*** DWA DNI PÓŹNIEJ***
Kasia dalej wymiotowała. Najbliższy koncert mam jutro we Wrocławiu, więc możemy już wrócić do domu. Tylko co z nią jest ?
- Kasia ?!
- Tak ?- była w łazience.
- Lepiej z tobą?
- Nie za bardzo .
- Może pojedziemy do szpitala.?- zapytałem .
- Kamil- wyszła z łazienki. Była blada jak ściana . - Nie chcę jechać do żadnego pieprzonego lekarza. Jest już lepiej . Czuję się dobrze.
- Ale wyglądasz jeszcze gorzej. Kasia to nie są żarty .
-No właśnie nie są żarty , więc nigdzie nie jedziemy, bo jest lepiej- cały czas stawiała na swoim . Nie miałem siły już z nią się użerać. Podszedłem do niej i namiętnie pocałowałem .
- Wracamy do Wrocławia- powiedziałem przerywając pocałunek.
- A co z koncertami?- zapytała.
- No właśnie tam mam kolejny koncert kochanie.
*
*** OCZAMI KASI***
Dojeżdżamy już do Wrocławia. Trochę nam to zajęło, bo co chwilę musieliśmy stawać, żebym złapała trochę świeżego powietrza. Czuję się okropnie. Jest trochę lepiej, ale i tak jest źle. Ni powiem tego Kamilowi, bo zaraz będzie się niepotrzebnie martwił. Nie lubię, jak się martwi i to przeze mnie. Lubię patrzeć na niego jak jest uśmiechnięty, wesoły i co najważniejsze szczęśliwy.
- Lepiej się czujesz słońce?- co mam mu powiedzieć prawdę czy skłamać ?
- Lepiej. A skąd wiesz?
- Bo od 20 minut nie chciałaś, abym zatrzymał samochód. - zaśmiał się.
- No widzisz. Jest dobrze- wymusiłam uśmiech- A tak w ogóle to kiedy będziemy?
- Za 5 minut.
*5 minut później*
Weszliśmy z Kamilem do domu. Jest już 16.09.
- Kochanie to może ja pójdę do sklepu po zakupy, a ty coś ugotujesz później ?- zaproponował Kamil .
- Okej mi pasuje. A teraz pójdę się położyć, bo jestem zmęczona. Jak wrócisz to mnie obudź .
- Dobrze.To ja będę za jakieś pół godzinki.
Pocałowałam go i poszłam się położyć. Długo nie musiałam czekać, żeby zasnąć. Zasnęłam natychmiastowo.
*
Umm. Ale coś pachnie... Obudził mnie zapach czegoś do jedzenia. O boże Kamil robi coś do jedzenia i nic się nie pali. Cud nad Wisłą po prostu. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam w kuchni nikogo innego jak Kornelę.
- Kornela!- podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.
- Cześć. Kamil powiedział mi , że ostatnio masz problemy zdrowotne, więc postanowiłam tu przyjechać i coś ugotować. - zaśmiałyśmy się- Bo jakby Kamil coś gotował to mogło być jeszcze gorzej .
Kasia dalej wymiotowała. Najbliższy koncert mam jutro we Wrocławiu, więc możemy już wrócić do domu. Tylko co z nią jest ?
- Kasia ?!
- Tak ?- była w łazience.
- Lepiej z tobą?
- Nie za bardzo .
- Może pojedziemy do szpitala.?- zapytałem .
- Kamil- wyszła z łazienki. Była blada jak ściana . - Nie chcę jechać do żadnego pieprzonego lekarza. Jest już lepiej . Czuję się dobrze.
- Ale wyglądasz jeszcze gorzej. Kasia to nie są żarty .
-No właśnie nie są żarty , więc nigdzie nie jedziemy, bo jest lepiej- cały czas stawiała na swoim . Nie miałem siły już z nią się użerać. Podszedłem do niej i namiętnie pocałowałem .
- Wracamy do Wrocławia- powiedziałem przerywając pocałunek.
- A co z koncertami?- zapytała.
- No właśnie tam mam kolejny koncert kochanie.
*
*** OCZAMI KASI***
Dojeżdżamy już do Wrocławia. Trochę nam to zajęło, bo co chwilę musieliśmy stawać, żebym złapała trochę świeżego powietrza. Czuję się okropnie. Jest trochę lepiej, ale i tak jest źle. Ni powiem tego Kamilowi, bo zaraz będzie się niepotrzebnie martwił. Nie lubię, jak się martwi i to przeze mnie. Lubię patrzeć na niego jak jest uśmiechnięty, wesoły i co najważniejsze szczęśliwy.
- Lepiej się czujesz słońce?- co mam mu powiedzieć prawdę czy skłamać ?
- Lepiej. A skąd wiesz?
- Bo od 20 minut nie chciałaś, abym zatrzymał samochód. - zaśmiał się.
- No widzisz. Jest dobrze- wymusiłam uśmiech- A tak w ogóle to kiedy będziemy?
- Za 5 minut.
*5 minut później*
Weszliśmy z Kamilem do domu. Jest już 16.09.
- Kochanie to może ja pójdę do sklepu po zakupy, a ty coś ugotujesz później ?- zaproponował Kamil .
- Okej mi pasuje. A teraz pójdę się położyć, bo jestem zmęczona. Jak wrócisz to mnie obudź .
- Dobrze.To ja będę za jakieś pół godzinki.
Pocałowałam go i poszłam się położyć. Długo nie musiałam czekać, żeby zasnąć. Zasnęłam natychmiastowo.
*
Umm. Ale coś pachnie... Obudził mnie zapach czegoś do jedzenia. O boże Kamil robi coś do jedzenia i nic się nie pali. Cud nad Wisłą po prostu. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam w kuchni nikogo innego jak Kornelę.
- Kornela!- podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.
- Cześć. Kamil powiedział mi , że ostatnio masz problemy zdrowotne, więc postanowiłam tu przyjechać i coś ugotować. - zaśmiałyśmy się- Bo jakby Kamil coś gotował to mogło być jeszcze gorzej .
Cud miód malina.!!! :*
OdpowiedzUsuńSuper!!!! Kiedy następny??
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc to nie wiem . Nie mam za bardzo pomysłu co ma być dalej . ;)
UsuńNapisz co powoduje te wymioty.
Usuńtylko zeby nie był wątek z ciąża bo ciąża wszędzie jest
UsuńWątek z ciążą jest ok...
UsuńJejka co chwile odswiezam strone z mysla ze moze jest kolejny! Ciagle mysle co dalej. Kiedy bd kolejny?;))
OdpowiedzUsuńNie wiem . Nie wiem co robić Nie wiem, czy kierować się tym co ja chcę, czy tym czego chcą inni. Muszę pomyśleć. Rozdział dodam może jeszcze dzisiaj, ale jak już to późno. Jeżeli chcecie, żebym do wam pisałą, jak napiszę kolejny rozdział zaproście mnie na fejsbuku :https://www.facebook.com/aleksandra.radziukiewicz ;D
Usuń