Po chwili dostałem sms'a od... Kasi.
,, Twoja dziewczyna ma sie dobrze. Do czasu. Za godzinę widzę 10 tys. w śmietniku koło sceny. Po prawej stronie od wejścia głównego. Jak nie to twojej dziewczynie może się coś stać." O boże. Co się stało.? Nie mogłem racjonalnie myśleć, dlatego szybko pobiegłem do Korneli.
- Kornela- powiedziałem zdyszany- Porwali Kasie.!
- Co. .? - rozpłakała się. Mi tez łzy napłynęły do oczu . Pokazałem jej sms'a.
- I co zrobimy.? - zapytałem.
- Masz tyle kasy przy sobie.? - zapytała Kornela.
- Nie. Brakuje mi do tej sumy jakieś. 1000 zł . Miałem jutro wpłacić pieniądze na konto. - powiedziałem.
- Dobra. Ja mam jakieś 500 Kondziu też pewnie coś ma. - powiedziała Kornela przez łzy.
- Okej. To ja lecę po niego. - powiedziałem i pobiegłem do Kondzia.
Opowiedziałem mu wszystko po kolei. On dorzucił kasy i mieliśmy całe 10 tys. Ucieszyłem się, ale i zmartwiłem. Poszliśmy do Korneli.
- A co jak on nam jej nie odda.? - zapytał Kondziu.
- Nawet tak nie myśl. Odda nam ją. Nie ma innego wyjścia. - powiedziałem.
Zapadła cisza. Do spotkania zostało kilkanaście minut. Wspólnie z rodzeństwem ustaliliśmy, że to ja podrzucę pieniądze, a oni będą patrzeć czy ktoś idzie.
- Ej Kamil.- powiedziała Kornela- Idź już. I nie patrz na nas. !
-Dobra- poszedłem do kosze obok wejścia. Strasznie się denerwowałem. Bałem się , że już nigdy nie zobaczę mojej Kasi. Nie. Bednarek. Nawet tak nie myśl! Zobaczysz ją ! I to nawet zaraz! Gdy byłem już przy koszu dostałem sms'a: Wrzuć kasę do śmietnika i wyjdź na zewnątrz!. Zrobiłem co kazał. Gdy byłem na dworze dostałem następnego sms'a: Wszystko się zgadza. Twoja dziewczyna jest w męskiej toalecie obok twojej garderoby!. Szybko ruszyłem w stronę garderoby. Wszedłem do łazienki i zobaczyłem Kasię leżącą na ziemi. Szybko do niej podbiegłem i sprawdziłem puls. Żyła. To było najważniejsze. Zadzwoniłem po pogotowie. Za kilkanaście minut przyjechali. Ja zaniosłem ją do karetki, bo nie chciałem, żeby oni to zrobili. Położyłem ją.
- Czy jest pan kimś z rodziny.?- zapytała pani lekarz.
- Nie. Ja jestem jej chłopakiem. - powiedziałem trzymając Kasię za rękę.
- Niestety nie może pan z nami jechać. Proszę przyjechać do tutejszego szpitala- powiedziała lekarka.
- Dobrze- powiedziałem niechętnie . Puściłem dłoń Kasi i szepnąłem jej do ucha- Trzymaj się. Zaraz do ciebie wrócę- i szybko wyskoczyłem z karetki. Pobiegłem do mojego samochodu. W drodze do szpitala szybko wybrałem numer do Korneli.
- Halo. Kornela. Jadę do Kasi do szpitala. Znalazłem ją nieprzytomną w łazience- powiedziałem szybko.
- Dobrze. Niedługo do ciebie dojedziemy, tylko rozprawimy się z ziomkiem, który cię szantażował- powiedziała.
- Ale jak to "rozprawicie" ?- zapytałem.
- No nie my, tylko policja. Opowiem ci wszystko, jak przyjedziemy z Kondziem do szpitala. - powiedziała i rozłączyła się.
Jechałem bardzo szybko. Na szczęście nie było żadnych korków. Po kilku minutach byłem już w szpitalu. Podbiegłem do recepcji i zapytałem:
- Gdzie jest dziewczyna, którą tu przed chwilą przywieziono .?
- Jaka dziewczyna .? Nikogo tu przed chwilą nie przywieziono- powiedziała zdziwiona moim zachowaniem recepcjonistka.
- Ale jak to .? Nazywa się Kasia... - zobaczyłem jak przywożą Kasię do szpitala. Szybko do niej podbiegłem i zapytałem lekarza- Co jej jest .?
- Prawdopodobnie została czymś zatruta, ale nie mamy pewności- powiedział lekarz.
- Dalej pan nie może iść - oznajmiła mi pielęgniarka.
- Aleee.- zacząłem.
- Nie ma żadnego ale. Zostaje pan tu i już. - już chciałem coś powiedzieć, ale ona mi przeszkodziła- a i to , że jest pan słynnym Bednarkiem w niczym nie pomoże- uśmiechnęła się i poszła.
Nie wiedziałem co mam robić. Chodziłem w jedną i w drugą stronę. Minęło może kilka minut i zobaczyłem w drzwiach szpitala Kornelę i Konrada.
- Co z nią?- zapytał Konrad.
- Prawdopodobnie została otruta- powiedziałem cały czas chodząc w jedną i drugą stronę.
- Ale jak to ? Będzie z nią dobrze .?- pytała Kornela.
- Jezu! Kornela nie wiem ! Nie chcą mi nic powiedzieć! Nie pozwolili mi tam wejść!- powiedziałem zdenerwowany.
- Boże!. Uspokój się, bo zaraz mnie jeszcze pobijesz- powiedziała.
- A jak już miałbym kogoś pobić to... Co z tym szantażystą .?- zapytałem.
- To żaden szantażysta. To był jakiś typek, który sobie zajarał i kasa mu się skończyła. Nie miał na towar. Musiał jakoś zarobić i wpadł na głupi pomysł żeby porwać naszą kochaną Kasię- powiedział Kondziu.
- Grrr- myślałem , że zabiję tego gościa. Przez niego i jego głupotę Kasi może się coś stać- A co teraz z nim est .? Policja go zabrała .?
- Tak. Jutro powinni przyjechać i spisać od nas zeznania. - powiedziała Kornela.
- Dobra. Jakoś to przeboleję.- powiedziałem.
Po tych słowach zobaczyłem , jak lekarz który zajmował się Kasią idzie w naszą stronę.
- Czy państwo są kimś bliskim dla pani Kasi Nowak .?- zapytał lekarz.
- Jesteśmy jej przyjaciółmi, a to jest jej chłopak- powiedziała Kornela.
- W takim razie obecny stan pani Kasi...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że wam się spodoba. I liczę na to, że pod tym rozdziałem będzie dużo komentarzy. Liczę na was <3
,, Twoja dziewczyna ma sie dobrze. Do czasu. Za godzinę widzę 10 tys. w śmietniku koło sceny. Po prawej stronie od wejścia głównego. Jak nie to twojej dziewczynie może się coś stać." O boże. Co się stało.? Nie mogłem racjonalnie myśleć, dlatego szybko pobiegłem do Korneli.
- Kornela- powiedziałem zdyszany- Porwali Kasie.!
- Co. .? - rozpłakała się. Mi tez łzy napłynęły do oczu . Pokazałem jej sms'a.
- I co zrobimy.? - zapytałem.
- Masz tyle kasy przy sobie.? - zapytała Kornela.
- Nie. Brakuje mi do tej sumy jakieś. 1000 zł . Miałem jutro wpłacić pieniądze na konto. - powiedziałem.
- Dobra. Ja mam jakieś 500 Kondziu też pewnie coś ma. - powiedziała Kornela przez łzy.
- Okej. To ja lecę po niego. - powiedziałem i pobiegłem do Kondzia.
Opowiedziałem mu wszystko po kolei. On dorzucił kasy i mieliśmy całe 10 tys. Ucieszyłem się, ale i zmartwiłem. Poszliśmy do Korneli.
- A co jak on nam jej nie odda.? - zapytał Kondziu.
- Nawet tak nie myśl. Odda nam ją. Nie ma innego wyjścia. - powiedziałem.
Zapadła cisza. Do spotkania zostało kilkanaście minut. Wspólnie z rodzeństwem ustaliliśmy, że to ja podrzucę pieniądze, a oni będą patrzeć czy ktoś idzie.
- Ej Kamil.- powiedziała Kornela- Idź już. I nie patrz na nas. !
-Dobra- poszedłem do kosze obok wejścia. Strasznie się denerwowałem. Bałem się , że już nigdy nie zobaczę mojej Kasi. Nie. Bednarek. Nawet tak nie myśl! Zobaczysz ją ! I to nawet zaraz! Gdy byłem już przy koszu dostałem sms'a: Wrzuć kasę do śmietnika i wyjdź na zewnątrz!. Zrobiłem co kazał. Gdy byłem na dworze dostałem następnego sms'a: Wszystko się zgadza. Twoja dziewczyna jest w męskiej toalecie obok twojej garderoby!. Szybko ruszyłem w stronę garderoby. Wszedłem do łazienki i zobaczyłem Kasię leżącą na ziemi. Szybko do niej podbiegłem i sprawdziłem puls. Żyła. To było najważniejsze. Zadzwoniłem po pogotowie. Za kilkanaście minut przyjechali. Ja zaniosłem ją do karetki, bo nie chciałem, żeby oni to zrobili. Położyłem ją.
- Czy jest pan kimś z rodziny.?- zapytała pani lekarz.
- Nie. Ja jestem jej chłopakiem. - powiedziałem trzymając Kasię za rękę.
- Niestety nie może pan z nami jechać. Proszę przyjechać do tutejszego szpitala- powiedziała lekarka.
- Dobrze- powiedziałem niechętnie . Puściłem dłoń Kasi i szepnąłem jej do ucha- Trzymaj się. Zaraz do ciebie wrócę- i szybko wyskoczyłem z karetki. Pobiegłem do mojego samochodu. W drodze do szpitala szybko wybrałem numer do Korneli.
- Halo. Kornela. Jadę do Kasi do szpitala. Znalazłem ją nieprzytomną w łazience- powiedziałem szybko.
- Dobrze. Niedługo do ciebie dojedziemy, tylko rozprawimy się z ziomkiem, który cię szantażował- powiedziała.
- Ale jak to "rozprawicie" ?- zapytałem.
- No nie my, tylko policja. Opowiem ci wszystko, jak przyjedziemy z Kondziem do szpitala. - powiedziała i rozłączyła się.
Jechałem bardzo szybko. Na szczęście nie było żadnych korków. Po kilku minutach byłem już w szpitalu. Podbiegłem do recepcji i zapytałem:
- Gdzie jest dziewczyna, którą tu przed chwilą przywieziono .?
- Jaka dziewczyna .? Nikogo tu przed chwilą nie przywieziono- powiedziała zdziwiona moim zachowaniem recepcjonistka.
- Ale jak to .? Nazywa się Kasia... - zobaczyłem jak przywożą Kasię do szpitala. Szybko do niej podbiegłem i zapytałem lekarza- Co jej jest .?
- Prawdopodobnie została czymś zatruta, ale nie mamy pewności- powiedział lekarz.
- Dalej pan nie może iść - oznajmiła mi pielęgniarka.
- Aleee.- zacząłem.
- Nie ma żadnego ale. Zostaje pan tu i już. - już chciałem coś powiedzieć, ale ona mi przeszkodziła- a i to , że jest pan słynnym Bednarkiem w niczym nie pomoże- uśmiechnęła się i poszła.
Nie wiedziałem co mam robić. Chodziłem w jedną i w drugą stronę. Minęło może kilka minut i zobaczyłem w drzwiach szpitala Kornelę i Konrada.
- Co z nią?- zapytał Konrad.
- Prawdopodobnie została otruta- powiedziałem cały czas chodząc w jedną i drugą stronę.
- Ale jak to ? Będzie z nią dobrze .?- pytała Kornela.
- Jezu! Kornela nie wiem ! Nie chcą mi nic powiedzieć! Nie pozwolili mi tam wejść!- powiedziałem zdenerwowany.
- Boże!. Uspokój się, bo zaraz mnie jeszcze pobijesz- powiedziała.
- A jak już miałbym kogoś pobić to... Co z tym szantażystą .?- zapytałem.
- To żaden szantażysta. To był jakiś typek, który sobie zajarał i kasa mu się skończyła. Nie miał na towar. Musiał jakoś zarobić i wpadł na głupi pomysł żeby porwać naszą kochaną Kasię- powiedział Kondziu.
- Grrr- myślałem , że zabiję tego gościa. Przez niego i jego głupotę Kasi może się coś stać- A co teraz z nim est .? Policja go zabrała .?
- Tak. Jutro powinni przyjechać i spisać od nas zeznania. - powiedziała Kornela.
- Dobra. Jakoś to przeboleję.- powiedziałem.
Po tych słowach zobaczyłem , jak lekarz który zajmował się Kasią idzie w naszą stronę.
- Czy państwo są kimś bliskim dla pani Kasi Nowak .?- zapytał lekarz.
- Jesteśmy jej przyjaciółmi, a to jest jej chłopak- powiedziała Kornela.
- W takim razie obecny stan pani Kasi...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że wam się spodoba. I liczę na to, że pod tym rozdziałem będzie dużo komentarzy. Liczę na was <3
Supeeerr
OdpowiedzUsuńŚwieyny rozdzialik :-) :-) :-) :-) czeksm z niecierpliwością na nexta :-) :-) :-)
OdpowiedzUsuń