szybko. Byłam z niewiadomego mi powodu podekscytowana.
 - Ej Kasia spokojnie - powiedział i złapał mnie za ramiona. - powiedziałem, że do niej oddzwonisz, ale ona chcę się spotkać. Powiedziałem , żeby przyszła tu do nas dzisiaj na godzinę. Będzie około 13, więc zdążysz się ogarnąć- wtedy zmierzył mnie wzrokiem. Byłam w bokserkach i koszulce. Była tak krótka, że ledwo zakrywała mój brzuch. Nie patrząc na nic rzuciłam się Kamilowi na szyję i powiedziałam mu do ucha:
- Kocham cię.
On nic nie odpowiedział tylko delikatnie pocałował moje wargi.
- Jesteś głodny .?- zapytałam po kilku minutach namiętnego przytulania.
- Nie. Zjadłem twoje naleśniki jak spałaś. Były pyyyyszne - powiedział i wyszczerzył wszystkie ząbki.
- Heh. Wiem . Mój talent do gotowania przebija wszystko- powiedziałam i wybuchłam śmiechem.
Tak na prawdę to nigdy nie gotowałam. Co prawda to pomagałam czasami mamie coś zrobić ale nic szczególnego. Teraz, gdy jej nie ma musze sobie jakoś radzić. Na razie idzie mi nie najgorzej. Zaśmiałam się w duchu. *GODZINA 13 * O boże. Zaraz przyjdzie Ewa. Stresuję się jak nigdy dotąd. Masakra. Boje się. Nie wiem co mam jej powiedzieć. O co zapytać.
. - Ej. Kochana. Denerwujesz się. ? - zapytał Kamil
. - Nie. .. No dobra. Strasznie się denerwuje. Nigdy się tak nie stresowałam. - powiedziałam i przytuliłam się do niego.
 - Nie denerwuj się. To twoja siostra. Zaakceptuje cię taką jaka jesteś. - powiedział.
 - No łatwo ci mówić. Ty nie dowiedziałeś się po 18 latach, że masz siostrę i to do tego bliźniaczkę. - powiedziałam i bardziej się w niego wtuliłam.
 Tyn-dyn, tyn -dyn.
 - Ja otworzę.- powiedział Kamil.
Usiadłam na sofie w salonie. Czekałam aż Ewa wejdzie. Weszła. Wstałam i powiedziałam:
- Hej. Siadaj sobie.
- Siemka. - powiedziała i usiadła na sofie . Usiadłam obok niej.
- To ja może pójdę do siebie i nie będę wam przeszkadzał- powiedział Kamil.
- Ok- powiedziałam.
- Jakby co to krzyczcie- zaśmiał się i poszedł do siebie.
- Poczucie humoru to on ma- powiedziała Ewa i obie zaśmiałyśmy się.
- No nie za przeczę- powiedziałam dalej się śmiejąc.
W tej chwili poczułam pomiędzy nami taką jakby więź. Znałam ją od wczoraj, a czułam jakbyśmy znały się lata. Rozumiałyśmy się. Była moją bratnią duszą.
- No. To . Ten. - zaczęłam zestresowana.
- Widzę, że ty też stresujesz się tym spotkaniem. - powiedziała Ewa.
- Nom. Aż tak widać .?- zapytałam i zaśmiałyśmy się.
- Nie . Ja też się stresuję.- powiedziała.- No to może opowiesz mi coś o sobie .?- zapytała Ewa.

Opowiedziałam jej w streszczeniu całą historię mojego życia. To, że mój tato miał wypadek i mama niedawno zginęła. Ale nie tylko. Opowiadałam jej również o rzeczach zwyczajnych, czyli jak poznałam Kamila. Potem ona zaczęła opowiadać . Dowiedziałam się , że jej rodzice to Asia i Tomek, że ma młodszą siostrę Julkę i mieszka tu nie daleko.
- Ej Kasia. Ja się pytałam mamy jak to możliwe, że jesteśmy siostrami- zaczęła Ewa.
- No i dowiedziałaś się czegoś?- zapytałam.
- Tak. Moja mama miała 17 lat jak zaszła w ciążę. Nie mieszkała w bogatej rodzinie i nie miała zbyt dużo pieniędzy. Nie  mogła wychować dwójki dzieci w jednym czasie . Dlatego oddała cię pod opiekę do swojej przyjaciółki, które nie mogła mieć dzieci. - mówiła Ewa.
- Mojej mamy- powiedziałam przygaszona.
- Tak. Od tamtej pory nie utrzymywały kontaktu, żebyśmy się nie widziały. Ale postanowiły, że w dzień naszych 19 urodzin się spotkamy.
-Czyli za tydzień. I gdyby nie to , że przyjechałam tu z Kamilem i twój chłopak nas pomylił to dalej bym cię nie znała.
- No właśnie tak by było- powiedziała Ewa.
Zapadła cisza. Układałam sobie to wszystko w głowie. Jak to możliwe? Moja mama nie jest moją mamą.? Nie była moją mamą.
- Dobra ja już pójdę. W razie czego to dzwoń. Masz mój  numer.- powiedziała i wyszła.
Ja siedziałam dalej w salonie. Po chwili przyszedł Kamil. Zobaczył mnie dobitą i przytulił bardzo mocno.
Opowiedziałam mu całą historię. Był strasznie przejęty. Uważnie słuchał i analizował każde moje słowo.
Po całej rozmowie powiedział:
- Kasia muszę ci coś powiedzieć.





_____________________________________________________________________________________

 No to tak. Na początku przepraszam , że wczoraj nie dodałam. Nie chciałam dodawać krótkich. A i jeszcze jedno będę dodawała rozdziały do 2 dni. Jak mi się uda to codziennie, ale nie zawsze. Mam teraz dużo na głowie, bo na koniec czerwca mam występ na tańcach. Przepraszam i dziekuję za wszystkie komentarze i 2000 wyświetleń. Jesteście mega !!! <3

środa, 19 czerwca 2013

Rozdział 17

Wróciliśmy do domu. Kamil poszedł szybko pod prysznic, a ja usiadłam na jego łóżku. Oparłam głowę o ręce i zaczęłam intensywnie myśleć.  Normy mogłam w to uwierzyć . Mam siostrę i to do tego bliźniaczkę. Myślałam nad tym jak to możliwe.  Może jestem adoptowana,  albo ona. Nie wiem co o tym myśleć.  Nagle do pokoju wszedł Kamil.
-Hej. Nie dobijaj się tą sytuacją.  Żyj chwilą i nie żałuj niczego. - powiedział.
- Hmm.  Czy ty coś sugerujesz?- zapytałam. 
- Co.?  Ja.?  Nie. Nigdy. - powiedział z ironią.
Teraz podszedł do mnie i zaczął całować.
- I kto nic nie sugeruje.?  - zapytałam. 
Całowaliśmy się ... długo. Zasnełam w jego objęciach. Było może tak wygodnie. Był taki miekki,  a za razem twardy.  Po prostu idealny. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie,  żeby nigdy mnie nie opuszczał i był przy mnie.

* ŚRODA RANO *
Obudziłam się.  Była godzina 5.08 . O boże.  Dlaczego nie mogę spać. ?  To było dziwne.
Powoli wydostałam się z objęć Kamila.  Robiłam to tak delikatnie żeby go nie obudzić. Udało mi się.  Poszłam do kuchni. Zrobiłam śniadanie. Naleśniki z nutellą.  Moje ulubione. Zrobiłam sobie herbaty i usiadłam przy stole. Nie wiem nawet kiedy zasnęłam.  Obudził mnie Kamil. 

Rozdział 16

- Co ty sobie myślisz.?- zapytał zdenerwowany Kamil chłopaka- Kim ty w ogóle jesteś .? Zansz go .?- zapytała mnie.
- Nie. Pierwszy raz faceta na oczy widzę- powiedziałam zdenerwowana. Ta sytuacja była dziwna. Kamil był strasznie zdenerwowany. Nigdy go takiego nie widziałam. Czułam, że chce zrobić coś temu chłopakowi, dlatego podeszłam do niego i przytuliłam.
- Jak mnie nie znasz ?- zapytał zdziwiony chłopak- Przed chwilą wybiegłaś z mojego domu. Jestem twoim chłopakiem. Kuba. Nie pamiętasz mnie?- zapytał zdziwiony. Ta sytuacja chyba też go dobiła.
- Nie znam cię człowieku. Opanuj się. Nie jestem żadna Ewa. - mówiłam, podniesionym głosem.
- Czekaj chwilę, zaraz do ciebie zadzwonię- wyciągnął telefon i zaczął dzwonić. Mój telefon się nie odzywał , a słuchawce było słychać Halo?- Hej Ewa.? - głos w słuchawce: No a kto .?- Przyjdź do mojego domu musisz coś zobaczyć..... *KILKA MINUT PÓŹNIEJ * Poszliśmy do domu Kluby i poczekaliśmy na rzekomą Ewę. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Kuba poszedł otworzyć w drzwiach zobaczyłam dziewczynę identyczną jak ja. Wstałam z sofy na której siedziałam i podeszłam do niej. Stałam jak wryta. Przypatrywałam się każdej części jej miała. Kamil też chyba wstał i patrzy się na nią i na mnie. Staliśmy tak kilka minut. - Ale jak to możliwe. ? - zapytał Kamil. - Nie mam pojęcia. My... jesteśmy bliźniaczkami - powiedziałam zaskoczona. Nigdy nie miałam siostry. Zawsze chciałam mieć siostrę która mnie wysłucha, będę mogła się jej zwierzać i po prostu wygadać. Nigdy nie miałam tej przyjemności. Teraz tylko pozostawało pytanie czyi rodzice są naszymi rodzicami. Nie mogłam teraz racjonalnie myśleć. - Masz tu mój numer telefonu - podałam Ewie karteczkę - zadzwoń do mnie jutro . Teraz nie jestem w stanie rozmawiać z wami. Chwyciłam Kamila za rękę i wyszłam. Całą drogę do momenci milczeliśmy, ale tego mi było trzeba. Musiałam sobie to wszystko poukładać. W końcu dzisiaj po 18 latach dowiedziałam się że mam siostrę.

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 15

*WTOREK RANO *
-  Bo kiedy miałem ci powiedzieć. ?  Wczoraj byliśmy zbyt zajęci. - zaśmiał się a jego bawi chodziły góra dół.
- Ej. To mogłeś mnie chociaż wcześniej obudzić! - krzyknęłam. 
- Nie miałem serca.  Gdy śpisz jesteś taka słodka. Zupełnie jak nie ty. - powiedział.
- Czy ty sugerujesz iż ja nie jestem słodka? - zapytałam ironicznie.
- Noc.. Yyyy. Nie,  ale wtedy byłaś słodsza i robiłaś fajne minki jak smyrałem twoje brzuszek-  powiedział i wystawił wszystkie swoje ząbki.
- Czy ty dotykałeś mojego zacnego brzuszka bez pozwolenia? -  zapytałam. Udawałam wkurzoną,  ale czułam, że zaraz wybuchnę śmiechem.
- Tak i dobrze mi z tym.  - powiedział Kamil i pocałował mnie.
- Ej.  Puść mnie, bo zaraz się spóźnimy do twoich rodziców -powiedziałam.
- Rodzice poczekają - powiedział.
-Ale ja nie chcę się spóźnić!  - krzyknęłam.
- No dobra, dobra- opuścił mnie,  ale wieczorem to dokończymy.
- To się jeszcze okaże- powiedziałam.  Szybko poszłam do swojej torby. Wzięłam z niej shorty i oczojebiący top, po za tym bieliznę i kosmetyczkę.  Poszłam do łazienki.  Ubrałam się, pomalowałam i wyszłam.  Poszłam do pokoju Kamila.  Rozmawiał z kimś przez telefon.  Gdy skończył zapytałam :
- Kto to był.?
-Moja mama.  Powiedziałem,  że będziemy za 15 minut.
- Aha. To co idziemy. ?  - zapytałam.
-A co z jajecznicą? Kto ją zje?  - zapytał.
- Oj dobra już idę zjeść.  - jak powiedziałam tak zrobiłam za dosłownie 3 minuty powiedziałam - No możemy iść. 
- Ok.

Wyszliśmy z domu. Do rodziców Kamila było może 5 minut.  Stanęłam przed bramką do podwórka. 
-Kamil. - zaczęłam.
-Hym.?
- A co jak mnie nie polubią? - zapytałam smutna.
- To będą mieli ze mną doczynienia.  - zaśmiał się.
- Ale ja mówię na serio- powiedziałam.
- Na pewno cię polubią.  -złapał mnie za rękę i powiedział - nie bój  się.
Kamil zaciągnoł mnie do domu.  Gdy weszliśmy zobaczyłam skromne mieszkanie, w którym wszystko było w jasnych i ciepłych barwach. 
- Mamooo!  Już jesteśmy.  - krzyknął Kamil.
Za chwilę zobaczyłam jego mamę i tatę. Mieli przyjazny wyraz twarzy.
- Witaj.  To ty jesteś Kasia.?
- Tak. - powiedziałam.
- Kamil nam tyle o tobie opowiadał. - powiedział tato Kamila.  Teraz zwrócił się do niego - na prawdę jest taka ładna jak mówiłeś - powiedział i wszyscy się zasmiali a tylko ja zrobiłam buraka. 
- Wyjdźcie do środka.  Kasia czuj się jak u siebie w domu- powiedziała mama Kamila.
Weszliśmy do jadalni usiedliśmy przy stole. Mama Kamila przyniosła dużo jedzenia.  Nie byłam głodna,  ale nie chciałam żeby się obraziła. Rozmawiałam z rodzicami Kamila o mnie i o nich i dowiedziałam się dużo rzeczy o tym jak Kamil był mały. Było bardzo zabawnie.  Czas mijał nam bardzo szybko.  Korneli i Konrada nie było w domu.  Pojechali gdzieś na urodziny czy coś.  Poznam ich kiedy indziej.  Około godziny 16.00 Kamil  powiedział.:
- My będziemy się już zbierać.  Mamy z Kasią plany na wieczór.  - popatrzył na mnie.
- Dobrze,  tylko wpadnijcie do nas jutro na kolację. - powiedział tato Kamila. 
- Dobrze.  Będziemy na pewno.  - powiedziałam z uśmiechem. 
Wyszliśmy z domu.
- Może pójdziemy na spacer.?  - zapytałam.
- No dobrze. Widzę, że odwlekasz nasz wspólny wieczór.  - powiedział zasmucony Bedzio. 
- Nie.  Tylko nie chce siedzieć w domu. - powiedziałam.
Chodziliśmy po Lipkach.  Nagle zobaczyłam,  że biegnie w naszą stronę jakiś chłopak.
- Ewa !  Gdzie ty byłaś.?  Wszędzie cię szukałem - powiedział nieznajomy i chciał mnie pocałować.  Szybko go odepchnęłam,  a Kamil sprzedał mu lewego sierpowego. 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Sory,  że tak późno dodaje,  ale wczesniej nie miałam czasu.  ;)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Rodział 14

Za pół godziny przyjechała pizza. Zjedliśmy ją z apetytem. 
- Smakowało. ?- zapytał Kamil.
- No jasne. Pizza smaku smakuje mi pod każdą postacią -  zaś miałam się
-  To tak jak mi...-  powiedział Kamil.  Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy. Po chwili Kamil zapytał :
- Napijesz się czegoś?
- Chętnie. A co proponujesz. ? -  zapytałam. 
- Hmm. Może coś mocniejszego. ?  -  za sugerował.
-  Ok. Zrób mi drinka.- Kamil wyszedł do kuchni. Za chwilę wrócił i podał mi szklankę wypełnioną kolorowym napojem. - Dzięki. 
- Proszę bardzo. - zaśmiał się. 
Siedzieliśmy chyba pół godziny o różnych głupotach.  Potem zbliżaliśmy się do siebie. Byliśmy bardzo blisko. Pocałował mnie, ale nie tak delikatnie jak zazwyczaj,  tylko bardziej ... że tak powiem brutalniej.  Ale podobało mi się to. Zmieniliśmy pozycję. Teraz ja leżałam pod nim.  Całowaliśmy się coraz bardziej namiętnie.  Nagle poczułam jego dłonie pod moją bluzką. 
- Kamil. My nie możemy.  Nie jestem jeszcze gotowa. - powiedziałam.
On dalej mnie całował. Za chwilę podniósł mnie z sofy i zaniósł do sypialni. Była urządzona podobne jak ta we Wrocławiu, tylko ta miała większe łóżko.  Kamil położył mnie na nim. Zaczął całować mnie dalej. Po chwili jego koszulka leżała na podłodze. Zaraz znalazła się tam moja. Teraz całował każdą część mojego ciała. Po chwili zamieniliśmy się rolami.  Teraz ja całowałam jego nagi tors.  Jego kaloryfer był zniewalający.  Całowaliśmy się bardzo długo, a potem zanęłam. O budziłam się rano. Kamila znowu nie było obok mnie. Poszłam do kuchni Kamil smażył jajecznicę. 
Podeszłam do niego. Zakryłam mu oczy i powiedziałam:
- Zgadnij kto to.
- Yhmm. Niech się zastanowię.  .. Czyżby to moja kochana,  piękna i cudowna dziewczyna. ?
- Tak. Skąd wiedziałeś. ?  - zapytałam. 
- Zawsze i wszędzie cię rozpoznam -  powiedział Kamil.  -  A i mam dla ciebie niespodziankę. Za jakiej pół godziny jedziemy do moich rodziców. -  Co.?  Dlaczego dopiero teraz mi powiedziałeś.?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Macie jakieś życzenia co  do kolejnych rozdziałów. ? 

Rozdział 13

*ŚRODA GODZINA 20.03*
- Kasiaa..... Kasia.... Kasia! Wstawaj! Jesteśmy na miejscu- mówił Kamil cały czas delikatnie mnie szturchając.
- Ej...- ziewnęłam- ja chcę spać!- powiedziałam i przytuliłam się do okna.
- Kasia wstawaj!- powiedział i wyszedł z samochodu.
- No .- mówiłam sama do siebie- będę mogła sobie jeszcze pospać.
Kamil w tym czasie podszedł do moich drzwi . Otworzył je.
- Ej.! co ty robisz!?- zapytałam.
- Hmmm. Niech się zastanowię... Wyciągam cię z samochodu- powiedział i wziął mnie na ręce.
- Ej! Zostaw mnie.!- krzyczałam.
-Niee.!- krzyknął i pocałował mnie w usta.Nie wiem czemu ale zawsze gdy to robił przez moje ciało przechodził leciutki dreszcz. To było dziwne, ale przyjemne .
    Kamil zaniósł mnie do jakiegoś domu i postawił na ziemi. Stałam w długim korytarzu, z którego było widać prawie wszystkie pokoje. Ciepłe barwy, które tam gościły nadawały temu miejscu przyjemny wygląd.
- Gdzie my jesteśmy .?- zapytałam zdziwiona, bo w domu nie było rodziców Kamila.
- W moim domu- zaśmiał się.
- To ile ty jeszcze masz domów.?- zapytałam z  ironią w głosie.
- Czekaj niech się zastanowię.... Wszystkich w sumie jest 3 . Jedno tu , drogie nad morzem, w Gdańsku, a trzecie we Wrocławiu, tam gdzie mieszkaliśmy- zaśmiał się.
- Nie no ... Czego ja jeszcze o tobie nie wiem .? Może masz swój własny zamek albo coś.? - zapytałam.
- Zamku nie mam .heh . A nie wiesz o mnie jeszcze tylu rzeczy. Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie- powiedział i uśmiechnął się.
- Aham... To będę musiała sobie trochę poczekać - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do salony. Przynajmniej tak mi się wydawało. Był on połączony z kuchnią. Na środku stała sofa, naprzeciw niej telewizor. W kuchennej części stał stół z 6 krzesłami. Kuchnia jak kuchnia. Normalna. Usiadłam na sofie. Była bardzo wygodna. Po chwili dołączył się do mnie Kamil. Objął mnie swoim ramieniem i włączył coś w TV.
- Głodny jestem .Może zamówimy pizze?- zapytał Kamil.
- Okej. W sumie to ja też jestem głodna.- odpowiedziałam.
Kamil poszedł po telefon. wybrał jakiś numer i zadzwonił .
- Dzień dobry. Ja chciałem zamówić pizze z  sosem, szynką, pieczarkami, kukurydzą , salami i podwójnym serem.- facet w komórce coś powiedział- Do Lipek na ulicę Klonową 34. - gościu w telefonie znów coś powiedział.- Do widzenia.
- Skąd wiedziałeś jaką pizze lubię?- zapytałam zdziwiona.
- Nie wiedziałem . Sam taką lubię- zaśmiał się.
- Ale z ciebie egoista. A co byś zrobił jakbym nie lubiła takiej pizzy?- zapytałam.
- Hmmm. Niech się zastanowię... Zjadłbym ją sam - zaśmiał się, a ja go walnęłam pięścią w ramię.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Rozdział trochę krótki ale ... ( nie powiem kto) chyba by mnie zadźgał jakbym go teraz nie dodała. Wieczorem postaram się dodać następny . ; ***

 

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 11

*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
   Ten tydzień był dla mnie bardzo trudny. Pogrzeb mojej mamy był najgorszą rzeczą w moim życiu. Płakałam przez cały ten czas. Każda rzecz przypominała mi o niej. Ale teraz jest już lepiej. Nie płaczę, gdy przypominają się wspólne chwile z nią, tylko się cieszę, że miały one miejsce. Dobrze , że w tych trudnych chwilach miałam przy sobie Kamila. Dla mnie odwołał kilka ważnych koncertów. Ja oczywiście temu protestowałam, ale tylko z grzeczności, bo nie wytrzymałabym tych kilku dni bez niego. Za tydzień we wtorek ma koncert, którego nie mógł odwołać, więc postanowiłam , że pojadę z nim. Będzie tam też Kornela, Konrad i chłopaki z zespołu. Bardzo chcę ich poznać. Kamil tyle mi o nich opowiadał. Według niego są niesamowici. Wierzyłam mu. Z Sarą straciłam kontakt przez ten czas. Obiło mi się o uszy, że gdzieś wyjechała i to na stałe.Nie wiem tylko dlaczego mi o tym nie powiedziała...
- Hej słońce. Co porabiasz?- podszedł do mnie Kamil i czule pocałował.
- Yhmmm... - zamyśliłam się - aktualnie to całuję się z tobą - zaśmiałam się, a on popatrzył na mnie z uniesioną lewą brwią.
- Ahaaa...- znowu mnie pocałował, tym razem bardziej namiętnie, po czym powiedział -Co sądzisz o spędzeniu tak całego dnia.?- zapytał.
- Mi pasuje- tym razem to ja go pocałowałam. Wziął mnie na ręce, cały czas mnie całując, i zaniósł mnie do swojego pokoju. Położył mnie na łóżku i zaczął rozpinać guziki mojej koszuli.
TYN-DYN , TYN-DYN. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ktoś ma wyczucie czasu- powiedział Kamil z irytacją w głosie.
- No widzisz.- zaśmiałam się pod nosem. Kamil poszedł otworzyć drzwi. Za chwilę wstałam z łóżka i zeszłam na dół.
- Kamil.! Kto przyszedł.?!- zapytałam.
- Yyy. Mój brat...- powiedział. Byłam już na dole, naprzeciw drzwi wejściowych, w których stał Konrad. Szybko zaczęłam zapinać guziki mojej koszuli.
- Ooo. Widzę że wy coś teges ten. To może ja nie przeszkadzam. - powiedział Konrad. Był bardzo podobny do Kamila, tylko trochę młodszy.
Kamil spiorunował go wzrokiem.
- Nie no coś ty. Wejdź- powiedziałam i poczułam, że robię się cała czerwona.
Gdy zapięłam już wszystkie guziki w mojej koszuli podeszłam do Kondzia podałam mu rękę mówiąc:
- Hej. Kasia jestem.
- Heeej. Ja jestem Kondzio. Heh. - zaśmiał się i spojrzał na Kamila, który stał obok nas podpierając ścianę.
- Kamil nie musisz podpierać tej ściany. Ona wcale się na nas nie zawali- powiedziałam i zaraz cała nasza trójka wybuchła śmiechem. - Chodź. Wejdź do środka- powiedziałam do Kondzia.- A ty Kamil dalej będziesz podpierał tą ścianę.?
- Nie. Nie mam nawet najmniejszego zamiaru- uśmiechnął się do mnie.
 Poszliśmy do salonu.
- Chcesz coś do picia?- zapytałam się Kondzia.
- Yyy. coli proszę- uśmiechnął się.
- A ty Kamil?- spojrzałam teraz na Kamila.
- Nie dzięki. -powiedział przez zęby.
Poszłam do kuchni po szklankę coca-coli a gdy wróciłam zobaczyłam uśmiechniętych obu Bednarków.
- Co wy tacy happy ?- zapytałam i podałam Kondziowi colę.
- A nic nic. - Kondzio szybko wypił colę i powiedział- Ja muszę lecieć. Zapomniałem.....- zamyślił się. Chyba wymyślał czego zapomniał- wyłączyć żelazka.
- No dobra to cześć- powiedziałam .
- Wiesz chyba gdzie są drzwi prawda?- zapytał ironicznie Kamil.
- Wiem wiem- powiedział Kondzio i wyszedł.
- Co ty mu nagadałeś.?- zapytałam Kamila.
- A nic nic. Tylkoo ... powiedziałem , by szybko zmykał do domu bo przeszkodził swojemu starszemu bratu w bardzo ważnym zajęciu.- zaśmiał się a ja go spiorunowałam wzrokiem.
- Oj nie ładnie. Własnego brata z domu wyganiać... - pokiwałam palcem.
Kamil wstał z krzesła poszedł zamknąć drzwi na  klucz i podszedł do mnie i pocałował. Znowu zaniósł mnie na górę. Położył na łóżku i rozpiął guziki mojej koszuli. Ja natomiast zdjęłam jego bluzkę. Teraz całował mój obojczyk, szyję , brzuch. Heh. To łaskotało. Gdy już skończył przytuliłam się do niego bardzo bardzo mocno i powiedziałam:
- Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej.- odpowiedział.
- Wcale że nie- powiedziałam.
- Wcale, że tak.
Odchylił moją głowę od swojego torsu. Przytrzymał ją jedną ręką, a drugą odgarnął włosy z mojej twarzy. Dzieliły nas tylko centymetry. Patrzyliśmy sobie w oczy. Zbliżyliśmy nasze twarze do siebie jeszcze bliżej, że nie dzieliła nas już żadna odległość. Na początku całowaliśmy się delikatnie. Lekko muskając się ustami. Z czasem całowaliśmy się coraz namiętniej. Chciałam, by ten pocałunek trwał wiecznie. Był to najpiękniejszy nasz pocałunek.  Delikatnie przejechałam językiem po jego wargach. On zrobił to samo. Po chwili poczułam jak wkłada język w moje rozchylone wargi. To było niesamowite. Nasze usta się rozdzieliły. Ale jego ręce powędrowały na moje biodra.
- Nie żeby coś ale ja i tak bardziej cię kocham - powiedziałam i zaśmiałam się , a on razem ze mną,


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Ten rozdział pisałam długo. Cały czas coś zmieniałam. Ale dzięki dźwiękom muzyki Bednarka jakoś się udało. Dziękuję wam za prawie 1000 wejść. Jesteście wielcy. <3

piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 10

       Nasze wargi były złączone przez najbliższy kilka minut. Potem stanęłam naprzeciw niego, na palcach, bo byłam niższa. Zauważył chyba, że ciężko mi stać w takiej pozycji więc podniósł mnie do góry, a ja oplotłam jego biodra moimi nogami. Przytuliłam się do niego bardzo mocno. Dawno nie miałam takiego przyjaciela, a teraz chłopaka. Był dla mnie , teraz gdy nie mam obojga rodziców, najważniejsza osobą w życiu. Był po prostu wszystkim.
         Chciałam , by ta chwila trwała wieczne. Było mi z nim tak dobrze. Czułam się bezpieczna. Nie chciałam go puścić, więc stał tak ze mną jakieś 10 minut. Poczułam, że opadam coraz niżej. Chyba zmęczył się trzymaniem mnie. Pocałowałam go jeszcze raz. Nasze wari się złączyły. Całował mnie delikatnie, ale  z coraz większym pożądaniem. Stanęłam na ziemi.
- Hmm. - uśmiechnęłam się.
- No... Czekałem na ta chwilę od momentu gdy cię poznałem. Wiedziałem , że jesteś wyjątkowa. Coś we mnie mówiło mi, że nie mogę być wobec ciebie obojętny, że muszę być przy tobie. - mówił to tak... romantycznie...- No cóż. Chyba nie będziemy tu tak stać.
- No chyba nie... - uśmiechnęłam się.
Kamil wziął moją torbę.
- Idziemy. U mnie w domu będziemy mieli dla siebie dużo czasu. - uśmiechnął się jak niewinne dziecko. Był taki słodki. Teraz nie traktowała go jak KAMILA BEDNARKA, ale jak normalnego faceta, który jest miły, cierpliwy i romantyczny.
- Dobrze, a daleko to ? - zapytałam. Szczerze ja nawet nie wiedziałam gdzie on mieszka. Nigdy u niego nie byłam . A tu taki zong i idę do niego.
- Nie. Może 15 minut drogi.-powiedział i chwycił moją rękę.
Przez całą drogę gadaliśmy o ... wszystkim. Kamil chciał , abym choć na chwilę zapomniała o ... Mamie. I wtedy znowu się rozpłakałam.
- Co się stało? Powiedziałem coś nie tak?- zapytał.
- Noo... bo... Mamma..- powiedziałam przez łzy jak małe dziecko. Kamil zrozumiał o co mi chodzi . Postawił moją torbę na chodniku i przytulił mnie z całej siły. Po chwili mnie puścił. Powiedział, że właśnie stoimy przed jego domem. Dom nie był duży. Był normalny. Zwyczajny domek jednorodzinny. Weszliśmy do środka . Staliśmy w długim korytarzu.
- A więc witaj w moim królestwie- powiedział, a ja znowu się rozpłakałam. Tym razem nie pytał o co chodzi, tylko wziął mnie na ręce i zaniósł do jakiegoś pomieszczenia na pierwszym piętrze. Z tego co się zorientowałam to był jego pokój.
      Był wielki . Na jednej ścianie wisiała flaga Etiopii, na drugiej  Jamajki, a pozostałe dwie były obwieszone płytami . Na środku pokoju przy ścianie stało dwuosobowe łóżko. W kącie stała gitara, saksofon i kilka półek.
     Kamil położył mnie na łóżku i sam też się położył. Przytulił mnie z całych sił. Czułam na mojej twarzy jego oddech, jego perfumy, które były zajebiste, "otoczyły" całe moje ciało. Czułam jakbym była w niebie. Ale zaraz potem przypomniałam sobie o dzisiejszym zdarzeniu i znowu zaczęłam płakać . Kamil cały czas mnie przytulał.  Leżeliśmy w tej pozycji tak długo, że zasnęłam.
     Obudziłam się rano. Dzisiaj było zakończenie roku szkolnego. Nie miałam zamiaru na nie iść. Byłam w zbyt złym stanie, aby pokazywać się ludziom. Wstałam. Poszłam do łazienki . Wzięłam prysznic. Potem zobaczyłam, że Kamil jeszcze śpi, więc poszłam do kuchni i zaczęłam robić śniadanie. Zrobiłam naleśniki. Znalazłem jeszcze Nutelle i dżemor, więc wszystko było git. Gdy skończyłam do kuchni wszedł Kamil.
- Dzień dobry śliczna- powiedział zaspany i uśmiechnął się.
- Cześć śliczny? - powiedziałam i zaśmiałam się i on też. Podeszłam do niego i pocałowałam go.- Zrobiłam ci śniadanie- powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Och. Jestem taki głodny.-powiedział i dosłownie rzucił się na naleśniki. Zjadł ich chyba z 7 . Naprawdę był głodny. Gdy już skończył powiedział:
- Jak obudziłem się rano i zobaczyłem, że ciebie nie ma serce stanęło mi w gardle. Nie wiedziałem czy to co było między nami wczoraj będzie i dzisiaj- powiedział nieco smutny- ale gdy zobaczyłem cię tutaj to po protu chciałem zacząć skakać z radości. Ale powiedziałem do siebie: Nie Bednarek nie rób siary- powiedział i zaśmiał się. Ja śmiałam się razem z nim .


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Chciałabym wam podziękować, że tak wiele osób czyta moje wypociny. Dziękuję za prawie 800 odwiedzin.
<3

czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 9

- Co ? Jak? Ale jak to?- wybuchłam płaczem.
- Cóż. Pani mama zderzyła się z samochodem ciężarowym i niestety nie przeżyła tego - powiedział. Mówił to tak spokojnie jakby nic się nie stało. NIC SIĘ NIE STAŁO? Przecież moja kochana mamusia właśnie zginęła w wypadku. Zostałam sama. A on mówi to z takim spokojem. W sumie to nie jest jego żadna rodzina, ani przyjaciel. On nawet jej nie znał. Bo jakim sposobem policjant może znać każdą osobę w Wrocławiu.? Wybuchłam jeszcze większym płaczem . Nie mogłam się opanować. Poszłam do pokoju. Usiadłam na kanapie i ryczałam. Policjant stał koło mnie i patrzył na mnie.
- Czy ma pani ukończone 18 lat ? - zapytał policjant. Chciałam mu odpowiedzieć, ale nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, więc kiwnęłam tylko twierdząco głową- W takim razie proszę poprosić bliską pani osobę, aby przyjechała, bo nie mogę pozwolić pani być samej w takim stanie. Gdzie jest pani tato?- zapytał.
Wzięła głęboki wdech i na kilka sekund się uspokoiłam powiedziałam:
- On nie żyje.- i znowu wybuchłam płaczem.
- Ahamm...- spojrzał na mnie ze współczuciem- W takim razie proszę zadzwonić po kogoś z rodziny albo przyjaciela.Zaczęłam szukać telefonu. Nie mogłam go znaleźć. Ręce mi się trzęsły. W tej samej chwili usłyszałam ciche i delikatne pukanie do drzwi. Otworzyłam drzwi. To był Kamil. Nie zwracając na nic uwagi rzuciłam mu się na szyję i rozpłakałam jeszcze bardziej. Kamil zaniósł mnie do salonu na kanapę i usiadł ze mną na niej.
- Czy pan jest kimś z rodziny?- zapytał policjant.
- Nie, ale jestem jej przyjacielem- odpowiedział rozkojarzony Kamil.
- Czy mogę mu powiedzieć co się stało?-popatrzył na mnie policjant, a ja skinęłam głową.
Policjant opowiedział Kamilowi wszytko ze szczegółami . Powiedział mu nawet , że mój tato też nie żyje. Ja przy tym cały czas przytulona do Kamila płakałam. Obserwowałam też jego oczy. Zobaczyłam, że w jego oku rodzi się malutka łza.  Gdy policjant skończył opowiadać Kamilowi całą akcję zdarzenia, powiedział:
- Dobrze. To już wszytko z mojej strony. Tu jest mój numer telefonu- podał mi wizytówkę- proszę zadzwonić do mnie jutro. Do widzenia.
- Do widzenia.- powiedział Kamil. Policjant wyszedł. Kamil odchylił mnie od siebie, chwycił moją głowe i powiedział mi prosto w oczy- Kasia. Zabieram cię stąd. Przez jakiś czas będziesz mieszkała u mnie okej?- powiedział spokojnie Kamil.
- Dobrze.-powiedziałam.
Poszłam z Kamilem do mojego pokoju i powoli spakowałam torbę z ubraniami. Starałam się nie płakać, ale cały czas szlochałam. Kamil chyba intensywnie nad czymś myślał, bo prawie w ogóle się nie odzywał. Spakowałam wszystkie moje najpotrzebniejsze rzeczy i powiedziałam:
- Jestem gotowa.
- Ok. To teraz jedziemy do mnie.- powiedział Kamil i nawet się do mnie uśmiechnął.
Byłam szczęśliwa, że mam takiego przyjaciela. Nie jest łatwo znaleźć osobę, którą znasz kilka dni, a ona nie chcąc niczego w zamian proponuje ci zamieszkanie u siebie. To prawdziwy skarb mieć kogoś takiego. Ja w swoim życiu nigdy nie spotkałam kogoś takiego, oprócz Sary, ale z nią znam się od przedszkola. 
Kamil wziął moją torbę i wyszliśmy z domu. Gdy wychodziliśmy znowu się rozpłakałam, ale tym razem o wiele bardziej. Kamil przytulił mnie do siebie . Wziął poją głowę w swoje ręce . Trzymał ją tak delikatnie. Patrzyłam mu prosto w oczy. Były cudowne. Mimo tego, że cała byłam zalana łzami on patrzył na mnie jak na .... Anioła? Zbliżyliśmy się do siebie, bardzo blisko. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. 
- Kasia. Ja chyba ... - zaczął Kamil.
- Nie kończ- powiedziałam.
Pocałowałam go, albo on mnie. Nie wiem. Razem się pocałowaliśmy. Całował najlepiej na świecie. Jego wargi były tak miękkie, delikatne i czułe. 
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Ten rozdział pisałam baardzo długo na lekcji w szkole. Myślę że się udał. Postaram się jeszcze dzisiaj zacząć pisać następny.

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 8

Gdy Kamil poszedł zastanawiałam się nad tą niespodzianką. Ciekawe co dla mnie przygotował. W sumie nie chcę od niego żadnych drogich prezentów. Ale... Facetom nie wolno odmawiać... Jeśli chodzi o prezenty oczywiście. Hehh. Weszłam do kuchni otworzyłam lodówkę. Była prawie pusta. Hah.
- Mamusia zapomniała zrobić zakupów- powiedziałam pod nosem.
No cóż. Wyciągnęłam mleko i płatki. Zjadłam Super słodkie czekoladowe kulki. Moje ulubione. Gdy skończyłam jeść poszłam do mojego pokoju. Wzięłam długą gorącą kąpiel  z bąbelkami. I położyłam się do łóżka. Napisałam smsa do Kamila:,, Ej czy ty nie powinieneś jechać dzisiaj w trasę.?". Za dosłownie minutę przyszedł sms: ,, Powinienem , ale Maciek się rozchorował i nie mamy pełnego składu, więc przełożyliśmy kilka koncertów". Na to ja odpisałam: ,, Aha . Pozdrów go ode mnie i życz mu szybkiego powrotu do zdrowia"... Czekałam na odpowiedź, ale zasnęłam. Nie wiem jak to się stało. Rano obudziłam się i zobaczyłam smsa : ,, Jutro o 11 się spotkamy u cb ok?" Nie no. Ja to mam zapłon.  Postanowiłam ,że zadzwonię do niego.
( rozmowa przez telefon)
- Halo! Cześć Kamil. Tu Kasia.
- O hej.
- Dzwonię, bo wiesz wczoraj nie odpisałam ci na smsa, ponieważ zasnęłam- powiedziałam.
- Ach. No tak. No bo ja jednak nie mogę się dzisiaj z tobą spotkać. Mam ważną próbę z zespołem .Zobaczymy się wieczorem ok?.- powiedział Kamil.
- Ok. Dobra to ja ci nie przeszkadzam . Widzimy się wieczorem . Pa.. - powiedziałam.
- Pa- powiedział Kamil.

Cóż. Nie ma co .  Nie spotkam się dzisiaj z Kamilem.  Dobrze , że mam w szkole kilka dni wolnego. W sumie to nie wolnego , tylko nie chce mi się chodzić , bo już oceny wystawione a jutro koniec roku.  Dostałam smsa od Sary: ,, Hej. Co tam u cb ? Spotkajmy się" Ja na to : ,, Ok. To może chodźmy do kina". Sara po kilku minutach odpisała: ,, Ok . To o 11 pod kinem :) " . Była godzina 10.00 . Mam tylko godzinę. Szybko wstałam z łóżka, ubrałam się, pomalowałam i poszłam na spotkanie z Sarą.
- Hej Kasia- zawołała Kasia z drugiego końca korytarza.
Szybko do niej podeszłam.
-  Hej . Na jaki film idziemy ?- zapytałam.
- Nie wiem . Może na ,, KAC VEGAS 3" ?
- Dla mnie spoko. Uwielbiam komedie.
Kupiłyśmy Mega wielki popcorn i colę. Po kilku minutach kupiliśmy bilety i weszłyśmy do sali kinowej.
***
- Ale super komedia- stwierdziła Sara.
- No . Dawno się tak nie uśmiałam- odpowiedziałam i obie wybuchłyśmy śmiechem.
Całą drogę do domu Sary gadałyśmy o tym jaki ten film był. Po drodze zaszłyśmy jeszcze na lody i do kawiarni. Wróciłam do domu około 16.00. Mamy nie było w domu. Zadziwiło mnie to, że poszła gdzieś bez słowa, ale jak tylko weszłam do kuchni zobaczyłam karteczkę : Kasia jestem na zakupach. Będę wieczorem .Mama". No to już wiemy gdzie ona jest. Poszłam do salonu . Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Leciały wiadomości. Nienawidzę ich . Przełączyłam szybko dalej i dalej , ale nic fajnego nie leciało. Wyłączyłam telewizor. Usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam .
Zobaczyłam przed sobą policjanta.
- Dzień dobry.- powiedział policjant.
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc?- zapytałam.
- Nie mam dla pani dobrych wiadomości. Pani mama miała wypadek samochodowy...





wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 7

Już od dawna planowałam jak będzie wyglądać mój pokój. Moim marzeniem było mieć pokój w kolorach reggae. Zawsze wydawało mi się, że to niemożliwe, ale teraz gdy mama zaproponowała mi remont pokoju to może się udać.
- Mamo dziękuję ci- powiedziałam i rzuciłam się jej na szyję.
- Nie ma za co. A teraz zmiataj do góry, bo masz gościa.- powiedziała mama.
Byłam jest bardzo wdzięczna. Dzięki niej jedno z moich wielu marzeń się spełni....
Weszłam do mojego pokoju. Zobaczyłam, że Kamil siedzi a moim łóżku i przegląda płyty. Właśnie trzymał w ręku płytę Boba Marleya.
- O widzę , że nie nauczyli cię , że nie grzebie się w cudzych rzeczach- powiedziałam i zaraz wybuchłam śmiechem.
- Cześć . Dawno cię nie widziałem . Jak u ciebie? U mnie spoko. - powiedział i uśmiechnął się- Nie można tak było zacząć tej rozmowy?
- O boże. Jakie ty masz problemy . Heh. - zaśmiałam się- A tak w ogóle co ty tutaj robisz?
- Twoja mama mnie wpuściła jakieś pół godziny temu.  W tym czasie udało mi się ją namówić na zmiany w twoim pokoju- powiedział.
- Więc to ty ją do tego namówiłeś?- zapytałam z niedowierzaniem .
- Tak to wszytko moja sprawka. Buziak się należy- nadstawił policzek.
Pocałowałam go w policzek i baaardzo mocno przytuliłam . Było mi przy nim tak dobrze, że nie chciałam go puścić.
- Ejj..... D. .d.ddd.d . .dusisz mnie !- powiedział Kamil.
- Oj przepraszam- puściłam go- ale jestem taka szczęśliwa. Nadal nie wierzę w to co się stało. Jak ci się udało namówić moją mamę?
- No wiesz. To trzeba mieć to coś. Jak widać ty tego nie masz ; )- roześmiał się, a ja walnęłam go w ramię.
- Spaaadaj- roześmiałam się.
Zaczęliśmy walkę na poduszki. Ja wygrywałam , bo nasz Bednarek nie wie , że jestem Bogiem tej gry. Czas mijał bardzo szybko. Nawet nie wiem kiedy zrobiło się ciemno.
- Dobra ja juz muszę spadać. Bo chyba nie chcesz, żebym nocował tu drugą noc z rzędu .- zaśmiał się.
- Mi to tam nie przeszkadza. Jak chcesz to możesz zostać- odpowiedziałam.
- Tak , tak tylko tak mówisz. Ja już pójdę a i jutro zaczynamy remont twojego pokoju.- powiedział.
Odprowadziłam go do drzwi. Gdy wychodził powiedział:
- Mam dla ciebie wielką niespodziankę.- pomachał mi i poszedł.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Wiem , że miały być trochę dłuższe rozdziały, ale jakoś nie mogę się rozpisać . Może kolejne będą dłuższe :3

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 6

-Haha.- Sara popatrzyła na mnie jak na idiotkę. - Ale na serio?
- No tak. Na serio wczoraj wpadłam tu na niego i wylałam na niego kawę. potem poszliśmy do mnie do domu- powiedziałam.
- O.M.G. Czy ty słyszysz co ty mówisz? Opowiadaj dalej... - powiedziała Sara z zafascynowaniem .
Opowiedziałam jej całą historię. Ona siedziała i patrzyła na mnie. Wsłuchiwała się w każde wypowiedziane przeze mnie słowo.
- Boże . Ty to masz na prawdę szczęście. Zawsze wylewasz kawę na odpowiednich facetów- powiedziała Sara i uśmiechnęła się.
Po tych słowach przypomniała mi się historia o Maćku. Maciek był moją pierwszą prawdziwą miłością. To było rok temu. Miałam wtedy 16 lat. Spotkałam go na imprezie. Wylałam na niego colę. Potem wszytko było takie One Love. On do mnie codziennie przychodził , dawał mi róże , chodziliśmy razem do kina itp. Ale to wszytko się skończyło. Magda moja była najlepsza przyjaciółka przespała się z nim. On myślał , że mu wybaczę . Ale ja po prostu nie mogłam. To było niewybaczalne. Od tamtej pory nie koleguję się już z Magdą i nie utrzymuję kontaktów z Maćkiem.
- No czy ja wiem... Maciek nie był takim znowu odpowiednim facetem...- powiedziałam po chwili zamyślenia.
- No niby tak. Ale ciacho to z niego było- zażartowała Sara.
- Muszę ci przyznać w tym rację. A widziałaś go bez koszulki?- zapytałam.
I tak gadałyśmy z Sarą na różne tematy. Wszystko było piękne. Ja i moja najlepsza przyjaciółka. Kocham ją.
Wróciłam do domu . Mama miała dla mnie niespodziankę.
- Kasiu , mam dla ciebie dobrą wiadomość. Tak ostatnio sobie myślałam , aby zrobić remont w twoim pokoju. I sądzę , że to wspaniały pomysł.- powiedziała mama.
- O boże. Naprawdę? Super. - cieszyłam się jak małe dziecko.
Już wiedziałam jak on będzie wyglądać....
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Bardzo proszę o zostawienie po sobie śladu, w postaci komentarza. One najbardziej mnie motywują. ; *

Rozdział 5

Weszłam do kawiarni. 
- Cześć Sara.!  - zawołałam. 
- O Hej Kasia. - powiedziała.
Podeszłam do niej i zapytałam.
- Zamówiłaś już coś.? - zapytałam.
-  Tak. Zamówiłam dla mnie i dla ciebie Latte Macciato.- powiedziała Sara.
- To dobrze.  Właśnie miałam na to ochotę. Jak ty dobrze mnie znasz. - zaś miałam się i przypomniała mi się dzisiejsza historia z mamą i Kamilem.
-  No widziesz to dlatego, że bardzo dobrze cię znam -  powiedziała.
-  A gdyby znała mnie tylko 2 dni to też byś mnie tak rozumiała.? -  zapytałam.
-  Nie wiem.  Chyba nie.  Chyba że to byłoby jakiej przeznaczenie czy coś. -  powiedziała Sara ze śmiechem.
-  Ach no tak. - udałam że się śmieję.
Tak naprawdę myślałam o mnie i Kamilu. Zastanawiałam się też czy powiedzieć Sarze o Kamilu. 
- Sara bo wiesz ja spotkałam Kamila Bednarka. - powiedziałam.
Sara się zaśmiała.
Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Postanowiłam,  że rozdziały będą krótsze ale będę je dodawała częściej.  ;3

niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział 4

- Mamooo. !- powiedziałam.
-No co.?  Nie mowie prawdy.?  -zapytała z ironią w głosie.
-No nie. Kamil to mój przyjaciel. On i Sara mnie rozumieją i wysłuchają. Gdyby był moim chłopakiem wszystko wyglądałoby całkiem inaczej- powiedziałam.
- No tak. Ty trzymaj się swojej wersji,  ale ja i tak wiem swoje.  On nie patrzy na ciebie jak na przyjaciółkę. - stwierdziła mama.
- Mamooo.  Nie przesadzaj.!  Zawsze robisz z małych rzeczy wielkie rzeczy. ... Idę do siebie.  - wyszłam.
Weszła m do pokoju i usłyszałam głosowania sms'a : ,,Cześć. Tu Kamil. Przepraszam, że rano nie zostałem na śniadaniu. Gniewasz się. ? "
Rano. ?  Która to godzina.?  O boże.  To już 14. Masakra. Napisałam do Sary sms'a :,, Hej. Co tam u cb.? ;) Może się spotkamy?  " . Następnie odpisałam Kamilowi :,,  Nie gniewam się. Dobrze zrobiłeś,  że nie zostałeś,  bo moja mama zamęczyłaby cię pytaniami. Heh. ;) ". Gdy skończyłam pisać sms'a do Kamila dostałam sms'a od Sary: Heej. U mnie spoko. Musze się. Co do spotkania to może o 15.30 w kawiarni na Orła Białego.?  ". Odpisałam :,, Ok. Może być. " Do spotkania została jeszcze godzina i trochę,  wiec weszłam na fejsa,  besty itp. Zajęła mi to jakiej 30 min. Potem przebrałam się i poszłam na spotkanie z Sarą.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Rozdział nudny,  ale pisałam go na szybkiego. Jutro będzie kolejny. Mam nadzieję,  że bardziej ciekawy. ;3

Rozdział 3

-No tak. Przepraszam. -odpowiedziałam.
- Spoko nie gniewam się- powiedział i uśmiechnął się.
Gadaliśmy jeszcze przez jakieś pół godziny. W tym czasie dowiedziałam się, że jutro jedzie w trasę koncertową, ale tylko na kilka dni. Wróci we wtorek. Ja we wtorek miałam zakończenie roku szkolnego. Miałam nadzieję, że te wakacje będą naprawdę niesamowite. Gadaliśmy i gadaliśmy, aż w końcu zasnęłam.
***
Obudziłam się. Spojrzałam na zegarek. Była 7.39 . Byłam w szoku, że wstałam o tej porze. Zawsze wstaję o 12 a czasem nawet o 13. A teraz? Nie wiem co się stało. Wstałam z łóżka i popatrzyłam na Kamila jak słodko śpi. Wyglądał jak taki mały, niewinny, śpiący piesek. Szkoda mi było go budzić... Więc jak najciszej poszłam do łazienki i załatwiłam poranną toaletę. Ubrana, pomalowana i uczesana wyszłam z łazienki i zobaczyłam , że Kamil już wstał.
- Dzień dobry! Jak się spało?- zapytałam.
- Dzień dobry- ziewnął - Dobrze. Naprawdę ten twój materac wygodny.
- Hah. Mówiłam. Ja nie rzucam słów na wiatr.- powiedziałam ze śmiechem.
- A no tak. Zapomniałem. ....
- PUK PUK...- moja mama weszła do pokoju- Śniadanie na stole.
- Ja już będę leciał, bo siostra na mnie czeka- powiedział Kamil.
- Ale tak bez śniadania?- zapytała mama.
- Przepraszam, ale tak. Kornela mnie zabije jak się nie zjawię- uśmiechnął się.
- No dobrze, dobrze. Nie gniewam się. Ale zapraszam cię dzisiaj na kolację.
- Hmm. Niestety nie mogę przyjść. Dzisiaj wieczorem wyjeżdżam w trasę koncertową . Wracam dopiero we wtorek- powiedział Kamil.
- Ahhh . No tak. Uroki bycia gwiazdą...
- Ja nie jestem gwiazdą. Gwiazdy są na niebie. Ja jestem tylko człowiekiem, który robi to, co kocha.- powiedział .
- Tak. To prawda. Wiesz ty nie jesteś taki jak inni piosenkarze. Ty jesteś taki przyjacielski. - powiedziała moja mama.
- Mamo weź bo nasz kochany Bedzio się zawstydził- powiedziałam i wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- Dobrze , dobrze. Ja już idę . A Kasia masz tu mój numer telefonu- wymieniliśmy się numerami- Do widzenia.!
Gdy tylko Kamil wyszedł moja mama napadła mnie ze stosem pytań o tym jaki jest Kamil.
- Kasia jestem z ciebie dumna..- powiedziała mama.
- Ale co? Czemu?- zapytałam.
- NO bo nie każda dziewczyna potrafi wyrwać takiego przystojniaka jak Kamil Bednarek- zaśmiała się i mocno mnie przytuliła.


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Czekam na komentarze. Bo nic innego jak one nie motywuje do dalszego pisania. 

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 2

- Ach. To tak - posmutniał.
- Czemu się smutasz??
- Hahah. Nie smutam!- roześmiał się.
Doszliśmy. Wyciągnęłam z torebki klucz i otworzyłam drzwi od domu. Weszliśmy...
- Gdzie ty byłaś tyle czasu? Ja tu się o ciebie martwiłam!- krzyknęła moja mama.
- Ja .... No...Yyyy. - nie wiedziałam co powiedzieć.
- To wszystko moja wina. To ja na nią wpadłem w kawiarni i oblałem się kawą. Kasia pomogła mi się ogarnąć, a potem zaprosiła do siebie do domu - powiedział Kamil.
Rzuciłam mu szybkie spojrzenie w stylu: Dziękuję.
- Tak. Zaprosiłam Kamila na twoje przepyszne pierogi- rzuciłam szybko.
- Ach. Tak to ty jesteś Kamil. A jak masz na nazwisko.?- zapytała mama.
-Yyyy. No....- spojrzał na mnie, a ja kiwnęłam głową, żeby jej powiedział- Jestem Kamil Bednarek- powiedział przez zęby.
- Ten Kamil Bednarek, w którym moja kochana córeczka się kocha- zaśmiała się- No, no . Kasia ty to masz szczęście.
- Mamooo!!!
Poczułam, że robię się cała czerwona.
- No co.? Nie mówię prawdy- popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem.
- No..... grrrr. My idziemy do mnie na górę. Jak będzie obiad to nas zawołaj.
Weszliśmy na górę. Zamknęłam drzwi od pokoju.
- To ty naprawdę się we mnie kochasz.?- zapytał Kamil i uśmiechnął sie.
- No. Nie . Znaczy tak... No ale nie... - niemogłam się wysłowić, bo co miałam mu powiedzieć.?
- To w końcu tak czy nie?- zapytał.
- No tak. Jestem twoją wielką fanką. Wiem, o tobie bardzo dużo....
- Na przykład co .?
- No, że masz 186 cm wzrostu , 27 dredów i urodziłeś się 10 maja 1991. Masz siostrę Kornelię i brata Konrada.
- No , no . Naprawdę dużo wiesz- zaśmiał się- Ale nie wiesz o mnie wszystkiego.
- No wszytkiego na pewno nie.
Zapadła niezręczna cisza. Kamil siedział coraz bliżej mnie. To było krempujące. Nigdy nie czułam się tak jak teraz. To było niesamowite. Dzieliło nas kilkadziesiąt centymetrów. Kamil cały czas się przybliżał.  Spanikowałam....
-Muszę iść do toalety- powiedziałam i rzuciłam się do drzwi.
Wyszłam. Odetchnęłam. To było dziwne. Nie jego zachowanie, a moje. Zachowałam się jak totalna idiotka . Gdy wróciłam do pokoju Kamil siedział na krześle koło biurka. Chyba przeglądał moje zeszyty. Śmiał się przy tym w niebogłosy. A zwłaszcza wtedy, gdy zobaczył moje liściki z koleżanką. Była tam też rozmowa o NIM.!
- Nie ładnie tak czytać cudze konwersacje. Nie uczyli cię tego ?- zapytałam z ironią w głosie.
- Uczyli, uczyli. Ale szkoda mi było tego nie czytać. Wiesz , że nie wiedziałam, że jestem ,, Zajebistym przystojniakiem" haha. - zaśmiał się.
Atmosfera się rozluźniła. Gadaliśmy jeszcze chwilę.
- Kasia! Kamil! Zejdźcie na obiad!
- Już idziemy mamo!
Zeszliśmy na obiad. Kamilowi bardzo smakowały pierogi mojej mamy. Zaczął opowiadać o swojej rodzinie. Jak spędza święta i różne takie badziewie.
Po obiedzie znowu weszliśmy na górę. Rozmawialiśmy godzinami.
- Kasia. Jest już pójno-spojrzał na zegarek- Już 2.00 . Muszę iść do domu. !
- Możesz przenocować u mnie . Zaraz pójdę po materac. Powiem ci, że nawet jest wygodny- zaśmiałam się.
- No nie wiem . A co na to twoja mama?
- Zaczekaj chwilkę. - poszłam na dół.
Wróciłam do pokoju.
- Moja mama stwierdziła, że nie pozwala ci spać u nas w domu, a wręcz rozkazuje. Nigdy by cię nie puściła o tej porze samego .
- Oooo. Dziękuję. W sumie to bez różnicy gdzie śpię.Ale z tobą mi jakoś raźniej.
Spojrzeliśmy sobie w oczy. Patrzyliśmy na siebie kilka minut. Aż w końcu zapytałam:
- Może szanowny pan Bednarek napompuje swój materac? zaśmiałam się.
- No dobra, dobra.
Wziął pompkę i zaczął pompować. Sprawnie mu to szło. Nie miał z tym żadnego problemu.
- Dobra. Materac napompowany, pościel mama zaraz nam doniesie zostało nam tylko wykompać się i lulu. - haha.
- No tak . - uśmiechnął się, ale to nie był taki uśmiech jak zwykle, tylko taki .... jakby miał zwiastować jakiś złowieszczy plan.
- O co ci chodzi?- zapytałam.
- Nie.  nic, nic- zaśmiał się- tylko ty pierwsza.
- OK. Zaraz przyjdę.
Weszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic. Wytarłam się i.... 
- O kur.... mać. Zapomniałam piżamy - wydarłam się w niebogłosy.
Usłyszałam pukanie do drzwi. To był Kamil. 
- Coś się stało.? Zapomniałaś czegoś .?- zaśmiał się.
- Co się jeszcze głupio pytasz? Tak zapomniałam.!
- Gdzie masz piżamy?
- W szafce koło biurka, w pierwszej szufladzie.
Poczekałam chwilkę.
- Trzymaj- podał mi neonową różową koszulkę i czarne spodnie.
- Dzięki- opowiedziałam.
Szybko się ubrałam i wyszłam z łazienki. 
- Teraz twoja kolej- powiedziałam do Kamila.
Otworzyłam szufladę ze spodniami taty i wyciągnęłam szorty.
- Masz!- rzuciłam mu w twarz.
- Dzięki. 
Poszedł się kompać. Za jakieś 10 minut wyszedł. Był w szortach taty. Nie miał koszulki. Miał super kaloryfer. Zapatrzyłam się w niego.
- ...Haloooo! Gadam do ciebie jakieś 3 minuty a ty co?- zapytał.
- yyy. Co ? Ach tak. Sory- odpowiedziałam zawstydzona. 
- No wiesz, przecież nie codziennie widzisz u siebie w pokoju chłopaka bez koszulki w szortach twojego taty- zaśmiał się.



xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
No to ten... Ma ktoś jakieś specjalne życzenia co do dalszych rozdziałów.? 

Rozdział 1

Rozdział 1
Siedziałam w mojej ulubionej restauracji pijąc Latte Maciato. Nagle zadzwonił telefon:
-Cześć mamo!
-Cześć Kasia. Gdzie jesteś.? Czekam na ciebię od godziny z obiadem, a ty nawet nie raczyłaś przyjść. Co ty sobie myślisz.?
Całkiem zapomniałam. A dzisiaj mama robiła moje ulubione pierogi z truskawkami. Mmmmm....
- Przepraszam. Miałam dodatkowe lekcje. Teraz jestem niedaleko kawiarni chcesz coś.?
- Nie zmieniaj tematu !  I tak masz szlaban! A i możesz mi kupić kawałek ciasta porzeczkowego.
- Okej. Zaraz będę w domu . Pa
- Pa.
Podeszłam do lady.
- Przepraszam.
- Tak . W czym mogę pomóc.?
-  Chciałabym zamówić Cappucino i dwa ciasta porzeczkowe.
- Dobrze. Razem będzie 15 zł.
- Proszę- podałam pieniądze.
- Zaraz przyniosę pani zamówienie.
Czekałam tylko chwilkę. Kobieta która tam pracowała wydawała się miła i szybko i starannie wykonywała swoje obowiązki.
-Proszę  oto pani zamówienie.
- Dziekuję.
Obróciłam się na jednej nodze i.... BUUUUM...
- Przepraszam... Ja naprawdę nie chciałam - powiedziałam.
- Nic się nie stało. Każdemu mogło się zdarzyć- uśmiechnął się tajemniczy mężczyzna.
- Masz tu mokrą chusteczkę. Wytrzyj koszulkę, bo będzie plama.
Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jego twarz. Był to mężczyzna. Miał około 180 wzrostu, czekoladowe oczy . Na głowie miał kaptur więc nie widziałam całej jego gowy, ale zauważyłam , że ma dredy. To był.....
- Kamil Bednarek .?
- Tak. ale ciii. Nie chcę , aby mnie ktoś rozpoznał.
- Dobrze nic nie powiem. heh. - uśmiechnęłam się.
- No to dobrze. Jestem ci wdzięczny. A co do koszulki się nie przejmuj. Zaraz ją przebiorę. Mieszkam tu niedaleko. Może pójdziesz ze mną ..?
Bardzo chciałam iść, ale moja mama na mnie czekała.
- Niestety nie mogę iść z tobą. Moja mama czeka na mnie z obiadem- odparłam ze smutkiem w głosie.
- No cóż. To może zaprosisz mnie do siebie .? Wiesz za tą kawę na mojej koszulce jesteś mi coś winna- Uśmiechnął się.
Uwielbiałam jego uśmiech był takii..... niesamowity.
- No cóż. Chyba nie mam wyjścia- zaśmiałam się.
- Na to wygląda.
Poszliśmy do mojego domu .
- Ty o mnie dużo wiesz. Z tego co zauważyłem . Nie każdy poznaje mnie w kapturze- znowu się zaśmiał.
- Tak to prawda.
- A ja nie wiem nawet jak ty masz na imię - spojrzał na mnie z dziwną miną.
- No to ten. Ja jestem Kasia. Heh. - odpowiedziałam.



xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
To pierwsza część druga może  jeszcze dzisiaj. ;)