*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
Ten tydzień był dla mnie bardzo trudny. Pogrzeb mojej mamy był najgorszą rzeczą w moim życiu. Płakałam przez cały ten czas. Każda rzecz przypominała mi o niej. Ale teraz jest już lepiej. Nie płaczę, gdy przypominają się wspólne chwile z nią, tylko się cieszę, że miały one miejsce. Dobrze , że w tych trudnych chwilach miałam przy sobie Kamila. Dla mnie odwołał kilka ważnych koncertów. Ja oczywiście temu protestowałam, ale tylko z grzeczności, bo nie wytrzymałabym tych kilku dni bez niego. Za tydzień we wtorek ma koncert, którego nie mógł odwołać, więc postanowiłam , że pojadę z nim. Będzie tam też Kornela, Konrad i chłopaki z zespołu. Bardzo chcę ich poznać. Kamil tyle mi o nich opowiadał. Według niego są niesamowici. Wierzyłam mu. Z Sarą straciłam kontakt przez ten czas. Obiło mi się o uszy, że gdzieś wyjechała i to na stałe.Nie wiem tylko dlaczego mi o tym nie powiedziała...
- Hej słońce. Co porabiasz?- podszedł do mnie Kamil i czule pocałował.
- Yhmmm... - zamyśliłam się - aktualnie to całuję się z tobą - zaśmiałam się, a on popatrzył na mnie z uniesioną lewą brwią.
- Ahaaa...- znowu mnie pocałował, tym razem bardziej namiętnie, po czym powiedział -Co sądzisz o spędzeniu tak całego dnia.?- zapytał.
- Mi pasuje- tym razem to ja go pocałowałam. Wziął mnie na ręce, cały czas mnie całując, i zaniósł mnie do swojego pokoju. Położył mnie na łóżku i zaczął rozpinać guziki mojej koszuli.
TYN-DYN , TYN-DYN. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ktoś ma wyczucie czasu- powiedział Kamil z irytacją w głosie.
- No widzisz.- zaśmiałam się pod nosem. Kamil poszedł otworzyć drzwi. Za chwilę wstałam z łóżka i zeszłam na dół.
- Kamil.! Kto przyszedł.?!- zapytałam.
- Yyy. Mój brat...- powiedział. Byłam już na dole, naprzeciw drzwi wejściowych, w których stał Konrad. Szybko zaczęłam zapinać guziki mojej koszuli.
- Ooo. Widzę że wy coś teges ten. To może ja nie przeszkadzam. - powiedział Konrad. Był bardzo podobny do Kamila, tylko trochę młodszy.
Kamil spiorunował go wzrokiem.
- Nie no coś ty. Wejdź- powiedziałam i poczułam, że robię się cała czerwona.
Gdy zapięłam już wszystkie guziki w mojej koszuli podeszłam do Kondzia podałam mu rękę mówiąc:
- Hej. Kasia jestem.
- Heeej. Ja jestem Kondzio. Heh. - zaśmiał się i spojrzał na Kamila, który stał obok nas podpierając ścianę.
- Kamil nie musisz podpierać tej ściany. Ona wcale się na nas nie zawali- powiedziałam i zaraz cała nasza trójka wybuchła śmiechem. - Chodź. Wejdź do środka- powiedziałam do Kondzia.- A ty Kamil dalej będziesz podpierał tą ścianę.?
- Nie. Nie mam nawet najmniejszego zamiaru- uśmiechnął się do mnie.
Poszliśmy do salonu.
- Chcesz coś do picia?- zapytałam się Kondzia.
- Yyy. coli proszę- uśmiechnął się.
- A ty Kamil?- spojrzałam teraz na Kamila.
- Nie dzięki. -powiedział przez zęby.
Poszłam do kuchni po szklankę coca-coli a gdy wróciłam zobaczyłam uśmiechniętych obu Bednarków.
- Co wy tacy happy ?- zapytałam i podałam Kondziowi colę.
- A nic nic. - Kondzio szybko wypił colę i powiedział- Ja muszę lecieć. Zapomniałem.....- zamyślił się. Chyba wymyślał czego zapomniał- wyłączyć żelazka.
- No dobra to cześć- powiedziałam .
- Wiesz chyba gdzie są drzwi prawda?- zapytał ironicznie Kamil.
- Wiem wiem- powiedział Kondzio i wyszedł.
- Co ty mu nagadałeś.?- zapytałam Kamila.
- A nic nic. Tylkoo ... powiedziałem , by szybko zmykał do domu bo przeszkodził swojemu starszemu bratu w bardzo ważnym zajęciu.- zaśmiał się a ja go spiorunowałam wzrokiem.
- Oj nie ładnie. Własnego brata z domu wyganiać... - pokiwałam palcem.
Kamil wstał z krzesła poszedł zamknąć drzwi na klucz i podszedł do mnie i pocałował. Znowu zaniósł mnie na górę. Położył na łóżku i rozpiął guziki mojej koszuli. Ja natomiast zdjęłam jego bluzkę. Teraz całował mój obojczyk, szyję , brzuch. Heh. To łaskotało. Gdy już skończył przytuliłam się do niego bardzo bardzo mocno i powiedziałam:
- Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej.- odpowiedział.
- Wcale że nie- powiedziałam.
- Wcale, że tak.
Odchylił moją głowę od swojego torsu. Przytrzymał ją jedną ręką, a drugą odgarnął włosy z mojej twarzy. Dzieliły nas tylko centymetry. Patrzyliśmy sobie w oczy. Zbliżyliśmy nasze twarze do siebie jeszcze bliżej, że nie dzieliła nas już żadna odległość. Na początku całowaliśmy się delikatnie. Lekko muskając się ustami. Z czasem całowaliśmy się coraz namiętniej. Chciałam, by ten pocałunek trwał wiecznie. Był to najpiękniejszy nasz pocałunek. Delikatnie przejechałam językiem po jego wargach. On zrobił to samo. Po chwili poczułam jak wkłada język w moje rozchylone wargi. To było niesamowite. Nasze usta się rozdzieliły. Ale jego ręce powędrowały na moje biodra.
- Nie żeby coś ale ja i tak bardziej cię kocham - powiedziałam i zaśmiałam się , a on razem ze mną,
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Ten rozdział pisałam długo. Cały czas coś zmieniałam. Ale dzięki dźwiękom muzyki Bednarka jakoś się udało. Dziękuję wam za prawie 1000 wejść. Jesteście wielcy. <3
Ten tydzień był dla mnie bardzo trudny. Pogrzeb mojej mamy był najgorszą rzeczą w moim życiu. Płakałam przez cały ten czas. Każda rzecz przypominała mi o niej. Ale teraz jest już lepiej. Nie płaczę, gdy przypominają się wspólne chwile z nią, tylko się cieszę, że miały one miejsce. Dobrze , że w tych trudnych chwilach miałam przy sobie Kamila. Dla mnie odwołał kilka ważnych koncertów. Ja oczywiście temu protestowałam, ale tylko z grzeczności, bo nie wytrzymałabym tych kilku dni bez niego. Za tydzień we wtorek ma koncert, którego nie mógł odwołać, więc postanowiłam , że pojadę z nim. Będzie tam też Kornela, Konrad i chłopaki z zespołu. Bardzo chcę ich poznać. Kamil tyle mi o nich opowiadał. Według niego są niesamowici. Wierzyłam mu. Z Sarą straciłam kontakt przez ten czas. Obiło mi się o uszy, że gdzieś wyjechała i to na stałe.Nie wiem tylko dlaczego mi o tym nie powiedziała...
- Hej słońce. Co porabiasz?- podszedł do mnie Kamil i czule pocałował.
- Yhmmm... - zamyśliłam się - aktualnie to całuję się z tobą - zaśmiałam się, a on popatrzył na mnie z uniesioną lewą brwią.
- Ahaaa...- znowu mnie pocałował, tym razem bardziej namiętnie, po czym powiedział -Co sądzisz o spędzeniu tak całego dnia.?- zapytał.
- Mi pasuje- tym razem to ja go pocałowałam. Wziął mnie na ręce, cały czas mnie całując, i zaniósł mnie do swojego pokoju. Położył mnie na łóżku i zaczął rozpinać guziki mojej koszuli.
TYN-DYN , TYN-DYN. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ktoś ma wyczucie czasu- powiedział Kamil z irytacją w głosie.
- No widzisz.- zaśmiałam się pod nosem. Kamil poszedł otworzyć drzwi. Za chwilę wstałam z łóżka i zeszłam na dół.
- Kamil.! Kto przyszedł.?!- zapytałam.
- Yyy. Mój brat...- powiedział. Byłam już na dole, naprzeciw drzwi wejściowych, w których stał Konrad. Szybko zaczęłam zapinać guziki mojej koszuli.
- Ooo. Widzę że wy coś teges ten. To może ja nie przeszkadzam. - powiedział Konrad. Był bardzo podobny do Kamila, tylko trochę młodszy.
Kamil spiorunował go wzrokiem.
- Nie no coś ty. Wejdź- powiedziałam i poczułam, że robię się cała czerwona.
Gdy zapięłam już wszystkie guziki w mojej koszuli podeszłam do Kondzia podałam mu rękę mówiąc:
- Hej. Kasia jestem.
- Heeej. Ja jestem Kondzio. Heh. - zaśmiał się i spojrzał na Kamila, który stał obok nas podpierając ścianę.
- Kamil nie musisz podpierać tej ściany. Ona wcale się na nas nie zawali- powiedziałam i zaraz cała nasza trójka wybuchła śmiechem. - Chodź. Wejdź do środka- powiedziałam do Kondzia.- A ty Kamil dalej będziesz podpierał tą ścianę.?
- Nie. Nie mam nawet najmniejszego zamiaru- uśmiechnął się do mnie.
Poszliśmy do salonu.
- Chcesz coś do picia?- zapytałam się Kondzia.
- Yyy. coli proszę- uśmiechnął się.
- A ty Kamil?- spojrzałam teraz na Kamila.
- Nie dzięki. -powiedział przez zęby.
Poszłam do kuchni po szklankę coca-coli a gdy wróciłam zobaczyłam uśmiechniętych obu Bednarków.
- Co wy tacy happy ?- zapytałam i podałam Kondziowi colę.
- A nic nic. - Kondzio szybko wypił colę i powiedział- Ja muszę lecieć. Zapomniałem.....- zamyślił się. Chyba wymyślał czego zapomniał- wyłączyć żelazka.
- No dobra to cześć- powiedziałam .
- Wiesz chyba gdzie są drzwi prawda?- zapytał ironicznie Kamil.
- Wiem wiem- powiedział Kondzio i wyszedł.
- Co ty mu nagadałeś.?- zapytałam Kamila.
- A nic nic. Tylkoo ... powiedziałem , by szybko zmykał do domu bo przeszkodził swojemu starszemu bratu w bardzo ważnym zajęciu.- zaśmiał się a ja go spiorunowałam wzrokiem.
- Oj nie ładnie. Własnego brata z domu wyganiać... - pokiwałam palcem.
Kamil wstał z krzesła poszedł zamknąć drzwi na klucz i podszedł do mnie i pocałował. Znowu zaniósł mnie na górę. Położył na łóżku i rozpiął guziki mojej koszuli. Ja natomiast zdjęłam jego bluzkę. Teraz całował mój obojczyk, szyję , brzuch. Heh. To łaskotało. Gdy już skończył przytuliłam się do niego bardzo bardzo mocno i powiedziałam:
- Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej.- odpowiedział.
- Wcale że nie- powiedziałam.
- Wcale, że tak.
Odchylił moją głowę od swojego torsu. Przytrzymał ją jedną ręką, a drugą odgarnął włosy z mojej twarzy. Dzieliły nas tylko centymetry. Patrzyliśmy sobie w oczy. Zbliżyliśmy nasze twarze do siebie jeszcze bliżej, że nie dzieliła nas już żadna odległość. Na początku całowaliśmy się delikatnie. Lekko muskając się ustami. Z czasem całowaliśmy się coraz namiętniej. Chciałam, by ten pocałunek trwał wiecznie. Był to najpiękniejszy nasz pocałunek. Delikatnie przejechałam językiem po jego wargach. On zrobił to samo. Po chwili poczułam jak wkłada język w moje rozchylone wargi. To było niesamowite. Nasze usta się rozdzieliły. Ale jego ręce powędrowały na moje biodra.
- Nie żeby coś ale ja i tak bardziej cię kocham - powiedziałam i zaśmiałam się , a on razem ze mną,
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Ten rozdział pisałam długo. Cały czas coś zmieniałam. Ale dzięki dźwiękom muzyki Bednarka jakoś się udało. Dziękuję wam za prawie 1000 wejść. Jesteście wielcy. <3
fajnie ze dodałaś dzisiaj :) rozdział super :D Mam nadzieje ze jutro bedzie nastepny :DDD
OdpowiedzUsuńJutro raczej na pewno będzie. ;>
Usuń- Hej słońce. Co porabiasz?- podszedł do mnie Kamil i czule pocałował.
OdpowiedzUsuń- Yhmmm... - zamyśliłam się - aktualnie to całuję się z tobą - zaśmiałam się, a on popatrzył na mnie z uniesioną lewą brwią.
fajnieee :) ciekawie .. wpadka z Kondziem zawsze spoko :D