Rodziały

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 1

Rozdział 1
Siedziałam w mojej ulubionej restauracji pijąc Latte Maciato. Nagle zadzwonił telefon:
-Cześć mamo!
-Cześć Kasia. Gdzie jesteś.? Czekam na ciebię od godziny z obiadem, a ty nawet nie raczyłaś przyjść. Co ty sobie myślisz.?
Całkiem zapomniałam. A dzisiaj mama robiła moje ulubione pierogi z truskawkami. Mmmmm....
- Przepraszam. Miałam dodatkowe lekcje. Teraz jestem niedaleko kawiarni chcesz coś.?
- Nie zmieniaj tematu !  I tak masz szlaban! A i możesz mi kupić kawałek ciasta porzeczkowego.
- Okej. Zaraz będę w domu . Pa
- Pa.
Podeszłam do lady.
- Przepraszam.
- Tak . W czym mogę pomóc.?
-  Chciałabym zamówić Cappucino i dwa ciasta porzeczkowe.
- Dobrze. Razem będzie 15 zł.
- Proszę- podałam pieniądze.
- Zaraz przyniosę pani zamówienie.
Czekałam tylko chwilkę. Kobieta która tam pracowała wydawała się miła i szybko i starannie wykonywała swoje obowiązki.
-Proszę  oto pani zamówienie.
- Dziekuję.
Obróciłam się na jednej nodze i.... BUUUUM...
- Przepraszam... Ja naprawdę nie chciałam - powiedziałam.
- Nic się nie stało. Każdemu mogło się zdarzyć- uśmiechnął się tajemniczy mężczyzna.
- Masz tu mokrą chusteczkę. Wytrzyj koszulkę, bo będzie plama.
Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jego twarz. Był to mężczyzna. Miał około 180 wzrostu, czekoladowe oczy . Na głowie miał kaptur więc nie widziałam całej jego gowy, ale zauważyłam , że ma dredy. To był.....
- Kamil Bednarek .?
- Tak. ale ciii. Nie chcę , aby mnie ktoś rozpoznał.
- Dobrze nic nie powiem. heh. - uśmiechnęłam się.
- No to dobrze. Jestem ci wdzięczny. A co do koszulki się nie przejmuj. Zaraz ją przebiorę. Mieszkam tu niedaleko. Może pójdziesz ze mną ..?
Bardzo chciałam iść, ale moja mama na mnie czekała.
- Niestety nie mogę iść z tobą. Moja mama czeka na mnie z obiadem- odparłam ze smutkiem w głosie.
- No cóż. To może zaprosisz mnie do siebie .? Wiesz za tą kawę na mojej koszulce jesteś mi coś winna- Uśmiechnął się.
Uwielbiałam jego uśmiech był takii..... niesamowity.
- No cóż. Chyba nie mam wyjścia- zaśmiałam się.
- Na to wygląda.
Poszliśmy do mojego domu .
- Ty o mnie dużo wiesz. Z tego co zauważyłem . Nie każdy poznaje mnie w kapturze- znowu się zaśmiał.
- Tak to prawda.
- A ja nie wiem nawet jak ty masz na imię - spojrzał na mnie z dziwną miną.
- No to ten. Ja jestem Kasia. Heh. - odpowiedziałam.



xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
To pierwsza część druga może  jeszcze dzisiaj. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz