Rodziały

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 15

*WTOREK RANO *
-  Bo kiedy miałem ci powiedzieć. ?  Wczoraj byliśmy zbyt zajęci. - zaśmiał się a jego bawi chodziły góra dół.
- Ej. To mogłeś mnie chociaż wcześniej obudzić! - krzyknęłam. 
- Nie miałem serca.  Gdy śpisz jesteś taka słodka. Zupełnie jak nie ty. - powiedział.
- Czy ty sugerujesz iż ja nie jestem słodka? - zapytałam ironicznie.
- Noc.. Yyyy. Nie,  ale wtedy byłaś słodsza i robiłaś fajne minki jak smyrałem twoje brzuszek-  powiedział i wystawił wszystkie swoje ząbki.
- Czy ty dotykałeś mojego zacnego brzuszka bez pozwolenia? -  zapytałam. Udawałam wkurzoną,  ale czułam, że zaraz wybuchnę śmiechem.
- Tak i dobrze mi z tym.  - powiedział Kamil i pocałował mnie.
- Ej.  Puść mnie, bo zaraz się spóźnimy do twoich rodziców -powiedziałam.
- Rodzice poczekają - powiedział.
-Ale ja nie chcę się spóźnić!  - krzyknęłam.
- No dobra, dobra- opuścił mnie,  ale wieczorem to dokończymy.
- To się jeszcze okaże- powiedziałam.  Szybko poszłam do swojej torby. Wzięłam z niej shorty i oczojebiący top, po za tym bieliznę i kosmetyczkę.  Poszłam do łazienki.  Ubrałam się, pomalowałam i wyszłam.  Poszłam do pokoju Kamila.  Rozmawiał z kimś przez telefon.  Gdy skończył zapytałam :
- Kto to był.?
-Moja mama.  Powiedziałem,  że będziemy za 15 minut.
- Aha. To co idziemy. ?  - zapytałam.
-A co z jajecznicą? Kto ją zje?  - zapytał.
- Oj dobra już idę zjeść.  - jak powiedziałam tak zrobiłam za dosłownie 3 minuty powiedziałam - No możemy iść. 
- Ok.

Wyszliśmy z domu. Do rodziców Kamila było może 5 minut.  Stanęłam przed bramką do podwórka. 
-Kamil. - zaczęłam.
-Hym.?
- A co jak mnie nie polubią? - zapytałam smutna.
- To będą mieli ze mną doczynienia.  - zaśmiał się.
- Ale ja mówię na serio- powiedziałam.
- Na pewno cię polubią.  -złapał mnie za rękę i powiedział - nie bój  się.
Kamil zaciągnoł mnie do domu.  Gdy weszliśmy zobaczyłam skromne mieszkanie, w którym wszystko było w jasnych i ciepłych barwach. 
- Mamooo!  Już jesteśmy.  - krzyknął Kamil.
Za chwilę zobaczyłam jego mamę i tatę. Mieli przyjazny wyraz twarzy.
- Witaj.  To ty jesteś Kasia.?
- Tak. - powiedziałam.
- Kamil nam tyle o tobie opowiadał. - powiedział tato Kamila.  Teraz zwrócił się do niego - na prawdę jest taka ładna jak mówiłeś - powiedział i wszyscy się zasmiali a tylko ja zrobiłam buraka. 
- Wyjdźcie do środka.  Kasia czuj się jak u siebie w domu- powiedziała mama Kamila.
Weszliśmy do jadalni usiedliśmy przy stole. Mama Kamila przyniosła dużo jedzenia.  Nie byłam głodna,  ale nie chciałam żeby się obraziła. Rozmawiałam z rodzicami Kamila o mnie i o nich i dowiedziałam się dużo rzeczy o tym jak Kamil był mały. Było bardzo zabawnie.  Czas mijał nam bardzo szybko.  Korneli i Konrada nie było w domu.  Pojechali gdzieś na urodziny czy coś.  Poznam ich kiedy indziej.  Około godziny 16.00 Kamil  powiedział.:
- My będziemy się już zbierać.  Mamy z Kasią plany na wieczór.  - popatrzył na mnie.
- Dobrze,  tylko wpadnijcie do nas jutro na kolację. - powiedział tato Kamila. 
- Dobrze.  Będziemy na pewno.  - powiedziałam z uśmiechem. 
Wyszliśmy z domu.
- Może pójdziemy na spacer.?  - zapytałam.
- No dobrze. Widzę, że odwlekasz nasz wspólny wieczór.  - powiedział zasmucony Bedzio. 
- Nie.  Tylko nie chce siedzieć w domu. - powiedziałam.
Chodziliśmy po Lipkach.  Nagle zobaczyłam,  że biegnie w naszą stronę jakiś chłopak.
- Ewa !  Gdzie ty byłaś.?  Wszędzie cię szukałem - powiedział nieznajomy i chciał mnie pocałować.  Szybko go odepchnęłam,  a Kamil sprzedał mu lewego sierpowego. 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Sory,  że tak późno dodaje,  ale wczesniej nie miałam czasu.  ;)

1 komentarz: