Rodziały

czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 9

- Co ? Jak? Ale jak to?- wybuchłam płaczem.
- Cóż. Pani mama zderzyła się z samochodem ciężarowym i niestety nie przeżyła tego - powiedział. Mówił to tak spokojnie jakby nic się nie stało. NIC SIĘ NIE STAŁO? Przecież moja kochana mamusia właśnie zginęła w wypadku. Zostałam sama. A on mówi to z takim spokojem. W sumie to nie jest jego żadna rodzina, ani przyjaciel. On nawet jej nie znał. Bo jakim sposobem policjant może znać każdą osobę w Wrocławiu.? Wybuchłam jeszcze większym płaczem . Nie mogłam się opanować. Poszłam do pokoju. Usiadłam na kanapie i ryczałam. Policjant stał koło mnie i patrzył na mnie.
- Czy ma pani ukończone 18 lat ? - zapytał policjant. Chciałam mu odpowiedzieć, ale nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, więc kiwnęłam tylko twierdząco głową- W takim razie proszę poprosić bliską pani osobę, aby przyjechała, bo nie mogę pozwolić pani być samej w takim stanie. Gdzie jest pani tato?- zapytał.
Wzięła głęboki wdech i na kilka sekund się uspokoiłam powiedziałam:
- On nie żyje.- i znowu wybuchłam płaczem.
- Ahamm...- spojrzał na mnie ze współczuciem- W takim razie proszę zadzwonić po kogoś z rodziny albo przyjaciela.Zaczęłam szukać telefonu. Nie mogłam go znaleźć. Ręce mi się trzęsły. W tej samej chwili usłyszałam ciche i delikatne pukanie do drzwi. Otworzyłam drzwi. To był Kamil. Nie zwracając na nic uwagi rzuciłam mu się na szyję i rozpłakałam jeszcze bardziej. Kamil zaniósł mnie do salonu na kanapę i usiadł ze mną na niej.
- Czy pan jest kimś z rodziny?- zapytał policjant.
- Nie, ale jestem jej przyjacielem- odpowiedział rozkojarzony Kamil.
- Czy mogę mu powiedzieć co się stało?-popatrzył na mnie policjant, a ja skinęłam głową.
Policjant opowiedział Kamilowi wszytko ze szczegółami . Powiedział mu nawet , że mój tato też nie żyje. Ja przy tym cały czas przytulona do Kamila płakałam. Obserwowałam też jego oczy. Zobaczyłam, że w jego oku rodzi się malutka łza.  Gdy policjant skończył opowiadać Kamilowi całą akcję zdarzenia, powiedział:
- Dobrze. To już wszytko z mojej strony. Tu jest mój numer telefonu- podał mi wizytówkę- proszę zadzwonić do mnie jutro. Do widzenia.
- Do widzenia.- powiedział Kamil. Policjant wyszedł. Kamil odchylił mnie od siebie, chwycił moją głowe i powiedział mi prosto w oczy- Kasia. Zabieram cię stąd. Przez jakiś czas będziesz mieszkała u mnie okej?- powiedział spokojnie Kamil.
- Dobrze.-powiedziałam.
Poszłam z Kamilem do mojego pokoju i powoli spakowałam torbę z ubraniami. Starałam się nie płakać, ale cały czas szlochałam. Kamil chyba intensywnie nad czymś myślał, bo prawie w ogóle się nie odzywał. Spakowałam wszystkie moje najpotrzebniejsze rzeczy i powiedziałam:
- Jestem gotowa.
- Ok. To teraz jedziemy do mnie.- powiedział Kamil i nawet się do mnie uśmiechnął.
Byłam szczęśliwa, że mam takiego przyjaciela. Nie jest łatwo znaleźć osobę, którą znasz kilka dni, a ona nie chcąc niczego w zamian proponuje ci zamieszkanie u siebie. To prawdziwy skarb mieć kogoś takiego. Ja w swoim życiu nigdy nie spotkałam kogoś takiego, oprócz Sary, ale z nią znam się od przedszkola. 
Kamil wziął moją torbę i wyszliśmy z domu. Gdy wychodziliśmy znowu się rozpłakałam, ale tym razem o wiele bardziej. Kamil przytulił mnie do siebie . Wziął poją głowę w swoje ręce . Trzymał ją tak delikatnie. Patrzyłam mu prosto w oczy. Były cudowne. Mimo tego, że cała byłam zalana łzami on patrzył na mnie jak na .... Anioła? Zbliżyliśmy się do siebie, bardzo blisko. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. 
- Kasia. Ja chyba ... - zaczął Kamil.
- Nie kończ- powiedziałam.
Pocałowałam go, albo on mnie. Nie wiem. Razem się pocałowaliśmy. Całował najlepiej na świecie. Jego wargi były tak miękkie, delikatne i czułe. 
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Ten rozdział pisałam baardzo długo na lekcji w szkole. Myślę że się udał. Postaram się jeszcze dzisiaj zacząć pisać następny.

4 komentarze:

  1. Zajebisty <3 a na lekji sie uwaza a nie rozdziałay pisze :) oj nie ładnie tak :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaje! <3 Uwielbiam. Dawaj jeszcze dłuższe i częsciej i bedzie git. ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. łoł. świetny rozdział.. ale tak trochę bez odczucia do tej matki .. ja po prostu mocno to przeżylam, anwet jakas smutn a jestem , bo przypomnialam sobie jak mama mowila ; o bedziecie dobra para i go zapraszala do domu ;c
    smuuutnoo , ale czytam dalej :*

    OdpowiedzUsuń