*WTOREK RANO *
- Bo kiedy miałem ci powiedzieć. ? Wczoraj byliśmy zbyt zajęci. - zaśmiał się a jego bawi chodziły góra dół.
- Ej. To mogłeś mnie chociaż wcześniej obudzić! - krzyknęłam.
- Nie miałem serca. Gdy śpisz jesteś taka słodka. Zupełnie jak nie ty. - powiedział.
- Czy ty sugerujesz iż ja nie jestem słodka? - zapytałam ironicznie.
- Noc.. Yyyy. Nie, ale wtedy byłaś słodsza i robiłaś fajne minki jak smyrałem twoje brzuszek- powiedział i wystawił wszystkie swoje ząbki.
- Czy ty dotykałeś mojego zacnego brzuszka bez pozwolenia? - zapytałam. Udawałam wkurzoną, ale czułam, że zaraz wybuchnę śmiechem.
- Tak i dobrze mi z tym. - powiedział Kamil i pocałował mnie.
- Ej. Puść mnie, bo zaraz się spóźnimy do twoich rodziców -powiedziałam.
- Rodzice poczekają - powiedział.
-Ale ja nie chcę się spóźnić! - krzyknęłam.
- No dobra, dobra- opuścił mnie, ale wieczorem to dokończymy.
- To się jeszcze okaże- powiedziałam. Szybko poszłam do swojej torby. Wzięłam z niej shorty i oczojebiący top, po za tym bieliznę i kosmetyczkę. Poszłam do łazienki. Ubrałam się, pomalowałam i wyszłam. Poszłam do pokoju Kamila. Rozmawiał z kimś przez telefon. Gdy skończył zapytałam :
- Kto to był.?
-Moja mama. Powiedziałem, że będziemy za 15 minut.
- Aha. To co idziemy. ? - zapytałam.
-A co z jajecznicą? Kto ją zje? - zapytał.
- Oj dobra już idę zjeść. - jak powiedziałam tak zrobiłam za dosłownie 3 minuty powiedziałam - No możemy iść.
- Ok.
Wyszliśmy z domu. Do rodziców Kamila było może 5 minut. Stanęłam przed bramką do podwórka.
-Kamil. - zaczęłam.
-Hym.?
- A co jak mnie nie polubią? - zapytałam smutna.
- To będą mieli ze mną doczynienia. - zaśmiał się.
- Ale ja mówię na serio- powiedziałam.
- Na pewno cię polubią. -złapał mnie za rękę i powiedział - nie bój się.
Kamil zaciągnoł mnie do domu. Gdy weszliśmy zobaczyłam skromne mieszkanie, w którym wszystko było w jasnych i ciepłych barwach.
- Mamooo! Już jesteśmy. - krzyknął Kamil.
Za chwilę zobaczyłam jego mamę i tatę. Mieli przyjazny wyraz twarzy.
- Witaj. To ty jesteś Kasia.?
- Tak. - powiedziałam.
- Kamil nam tyle o tobie opowiadał. - powiedział tato Kamila. Teraz zwrócił się do niego - na prawdę jest taka ładna jak mówiłeś - powiedział i wszyscy się zasmiali a tylko ja zrobiłam buraka.
- Wyjdźcie do środka. Kasia czuj się jak u siebie w domu- powiedziała mama Kamila.
Weszliśmy do jadalni usiedliśmy przy stole. Mama Kamila przyniosła dużo jedzenia. Nie byłam głodna, ale nie chciałam żeby się obraziła. Rozmawiałam z rodzicami Kamila o mnie i o nich i dowiedziałam się dużo rzeczy o tym jak Kamil był mały. Było bardzo zabawnie. Czas mijał nam bardzo szybko. Korneli i Konrada nie było w domu. Pojechali gdzieś na urodziny czy coś. Poznam ich kiedy indziej. Około godziny 16.00 Kamil powiedział.:
- My będziemy się już zbierać. Mamy z Kasią plany na wieczór. - popatrzył na mnie.
- Dobrze, tylko wpadnijcie do nas jutro na kolację. - powiedział tato Kamila.
- Dobrze. Będziemy na pewno. - powiedziałam z uśmiechem.
Wyszliśmy z domu.
- Może pójdziemy na spacer.? - zapytałam.
- No dobrze. Widzę, że odwlekasz nasz wspólny wieczór. - powiedział zasmucony Bedzio.
- Nie. Tylko nie chce siedzieć w domu. - powiedziałam.
Chodziliśmy po Lipkach. Nagle zobaczyłam, że biegnie w naszą stronę jakiś chłopak.
- Ewa ! Gdzie ty byłaś.? Wszędzie cię szukałem - powiedział nieznajomy i chciał mnie pocałować. Szybko go odepchnęłam, a Kamil sprzedał mu lewego sierpowego.
Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Sory, że tak późno dodaje, ale wczesniej nie miałam czasu. ;)
Bedzio heh ;) dobre czeka na kolejny <3
OdpowiedzUsuń