- Ach. To tak - posmutniał.
- Czemu się smutasz??
- Hahah. Nie smutam!- roześmiał się.
Doszliśmy. Wyciągnęłam z torebki klucz i otworzyłam drzwi od domu. Weszliśmy...
- Gdzie ty byłaś tyle czasu? Ja tu się o ciebie martwiłam!- krzyknęła moja mama.
- Ja .... No...Yyyy. - nie wiedziałam co powiedzieć.
- To wszystko moja wina. To ja na nią wpadłem w kawiarni i oblałem się kawą. Kasia pomogła mi się ogarnąć, a potem zaprosiła do siebie do domu - powiedział Kamil.
Rzuciłam mu szybkie spojrzenie w stylu: Dziękuję.
- Tak. Zaprosiłam Kamila na twoje przepyszne pierogi- rzuciłam szybko.
- Ach. Tak to ty jesteś Kamil. A jak masz na nazwisko.?- zapytała mama.
-Yyyy. No....- spojrzał na mnie, a ja kiwnęłam głową, żeby jej powiedział- Jestem Kamil Bednarek- powiedział przez zęby.
- Ten Kamil Bednarek, w którym moja kochana córeczka się kocha- zaśmiała się- No, no . Kasia ty to masz szczęście.
- Mamooo!!!
Poczułam, że robię się cała czerwona.
- No co.? Nie mówię prawdy- popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem.
- No..... grrrr. My idziemy do mnie na górę. Jak będzie obiad to nas zawołaj.
Weszliśmy na górę. Zamknęłam drzwi od pokoju.
- To ty naprawdę się we mnie kochasz.?- zapytał Kamil i uśmiechnął sie.
- No. Nie . Znaczy tak... No ale nie... - niemogłam się wysłowić, bo co miałam mu powiedzieć.?
- To w końcu tak czy nie?- zapytał.
- No tak. Jestem twoją wielką fanką. Wiem, o tobie bardzo dużo....
- Na przykład co .?
- No, że masz 186 cm wzrostu , 27 dredów i urodziłeś się 10 maja 1991. Masz siostrę Kornelię i brata Konrada.
- No , no . Naprawdę dużo wiesz- zaśmiał się- Ale nie wiesz o mnie wszystkiego.
- No wszytkiego na pewno nie.
Zapadła niezręczna cisza. Kamil siedział coraz bliżej mnie. To było krempujące. Nigdy nie czułam się tak jak teraz. To było niesamowite. Dzieliło nas kilkadziesiąt centymetrów. Kamil cały czas się przybliżał. Spanikowałam....
-Muszę iść do toalety- powiedziałam i rzuciłam się do drzwi.
Wyszłam. Odetchnęłam. To było dziwne. Nie jego zachowanie, a moje. Zachowałam się jak totalna idiotka . Gdy wróciłam do pokoju Kamil siedział na krześle koło biurka. Chyba przeglądał moje zeszyty. Śmiał się przy tym w niebogłosy. A zwłaszcza wtedy, gdy zobaczył moje liściki z koleżanką. Była tam też rozmowa o NIM.!
- Nie ładnie tak czytać cudze konwersacje. Nie uczyli cię tego ?- zapytałam z ironią w głosie.
- Uczyli, uczyli. Ale szkoda mi było tego nie czytać. Wiesz , że nie wiedziałam, że jestem ,, Zajebistym przystojniakiem" haha. - zaśmiał się.
Atmosfera się rozluźniła. Gadaliśmy jeszcze chwilę.
- Kasia! Kamil! Zejdźcie na obiad!
- Już idziemy mamo!
Zeszliśmy na obiad. Kamilowi bardzo smakowały pierogi mojej mamy. Zaczął opowiadać o swojej rodzinie. Jak spędza święta i różne takie badziewie.
Po obiedzie znowu weszliśmy na górę. Rozmawialiśmy godzinami.
- Kasia. Jest już pójno-spojrzał na zegarek- Już 2.00 . Muszę iść do domu. !
- Możesz przenocować u mnie . Zaraz pójdę po materac. Powiem ci, że nawet jest wygodny- zaśmiałam się.
- No nie wiem . A co na to twoja mama?
- Zaczekaj chwilkę. - poszłam na dół.
Wróciłam do pokoju.
- Moja mama stwierdziła, że nie pozwala ci spać u nas w domu, a wręcz rozkazuje. Nigdy by cię nie puściła o tej porze samego .
- Oooo. Dziękuję. W sumie to bez różnicy gdzie śpię.Ale z tobą mi jakoś raźniej.
Spojrzeliśmy sobie w oczy. Patrzyliśmy na siebie kilka minut. Aż w końcu zapytałam:
- Może szanowny pan Bednarek napompuje swój materac? zaśmiałam się.
- No dobra, dobra.
- Czemu się smutasz??
- Hahah. Nie smutam!- roześmiał się.
Doszliśmy. Wyciągnęłam z torebki klucz i otworzyłam drzwi od domu. Weszliśmy...
- Gdzie ty byłaś tyle czasu? Ja tu się o ciebie martwiłam!- krzyknęła moja mama.
- Ja .... No...Yyyy. - nie wiedziałam co powiedzieć.
- To wszystko moja wina. To ja na nią wpadłem w kawiarni i oblałem się kawą. Kasia pomogła mi się ogarnąć, a potem zaprosiła do siebie do domu - powiedział Kamil.
Rzuciłam mu szybkie spojrzenie w stylu: Dziękuję.
- Tak. Zaprosiłam Kamila na twoje przepyszne pierogi- rzuciłam szybko.
- Ach. Tak to ty jesteś Kamil. A jak masz na nazwisko.?- zapytała mama.
-Yyyy. No....- spojrzał na mnie, a ja kiwnęłam głową, żeby jej powiedział- Jestem Kamil Bednarek- powiedział przez zęby.
- Ten Kamil Bednarek, w którym moja kochana córeczka się kocha- zaśmiała się- No, no . Kasia ty to masz szczęście.
- Mamooo!!!
Poczułam, że robię się cała czerwona.
- No co.? Nie mówię prawdy- popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem.
- No..... grrrr. My idziemy do mnie na górę. Jak będzie obiad to nas zawołaj.
Weszliśmy na górę. Zamknęłam drzwi od pokoju.
- To ty naprawdę się we mnie kochasz.?- zapytał Kamil i uśmiechnął sie.
- No. Nie . Znaczy tak... No ale nie... - niemogłam się wysłowić, bo co miałam mu powiedzieć.?
- To w końcu tak czy nie?- zapytał.
- No tak. Jestem twoją wielką fanką. Wiem, o tobie bardzo dużo....
- Na przykład co .?
- No, że masz 186 cm wzrostu , 27 dredów i urodziłeś się 10 maja 1991. Masz siostrę Kornelię i brata Konrada.
- No , no . Naprawdę dużo wiesz- zaśmiał się- Ale nie wiesz o mnie wszystkiego.
- No wszytkiego na pewno nie.
Zapadła niezręczna cisza. Kamil siedział coraz bliżej mnie. To było krempujące. Nigdy nie czułam się tak jak teraz. To było niesamowite. Dzieliło nas kilkadziesiąt centymetrów. Kamil cały czas się przybliżał. Spanikowałam....
-Muszę iść do toalety- powiedziałam i rzuciłam się do drzwi.
Wyszłam. Odetchnęłam. To było dziwne. Nie jego zachowanie, a moje. Zachowałam się jak totalna idiotka . Gdy wróciłam do pokoju Kamil siedział na krześle koło biurka. Chyba przeglądał moje zeszyty. Śmiał się przy tym w niebogłosy. A zwłaszcza wtedy, gdy zobaczył moje liściki z koleżanką. Była tam też rozmowa o NIM.!
- Nie ładnie tak czytać cudze konwersacje. Nie uczyli cię tego ?- zapytałam z ironią w głosie.
- Uczyli, uczyli. Ale szkoda mi było tego nie czytać. Wiesz , że nie wiedziałam, że jestem ,, Zajebistym przystojniakiem" haha. - zaśmiał się.
Atmosfera się rozluźniła. Gadaliśmy jeszcze chwilę.
- Kasia! Kamil! Zejdźcie na obiad!
- Już idziemy mamo!
Zeszliśmy na obiad. Kamilowi bardzo smakowały pierogi mojej mamy. Zaczął opowiadać o swojej rodzinie. Jak spędza święta i różne takie badziewie.
Po obiedzie znowu weszliśmy na górę. Rozmawialiśmy godzinami.
- Kasia. Jest już pójno-spojrzał na zegarek- Już 2.00 . Muszę iść do domu. !
- Możesz przenocować u mnie . Zaraz pójdę po materac. Powiem ci, że nawet jest wygodny- zaśmiałam się.
- No nie wiem . A co na to twoja mama?
- Zaczekaj chwilkę. - poszłam na dół.
Wróciłam do pokoju.
- Moja mama stwierdziła, że nie pozwala ci spać u nas w domu, a wręcz rozkazuje. Nigdy by cię nie puściła o tej porze samego .
- Oooo. Dziękuję. W sumie to bez różnicy gdzie śpię.Ale z tobą mi jakoś raźniej.
Spojrzeliśmy sobie w oczy. Patrzyliśmy na siebie kilka minut. Aż w końcu zapytałam:
- Może szanowny pan Bednarek napompuje swój materac? zaśmiałam się.
- No dobra, dobra.
Wziął pompkę i zaczął pompować. Sprawnie mu to szło. Nie miał z tym żadnego problemu.
- Dobra. Materac napompowany, pościel mama zaraz nam doniesie zostało nam tylko wykompać się i lulu. - haha.
- No tak . - uśmiechnął się, ale to nie był taki uśmiech jak zwykle, tylko taki .... jakby miał zwiastować jakiś złowieszczy plan.
- O co ci chodzi?- zapytałam.
- Nie. nic, nic- zaśmiał się- tylko ty pierwsza.
- OK. Zaraz przyjdę.
Weszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic. Wytarłam się i....
- O kur.... mać. Zapomniałam piżamy - wydarłam się w niebogłosy.
Usłyszałam pukanie do drzwi. To był Kamil.
- Coś się stało.? Zapomniałaś czegoś .?- zaśmiał się.
- Co się jeszcze głupio pytasz? Tak zapomniałam.!
- Gdzie masz piżamy?
- W szafce koło biurka, w pierwszej szufladzie.
Poczekałam chwilkę.
- Trzymaj- podał mi neonową różową koszulkę i czarne spodnie.
- Dzięki- opowiedziałam.
Szybko się ubrałam i wyszłam z łazienki.
- Teraz twoja kolej- powiedziałam do Kamila.
Otworzyłam szufladę ze spodniami taty i wyciągnęłam szorty.
- Masz!- rzuciłam mu w twarz.
- Dzięki.
Poszedł się kompać. Za jakieś 10 minut wyszedł. Był w szortach taty. Nie miał koszulki. Miał super kaloryfer. Zapatrzyłam się w niego.
- ...Haloooo! Gadam do ciebie jakieś 3 minuty a ty co?- zapytał.
- yyy. Co ? Ach tak. Sory- odpowiedziałam zawstydzona.
- No wiesz, przecież nie codziennie widzisz u siebie w pokoju chłopaka bez koszulki w szortach twojego taty- zaśmiał się.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
No to ten... Ma ktoś jakieś specjalne życzenia co do dalszych rozdziałów.?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz