W poprzednim rozdziale:
Opowiedziałem jej całą historię z okupem, a potem zaczęliśmy się wygłupiać gdy nagle do sali wszedł lekarz.
- Ooo- powiedział a my w tym samym momencie zrobiliśmy się poważni. - widzę, że czuje się pani dobrze mam rację?- zapytał.
- Tak. Czuję się znakomicie. Kiedy będę mogła wyjść ze szpitala .?- zapytałam.
- Właściwie, to może pani wyjść nawet zaraz, ale musi pani odpoczywać. A pan- zwrócił się do Kamila - pan ma pilnować, żeby się nie przemęczała. Pani Kasia nie może dźwigać, biegać ani w żaden inny sposób się przemęczać przez następne trzy dni, ponieważ może zemdleć.
- Dobrze. Dopilnuję, żeby się nie męczyła- powiedział Kamil.- A teraz możemy się już zbierać .?
- Tak. Jak będą państwo gotowi proszę przyjść do mojego gabinetu na końcu korytarza po wypis- powiedział lekarz.
- Dobrze. - powiedziałam.
Wzięłam swoje ubrania i poszłam do łazienki się ubrać. Gdy wróciłam zobaczyłam, że Kamil stoi już gotowy do wyjścia. Ja nie czekając długo zaraz do niego dołączyła i poszliśmy do lekarza po wypis.
- Gdzie jest Kornela i Kondziu .?- zapytałam.
- Pojechali do Lipek . A my teraz jedziemy do Wrocławia,ty będziesz musiała wypocząć, a ja jutro zacznę pakować twoją walizkę, bo po jutrze lecimy do Turcji.
- No dobrze. To teraz czeka nas jakieś pięć godzin drogi -powiedziałam.
- No niestety. Może gdzieś przenocujemy?- zapytał.
- Nie wiem. Jest 3 w nocy! Kto o tej porze wynajmie ci pokój?!- zapytałam podniesionym głosem.
- Cyba nikt- posmutniał - No to co .'? Jedziemy teraz do domu i tam się prześpimy tak .?
- Tak mi się wydaje. Jak będziesz mocno zmęczony to ja poprowadzę.- powiedziałam.
- To ty masz prawo jazdy.?- zapytał zdziwiony Kamil.
- No heloł. Ja mam 19 lat. Kto normalny w tym wieku nie ma prawa jazdy .?- zapytałam ironicznie.
- A czemu nie jeździsz samochodem .?- zapytał Kamil.
- No bo... Mam złe wspomnienia. Wypadek taty, a potem mamy. Nie chcę, aby ze mną też coś się stało. Nie jestem na to gotowa. Ale jak trzeba to prowadzę. - powiedziałam.
- Jak nie chcesz to ja będę prowadził całą drogę.- powiedział Kamil. Widać, że się o mnie martwił.
- Nie no. Dam radę skarbie. Przecież i tak byś nie dał rady !- powiedziałam .
- No jak chcesz - powiedział.
Wsiedliśmy do samochodu. Ustaliliśmy, że będziemy się zmieniać co godzinę.Po drodze rozmawialiśmy na nieskończenie wiele tematów. Nie pominęliśmy też tematu wycieczki.Cieszyłam się, że mam tak wspaniałego chłopaka. Nawet nie wiek kiedy byliśmy już we Wrocławiu. Czas , który jechaliśmy minął tak szybko. Kamil podjechał pod swoje mieszkanie. Wyszliśmy. Kamil wziął nasze walizki i zaniósł je do mieszkania. Ja w tym czasie otworzyłam drzwi i czekałam już na niego w środku. Gdy tylko wszedł do domu położył walizki w przedpokoju i podszedł do mnie . Oparł ręce o ścianę, tak, że byłam "uwięziona".
- Stęskniłaś się za tym domem skarbie ?- zapytał.
- Bardzo. A zwłaszcza za tym..- powiedziałam i pocałowałam go . Całowaliśmy się kilka minut, a potem Kamil wziął mnie na ręce i zaniósł jak pannę młodą do swojego pokoju.
- Czyżby pan Bednarek chciałby mnie uprowadzić.?- zapytałam i uśmiechnęłam się szeroko.
- No jasne , że tak. Przecież ja jestem taki zacnie zły- i zaśmiał się złowieszczo.
- Hahaha. Ale pamiętasz, że nie mogę wykonywać żadnej aktywności fizycznej prawda.?- zapytałam..
- Pamiętam pamiętam- posmutniał. - No więc zgodnie z postanowieniem lekarza idziesz pod prysznic i spać- powiedział.
- Dobrze panie doktorze- powiedziałam grzecznie.
- A więc mam ci pomóc.?- zapytał i uśmiechnął się łobuzersko.
- Nie dziękuję panie doktorze. Dam sobie radę- powiedziałam i poszłam pod prysznic.
Weszłam do łazienki, przekręciłam klucz w drzwiach . Rozebrałam się i weszłam do kabiny. Woda zmyła ze mnie wszystko. Czułam się jak nowo narodzona. Wyszłam z kabiny owinęłam się ręcznikiem i wyszłam. Weszłam do pokoju.
- Uuu. Widzę, że ktoś tu zapomniał piżamki- powiedział Kamil, a jego brwi chodziły góra dół- Mogłabyś jej nie zakładać.
- Chyba śnisz- powiedziałam. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki się ubrać. Ubrana wyszłam i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i powiedziałam do Kamila:
- Teraz twoja kolej.
- Już idę. Wracam za pięć minut- powiedział i odszedł.
Zakryłam się kołdrą. Była taka miękka . Wtuliłam się w poduszkę i zasnęłam.
***
Wróciłem do pokoju, a Kasia już spała. Wyglądała tak słodko. Podszedłem do łóżka i położyłem się obok niej. Przytuliłem ją i zasnąłem .
Obudziłem się. Spojrzałem na zegarek. Była 14.07 . O boże . Trzeba wstać i zacząć się pakować. Kasia dalej spała. Nie budziłem jej, bo wiedziałem , że musi odpoczywać. Wstałem , ubrałem koszulkę grube lolo i dżinsy. Poszedłem do kuchni . Na śniadanie zrobiłem kanapki. Zjadłem, a resztę kanapek włożyłem do lodówki. Poszedłem pakować walizki. Zajęło mi to może pół godziny. Zapiąłem ją i usłyszałem głos Kasi:
- Widzę, że już wstałeś.
Podszedłem do niej i pocałowałem.
- No wstałem , wstałem. Nawet zrobiłem już śniadanie i spakowałem walizkę- powiedziałem .
- Moją .?- zapytała.
- Tak i Moją też. - powiedziałem.
- Jesteś kochany. Ale nie spakowałeś mi tam żadnej erotycznej bielizny itp. prawda.?- powiedziała i zaśmiała się.
- Nie, nie spakowałem. Ale mogłem. Kurde nie pomyślałem .- powiedziałem i uśmiechnąłem się szeroko.
- Tylko byś spróbował, to bym cię chyba w tej Turcji zabiła.- powiedziała.
Poszliśmy zjeść śniadanie na obiad. Była już 15. Po śniadaniu poszliśmy na miasto kupić kilka rzeczy potrzebnych na wyjazd. Świetnie się bawiliśmy przymierzając okulary i kapelusze . Kasia jest taka radosna. Nie potrafi być smutna. Zawsze jest taka pełna energii. Wróciliśmy do mieszkania była już 19. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy telewizor. Leciały jakieś wiadomości plotkarskie. Miałem już przełączać , ale zobaczyłem nagłówek: " Kamil Bednarek ma nową dziewczynę, czy bawi się jej uczuciami"
- Daj mi pilota- powiedziała Kasia. Dałem jej pilota, a ona szybko przełączyła.
- Mam już tego dość. Gdzie się nie ruszę, czego nie zrobię oni już o wszystkim wiedzą- powiedziałem zirytowany.
-Nie przejmuj się. - powiedziała. Nie rozumiem jej . Nie przejęła się tym wszystkim. Podziwiam ją.
- Wiesz , że jesteś moją pierwszą dziewczyną, która nie przejmuje się tym co mówią o niej media- powiedziałem.
- No wiesz. Za pewne pierwszą i ostatnią- powiedziała i szeroko się uśmiechnęła. Uwielbiam jej uśmiech jest taki... szczery. Nie ma w nim nic sztucznego.
- Na pewno - pocałowałem ją.
- A teraz może pójdziemy spać .?- zapytała.
- Okej. Bo jutro około 9 mamy być już na lotnisku, czyli będzie pobudka około 8 - powiedziałem i szeroko się uśmiechnąłem. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju. Położyłem ją na łóżku i po kilkunastu minutach już spaliśmy.
____________________________________________________________________________________
No to kolejny rozdział . Macie jakieś życzenia co do wyjazdu .?
Opowiedziałem jej całą historię z okupem, a potem zaczęliśmy się wygłupiać gdy nagle do sali wszedł lekarz.
- Ooo- powiedział a my w tym samym momencie zrobiliśmy się poważni. - widzę, że czuje się pani dobrze mam rację?- zapytał.
- Tak. Czuję się znakomicie. Kiedy będę mogła wyjść ze szpitala .?- zapytałam.
- Właściwie, to może pani wyjść nawet zaraz, ale musi pani odpoczywać. A pan- zwrócił się do Kamila - pan ma pilnować, żeby się nie przemęczała. Pani Kasia nie może dźwigać, biegać ani w żaden inny sposób się przemęczać przez następne trzy dni, ponieważ może zemdleć.
- Dobrze. Dopilnuję, żeby się nie męczyła- powiedział Kamil.- A teraz możemy się już zbierać .?
- Tak. Jak będą państwo gotowi proszę przyjść do mojego gabinetu na końcu korytarza po wypis- powiedział lekarz.
- Dobrze. - powiedziałam.
Wzięłam swoje ubrania i poszłam do łazienki się ubrać. Gdy wróciłam zobaczyłam, że Kamil stoi już gotowy do wyjścia. Ja nie czekając długo zaraz do niego dołączyła i poszliśmy do lekarza po wypis.
- Gdzie jest Kornela i Kondziu .?- zapytałam.
- Pojechali do Lipek . A my teraz jedziemy do Wrocławia,ty będziesz musiała wypocząć, a ja jutro zacznę pakować twoją walizkę, bo po jutrze lecimy do Turcji.
- No dobrze. To teraz czeka nas jakieś pięć godzin drogi -powiedziałam.
- No niestety. Może gdzieś przenocujemy?- zapytał.
- Nie wiem. Jest 3 w nocy! Kto o tej porze wynajmie ci pokój?!- zapytałam podniesionym głosem.
- Cyba nikt- posmutniał - No to co .'? Jedziemy teraz do domu i tam się prześpimy tak .?
- Tak mi się wydaje. Jak będziesz mocno zmęczony to ja poprowadzę.- powiedziałam.
- To ty masz prawo jazdy.?- zapytał zdziwiony Kamil.
- No heloł. Ja mam 19 lat. Kto normalny w tym wieku nie ma prawa jazdy .?- zapytałam ironicznie.
- A czemu nie jeździsz samochodem .?- zapytał Kamil.
- No bo... Mam złe wspomnienia. Wypadek taty, a potem mamy. Nie chcę, aby ze mną też coś się stało. Nie jestem na to gotowa. Ale jak trzeba to prowadzę. - powiedziałam.
- Jak nie chcesz to ja będę prowadził całą drogę.- powiedział Kamil. Widać, że się o mnie martwił.
- Nie no. Dam radę skarbie. Przecież i tak byś nie dał rady !- powiedziałam .
- No jak chcesz - powiedział.
Wsiedliśmy do samochodu. Ustaliliśmy, że będziemy się zmieniać co godzinę.Po drodze rozmawialiśmy na nieskończenie wiele tematów. Nie pominęliśmy też tematu wycieczki.Cieszyłam się, że mam tak wspaniałego chłopaka. Nawet nie wiek kiedy byliśmy już we Wrocławiu. Czas , który jechaliśmy minął tak szybko. Kamil podjechał pod swoje mieszkanie. Wyszliśmy. Kamil wziął nasze walizki i zaniósł je do mieszkania. Ja w tym czasie otworzyłam drzwi i czekałam już na niego w środku. Gdy tylko wszedł do domu położył walizki w przedpokoju i podszedł do mnie . Oparł ręce o ścianę, tak, że byłam "uwięziona".
- Stęskniłaś się za tym domem skarbie ?- zapytał.
- Bardzo. A zwłaszcza za tym..- powiedziałam i pocałowałam go . Całowaliśmy się kilka minut, a potem Kamil wziął mnie na ręce i zaniósł jak pannę młodą do swojego pokoju.
- Czyżby pan Bednarek chciałby mnie uprowadzić.?- zapytałam i uśmiechnęłam się szeroko.
- No jasne , że tak. Przecież ja jestem taki zacnie zły- i zaśmiał się złowieszczo.
- Hahaha. Ale pamiętasz, że nie mogę wykonywać żadnej aktywności fizycznej prawda.?- zapytałam..
- Pamiętam pamiętam- posmutniał. - No więc zgodnie z postanowieniem lekarza idziesz pod prysznic i spać- powiedział.
- Dobrze panie doktorze- powiedziałam grzecznie.
- A więc mam ci pomóc.?- zapytał i uśmiechnął się łobuzersko.
- Nie dziękuję panie doktorze. Dam sobie radę- powiedziałam i poszłam pod prysznic.
Weszłam do łazienki, przekręciłam klucz w drzwiach . Rozebrałam się i weszłam do kabiny. Woda zmyła ze mnie wszystko. Czułam się jak nowo narodzona. Wyszłam z kabiny owinęłam się ręcznikiem i wyszłam. Weszłam do pokoju.
- Uuu. Widzę, że ktoś tu zapomniał piżamki- powiedział Kamil, a jego brwi chodziły góra dół- Mogłabyś jej nie zakładać.
- Chyba śnisz- powiedziałam. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki się ubrać. Ubrana wyszłam i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i powiedziałam do Kamila:
- Teraz twoja kolej.
- Już idę. Wracam za pięć minut- powiedział i odszedł.
Zakryłam się kołdrą. Była taka miękka . Wtuliłam się w poduszkę i zasnęłam.
***
Wróciłem do pokoju, a Kasia już spała. Wyglądała tak słodko. Podszedłem do łóżka i położyłem się obok niej. Przytuliłem ją i zasnąłem .
Obudziłem się. Spojrzałem na zegarek. Była 14.07 . O boże . Trzeba wstać i zacząć się pakować. Kasia dalej spała. Nie budziłem jej, bo wiedziałem , że musi odpoczywać. Wstałem , ubrałem koszulkę grube lolo i dżinsy. Poszedłem do kuchni . Na śniadanie zrobiłem kanapki. Zjadłem, a resztę kanapek włożyłem do lodówki. Poszedłem pakować walizki. Zajęło mi to może pół godziny. Zapiąłem ją i usłyszałem głos Kasi:
- Widzę, że już wstałeś.
Podszedłem do niej i pocałowałem.
- No wstałem , wstałem. Nawet zrobiłem już śniadanie i spakowałem walizkę- powiedziałem .
- Moją .?- zapytała.
- Tak i Moją też. - powiedziałem.
- Jesteś kochany. Ale nie spakowałeś mi tam żadnej erotycznej bielizny itp. prawda.?- powiedziała i zaśmiała się.
- Nie, nie spakowałem. Ale mogłem. Kurde nie pomyślałem .- powiedziałem i uśmiechnąłem się szeroko.
- Tylko byś spróbował, to bym cię chyba w tej Turcji zabiła.- powiedziała.
Poszliśmy zjeść śniadanie na obiad. Była już 15. Po śniadaniu poszliśmy na miasto kupić kilka rzeczy potrzebnych na wyjazd. Świetnie się bawiliśmy przymierzając okulary i kapelusze . Kasia jest taka radosna. Nie potrafi być smutna. Zawsze jest taka pełna energii. Wróciliśmy do mieszkania była już 19. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy telewizor. Leciały jakieś wiadomości plotkarskie. Miałem już przełączać , ale zobaczyłem nagłówek: " Kamil Bednarek ma nową dziewczynę, czy bawi się jej uczuciami"
- Daj mi pilota- powiedziała Kasia. Dałem jej pilota, a ona szybko przełączyła.
- Mam już tego dość. Gdzie się nie ruszę, czego nie zrobię oni już o wszystkim wiedzą- powiedziałem zirytowany.
-Nie przejmuj się. - powiedziała. Nie rozumiem jej . Nie przejęła się tym wszystkim. Podziwiam ją.
- Wiesz , że jesteś moją pierwszą dziewczyną, która nie przejmuje się tym co mówią o niej media- powiedziałem.
- No wiesz. Za pewne pierwszą i ostatnią- powiedziała i szeroko się uśmiechnęła. Uwielbiam jej uśmiech jest taki... szczery. Nie ma w nim nic sztucznego.
- Na pewno - pocałowałem ją.
- A teraz może pójdziemy spać .?- zapytała.
- Okej. Bo jutro około 9 mamy być już na lotnisku, czyli będzie pobudka około 8 - powiedziałem i szeroko się uśmiechnąłem. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju. Położyłem ją na łóżku i po kilkunastu minutach już spaliśmy.
____________________________________________________________________________________
No to kolejny rozdział . Macie jakieś życzenia co do wyjazdu .?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz