Rodziały

niedziela, 25 sierpnia 2013

WAŻNE !! Proszę przeczytaj ;D

W związku z tym , że blogger miewa trochę złe dni postanawiam przenieść bloga. Blog będzie mieścił się pod adresem: http://bednarekstory.bloog.pl/ Tu będą dodawane nowe rozdziały. Mam nadzieję, że przez przeniesienie bloga liczba czytelników nie ulegnie zmianie. Kocham was <3 heh . ;D  A i zmieni się też numeracja ;D

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 43

W poprzednim rozdziale :
Poszłyśmy do klubu. Było tam dużo ludzi. W tłumie znalazłyśmy chłopaków i Kamila, którzy siedzieli przy stoliku w kącie . Podeszłam do nich chciałam coś powiedzieć, ale zrobiło mi się słabo.
- Kasia ? Co ci.....

*** OCZAMI KAMILA***
- Kasia? Co ci się stało?- zapytałem, ale ona już spadała. Dobrze, że stała blisko mnie to  w porę ją złapałem. Popatrzyłem na nią. Była cała  blada. Miała zamknięte oczy, ale oddychała.
- Połóż ją na ziemi tak, żeby nogi były troszkę wyżej od głowy- usłyszałem czyjś głos. Nawet nie zastanawiałem się kto do mnie mówi. Teraz najważniejsza jest Kasia. Zrobiłem tak jak ktoś mi kazał. Jakiś facet przyniósł nam zimną wodę i mały ręcznik, żeby zrobić jej zimne okłady. Kornela szybko się tym zajęła. Ja nie wiedziałem co robić. Siedziałem koło niej i patrzyłem się jak w bóstwo. W sumie jest w tym trochę prawdy. Nie mogłem nic zrobić. Byłem w szoku. Kurwa jeszcze nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem.
- Kamil?- usłyszałem jej głos. Teraz poczułem w sercu ulgę i takie dziwne ciepło. Obudziła się. Od razu oprzytomniałem. Pomogłem jej usiąść i popatrzyłem w jej piękne oczy.
- Co się stało? Wszystko dobrze? Zaraz przyjedzie pogotowie.- mówiła Kornela. A ja tylko powtarzałem w myślach Jest ona się obudziła.
- Nie wiem- Kasia złapała się za głowę- Szłam do was i nagle zrobiło mi się słabo.
W tej chwili przyjechało pogotowie. Zabrali Kasię do najbliższego szpitala.
*
Przepraszam gdzie znajdę dziewczynę, którą przed chwilą przywiozła karetka?- mam deja vu. Ostatnio jakoś często się o to pytam.
- Sala 21 - odpowiedziała jakaś pielęgniarka.
Razem z Kornelą ruszyliśmy kierunku, który wskazała nam kobieta.
Nie mieliśmy problemu ze znalezieniem sali. Gdy doszliśmy już na miejsce zobaczyłem w sali lekarza, który rozmawiał z pacjentką leżącą w tej samej sali co Kasia.   
-  Dzień dobry panie Bednarek. - Powiedział doktor, obrzucając mnie dziwnym spojrzeniem.
-  Dzień dobry, a raczej wieczór. - odpowiedziałem . Nie , żeby coś ale nie przyszedłem tu sam tylko z Kornelą,  a ten lekarz nawet jej nie zauważył .  Wkurza mnie to,  że niektórzy ludzie jak mnie zobaczą to nie zwracają uwagi na innych.
-  Przepraszam na chwilę- powiedział do pacjentki i zwrócił się do mnie- Mógłbym prosić pana o autograf?
Że co kurwa? Teraz? Gdy Kasia jest w szpitalu i czeka, aż ktoś się nią zajmie ten facet prosi mnie o jakiś głupi podpis?
- Dobrze- wysyczałem przez zęby. Chciałem mu w  tej chwili przywalić, ale Kornela chyba wyczuła co się święci i złapała mnie za bark.



wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 42

W poprzednim rozdziale:
- Kornela!- podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.
- Cześć.  Kamil powiedział mi , że ostatnio masz problemy zdrowotne, więc postanowiłam tu przyjechać i coś ugotować. - zaśmiałyśmy się- Bo jakby Kamil coś gotował to mogło być jeszcze gorzej .
-Ej nie byłoby tak źle. - wtrącił Kamil, który siedział przed telewizorem i oglądał jakiś film. 
- No nie w ogóle. Jakbyś ty coś ugotował to moglibyśmy tego nie przeżyć. - stwierdziła Kornela. 
-Wiem coś o tym- powiedziałam tak cicho, że tylko ona mnie słyszała.
- Jak kiedyś zrobił mi "kisiel"- zrobiła cudzysłów- to to nie był kisiel tylko woda z białym proszkiem . Zgadnij dlaczego.
- Nie wiem .
- Bo zapomniał, że tą wodę co się do tego wlewa to trzeba zagotować. - powiedziała i od razu wybuchłyśmy śmiechem.
Nie wiedziałam , że Kamil jest aż taką ciapą Hahha. Dobra rozumiem, że nie musi umieć gotować rzeczy typu spaghetti , pierogi czy gołąbki. Ale żeby nie umieć zrobić kisielu ? To już lekka przesada. Oj ja go nauczę gotować. Hahah .
- Kornela mam pewien pomysł , żeby nauczyć Kamila gotować. Wiesz zapiszemy go na jakieś lekcje czy coś.
- Wiesz to nawet nie jest zły pomysł, tylko to może być trochę dziwne dla tych ludzi co tam będą się uczyć, bo nic się nie nauczą tylko będą się ślinić na jego widok .
- No fakt. To może my go nauczymy ?- zaproponowałam.
- Ja odpadam. Próbowałam już i ja za nic w świecie więcej nie podejmę się tego zadania. Przecież on umie tylko wodę zagotować.
- Oj ja go nauczę. Kochanie- krzyknęłam tak , żeby mnie usłyszał
- Tak ?- popatrzył się na nas. Chyba nie słyszał o czym rozmawiałyśmy. I dobrze. Nie będzie nas podsłuchiwał. Jeszcze tego brakowało.  Chcę mieć trochę prywatności. Nie chcę, żeby zawsze wszystko wiedział.
- Kiedy masz następny koncert ?
- Yyyy . Teraz mam praktycznie codziennie, więc dzisiaj i jutro jestem tylko w domku, potem wyjeżdżam i wrócę- zastanowił się chwilę i chyba coś liczył na palcach- za 2 tygodnie.
- I po tych dwóch tygodniach zostaniesz na ?
- Na kilka dni a co ?
- Nie nic . Chciałabym ci powiedzieć, żebyś zaopatrzył się fartuch do gotowania bo mam zamiar cię czegoś w końcu nauczyć.
- Oj wątpię, że  ci się to uda, ale zawsze możesz spróbować.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Kornela właśnie skończyła gotować obiad. Był pyszny. Byłam naprawdę głodna, bo przez te wymioty, które o dziwo mi przeszły , nie jadłam praktycznie nic. Gdy skończyliśmy jeść Kamil powiedział:
- To teraz ja pozmywam naczynia , a wy pójdziecie się jakoś ogarnąć bo wyglądacie potwornie, bez obrazy i potem gdzieś wyjdziemy razem z chłopakami- woow. Kamil idzie zmywać.
- Kasia ? Co ty mu zrobiłaś ? To chyba nie jest Kamil .
- Ja nic mu nie zrobiłam . - zaczęłam na początku nie wiedziałam o co jej chodzi, ale potem zczaiłam, że chodzi jej o to zmywanie.
- Ty na prawdę na niego dobrze wpływasz. ON nigdy z własnej woli nie zmywał naczyń. Co ja gadam . ON nigdy nie zmywał naczyń .
Zaśmiałyśmy się.
- Ej. Nie rób ze mnie jakiejś niedojdy . Ja Kamil Bednarek jak chcę to potrafię.
- No właśnie jak chcesz- powiedziała Kornela.
Poszłyśmy z Kornelą do garderoby . Kamil w tym czasie poszedł zmywać naczynia i sprzątać po obiedzie , a raczej bardziej kolacji, ale mniejsza z tym .
- To pomożesz mi coś wybrać ?- zapytałam wskazując na ubrania w szafie.
- Oczywiście. Zrobię cię na istne cudo.
Kornela wybrała mi  to :



I uczesała mnie tak:

A wszystko dopełnił delikatny makijaż.

- Woow. Jesteś niesamowita. Nawet nie wiedziałam , że ja mogę tak wyglądać.  A teraz ja zrobię coś z tobą .
Wybrałam jej to:



Nie mogłam jej w nic uczesać, bo ma warkoczyki, więc związałam je tylko w kitkę. Wyglądała ślicznie. Gotowe wyszłyśmy do kuchni. Kamil zostawił dla nas karteczkę.

" Nie chciałem wam przeszkadzać. Jak tylko się wyszykujecie idźcie do klubu Beach . My już tam na was czekamy ~ Kamil"

Poszłyśmy do klubu. Było tam dużo ludzi. W tłumie znalazłyśmy chłopaków i Kamila, którzy siedzieli przy stoliku w kącie . Podeszłam do nich chciałam coś powiedzieć, ale zrobiło mi się słabo.
- Kasia ? Co ci.....
_______________________________________________________________________________

A w następnym rozdziale postaram się napisać co jest powodem tego wszystkiego.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 41

*** DWA DNI PÓŹNIEJ***
Kasia dalej wymiotowała. Najbliższy koncert mam jutro we Wrocławiu, więc możemy już wrócić do domu. Tylko co z nią jest ?
- Kasia ?!
- Tak ?- była w łazience.
- Lepiej z tobą?
- Nie za bardzo .
- Może pojedziemy do szpitala.?- zapytałem .
- Kamil- wyszła z łazienki. Była blada jak ściana . - Nie chcę jechać do żadnego pieprzonego lekarza. Jest już lepiej . Czuję się dobrze.
- Ale wyglądasz jeszcze gorzej. Kasia to nie są żarty .
-No właśnie nie są żarty , więc nigdzie nie jedziemy, bo jest lepiej- cały czas stawiała na swoim .  Nie miałem siły już z nią się użerać. Podszedłem do niej i namiętnie pocałowałem .
- Wracamy do Wrocławia- powiedziałem przerywając pocałunek.
- A co z koncertami?- zapytała.
- No właśnie tam mam kolejny koncert kochanie.
*
*** OCZAMI KASI***
Dojeżdżamy już do Wrocławia. Trochę nam to zajęło, bo co chwilę musieliśmy stawać, żebym złapała trochę świeżego powietrza. Czuję się okropnie. Jest trochę lepiej, ale i tak jest źle. Ni powiem tego Kamilowi, bo zaraz będzie się niepotrzebnie martwił. Nie lubię, jak się martwi i to przeze mnie. Lubię patrzeć na niego jak jest uśmiechnięty, wesoły i co najważniejsze szczęśliwy.
- Lepiej się czujesz słońce?- co mam mu powiedzieć prawdę czy skłamać ?
- Lepiej. A skąd wiesz?
- Bo od 20 minut nie chciałaś, abym zatrzymał samochód. - zaśmiał się.
- No widzisz. Jest dobrze- wymusiłam uśmiech- A tak w ogóle to kiedy będziemy?
- Za 5 minut.
*5 minut później*
Weszliśmy z Kamilem do domu. Jest już 16.09.
- Kochanie to może ja pójdę do sklepu po zakupy, a ty coś ugotujesz później ?- zaproponował Kamil .
- Okej mi pasuje. A teraz pójdę się położyć, bo jestem zmęczona. Jak wrócisz to mnie obudź .
- Dobrze.To ja będę za jakieś pół godzinki.
Pocałowałam go i poszłam się położyć. Długo nie musiałam czekać, żeby zasnąć. Zasnęłam natychmiastowo.
*
Umm. Ale coś pachnie... Obudził mnie zapach czegoś do jedzenia. O boże Kamil robi coś do jedzenia i nic się nie pali. Cud nad Wisłą po prostu. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam w kuchni nikogo innego jak Kornelę.
- Kornela!- podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.
- Cześć.  Kamil powiedział mi , że ostatnio masz problemy zdrowotne, więc postanowiłam tu przyjechać i coś ugotować. - zaśmiałyśmy się- Bo jakby Kamil coś gotował to mogło być jeszcze gorzej .

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 40

W poprzednim rozdziale:
- No i teraz on myśli sobie, że byłam z nim tylko dlatego, że jest sławny. Ale tak nie było. Ja go kocham i chcę z nim być. - rozpłakałam się na dobre.
- Oj nie płacz. Jak znam mojego brata na pewno zrozumie, ale musicie ze sobą porozmawiać i wszystko wytłumaczyć. A teraz nie płacz.

*
Koncert Kamila jak zawsze był niesamowity. Ludzie dawali mu tyle pozytywnej energii, a on oddawał jej dwa razy więcej. Po koncercie jak zwykle Kamil poszedł rozdawać autografy. Ja pogadałam jeszcze z Kornelą i po godzinie pojechałam do  hotelu. Kamil pojawił się tam zaraz po mnie. Wynajął sobie pokój. Nie wiem dlaczego, przecież może mieszkać u Konrada, ale spoko. Poszliśmy do pokoju numer 40. Usiadłam na fotelu, a Kamil na łóżku. Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu. Jak mam to zacząć? Boję się... Ale nie tego, że powiem coś głupiego, tylko dlatego, że on może mi tego nigdy nie wybaczyć. W ogóle to cu że chce mnie jeszcze widzieć na oczy.
- Kamil bo ja..- zaczęłam, ale on nie pozwolił mi tego dokończyć, bo sam zaczął mówić.
- Co ty ? Przypomniało ci się jak byłaś ze mną? Tylko dlatego , że jestem sławny?-  poczułam strumień łez na moich policzkach. Czyli moje przypuszczenia się sprawdzają on naprawdę myśli, żę byłam z nim tylko dla kasy.
- Kamil to nie tak jak ci się wydaje.
- Jak nie tak ? Byłaś ze mną tylko dla mojej kasy.
- Nie . Nie byłam z tobą dlatego. Byłam z tobą bo cię kochałam i dalej cię kocham- zaczęłam krzyczeć.
- I dlaczego mam ci wierzyć? Przecież jak wróciłaś z tego "spaceru" sama powiedziałaś mi prosto w twarz, że jestem dla ciebie TYLKO przyjacielem.
- Kamil ja wtedy nie pamiętałam ciebie. Pamiętałam tylko mojego byłego. Ale tylko uczucia do niego. Nie pamiętałam tego jak mnie zdradził. Dopiero gdy mnie pocałował przypomniałeś mi się ty. Ty i tylko ty. Przypomniały mi się wszystkie nasze wspólne chwile. Te dobre i te złe. Kamil kocham cię- mówiłam cały czas płacząc.
- Kasia ja też cię kocham- powiedział i przytulił się do mnie. Popatrzyłam w jego oczy. Tak mi ich brakowało. Czuję się teraz taka bezpieczna i taka szczęśliwa.
O boże. Moje wymioty dały o sobie znać. Szybko odsunęłam się od Kamila i ruszyłam w stronę łazienki.
Kamil przyszedł za mną nie chcę, żeby mnie oglądał.
- Kamil wyjdź, proszę- powiedziałam spokojnie .
- Nie zostanę tu z tobą Jestem tu , by ci pomóc.
Odsunęłam się  od muszli i podeszłam do zlewu. Umyłam całą twarz wodą. A Kamil podszedł do mnie od tyłu i złapał w talii.
- Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie- szepnął mi do ucha.
Gdy już doprowadziłam siebie i łazienkę do porządku Kamil już spał. Wzięłam szybki prysznic. Nie miałam ze sobą żądnych ubrań, więc pożyczyłam koszulkę Kamila z napisem: Nie jara mnie Kamil Bednarek.
Na samą myśl o niej uśmiechnęłam się i powiedziałam do siebie
- A mnie jara.
Położyłam się obok Kamila na w miarę dużym łóżku i zasnęłam.

Rozdział 39

W poprzednim rozdziale:
Usiadłam na schodku przed drzwiami i czekałam. Nie wiem na co. Przecież Kamil pewnie jest już w środku i przygotowuje się do koncertu. Boże, dlaczego na drodze musiały być te cholerne korki? Gdyby nie one na pewno zdążyłabym na czas.
Nagle zobaczyłam , że podjeżdża auto. Zatrzymało się, a z niego wyszedł nie kto inny jak Kamil.

Serce stanęło mi w gardle. Co ja mam robić? Przytulić go? Nie. Nie po tym co mu zrobiłam. Może chociaż się przywitać? To chyba dobry pomysł.
- Cześć Kamil- powiedziałam.
- Cześć- odpowiedział sucho. Chyba był na mnie obrażony. W sumie to  nie dziwię mu się. Sama byłabym na siebie obrażona. W końcu ja go... zdradziłam ? Nie. Nie zdradziłam go . Nic pomiędzy mną a Markiem nie było oprócz kilku pocałunków. Ale i tak mam wyrzuty sumienia. Muszę odkazić usta. Bo nie wiadomo co on nimi robił jak mnie zdradzał z tą ździrą. Boże. Przyszłam tu, aby porozmawiać z Kamile, a moją głowę zaprząta Marek . Co się ze mną dzieje? Moje wymioty przeszły po tym jak Marek wyszedł z domu. Może to na jego widok wymiotowałam? W sumie to by wiele wyjaśniało. Moje ciało wiedziało co zrobił, ale umysł nie.
- Kamil musimy porozmawiać- w końcu zebrałam się na odwagę, żeby coś powiedzieć. Dlaczego ja się tak cholernie boję? Przecież to jest Kamil. Obrażony Kamil, ale ma swoje powody.
- Nie wiem czy mamy o czym- rzucił oschle.
- Owszem mamy. - powiedziałam . Dusiłam w sobie emocje, aby zaraz nie wybuchnąć płaczem . Nie chciałam go niepokoić przed koncertem moim ryczeniem.
- Skoro tak sądzisz to bądź po koncercie w hotelu na ul. Pomorskiej.  Tam na spokojnie porozmawiamy- ucieszyłam się, że on w ogóle chce ze mną rozmawiać. Ja na pewno nie chciałabym rozmawiać z kimś kto zrobić coś takiego jak ja. Przecież on pewnie teraz myśli, że byłam z nim tylko dlatego, że jest sławny. Boże co ja zrobiłam? Moje wyrzuty sumienia mnie już męczą. Jestem tym wszystkim zmęczona.
- Dobrze. Będę na pewno .
- Wejdziesz, czy będziesz tu tak stać? -zapytał otwierając drzwi.
Bez słowa weszłam do klubu. Mimo, że miał on dziwną nazwę, która według mnie nie przyciąga klientów to w środku było na prawdę przytulnie.
/Widok ze sceny/


Szybko poszliśmy do garderoby, gdzie była reszta zespołu.
- Cześć wszystkim - powiedziałam z entuzjazmem. Wszystkie moje zmartwienia się rozmyły. Jak ręką odjął . - Cześć- odpowiedzieli chórkiem co wydało się śmieszne.
Kamil razem z chłopakami gdzieś poszli. Ja z Kornelą zostaliśmy.
- I jak tam było w Hiszpanii?- zapytała.
- Było cudownie- zaczęłam jej opowiadać wszystko po kolei pomijając jeden szczegół, o którym nie musiała wiedzieć. Powiedziałam jej też o upadku, przez który straciłam pamięć
- Ale jak to ? Ale teraz już wszystko pamiętasz, prawda?
- Tak. Teraz pamiętam . Przypomniałam sobie wszystko dzisiaj. Ale przez ostatnie kilka dni nic nie pamiętałam. Zrobiłam coś czego teraz strasznie żałuję. - poczułam jak po moim policzku spływają łzy.
- Kasia nie płacz. Możesz mi o wszystkim powiedzieć.
Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam jej opowiadać dalszą część historii.
- No i teraz on myśli sobie, że byłam z nim tylko dlatego, że jest sławny. Ale tak nie było. Ja go kocham i chcę z nim być. - rozpłakałam się na dobre.
- Oj nie płacz. Jak znam mojego brata na pewno zrozumie, ale musicie ze sobą porozmawiać i wszystko wytłumaczyć. A teraz nie płacz.
_______________________________________________________________________________

Jeśli będzie pod tym rozdziałem 10 komentarzy dodam dzisiaj kolejny. <3

sobota, 17 sierpnia 2013

INFO

Jak już zauważyliście, a może nie.  Po prawej stronie bloga jest przycisk `lubię to` do strony na facebook'u. Na stronie kilka sekund po dodaniu pojawia się wpis o kolejnym rozdziale. Jeżeli chcecie być na bieżąco zapraszam do polubienia ;D