*
Wyszłam z pokoju. Poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic. Było tak przyjemnie. Strumienie gorącej wody oplatały moje ciało. Owinięta ręcznikiem wyszłam. Było dziwnie cicho. Poszłam sprawdzić gdzie jest Kamil.
- Kamil?- krzyknęłam niepewnie.
Nikt się nie odezwał.
- Chyba go nie ma- powiedziałam do siebie.
Nie będę zawracać sobie dupy tym idiotą. Pan Bednarek się smuci? Oooo. Jakie to straszne. Niech nasza gwiazda trochę się pofocha. Za chwilę mu przejdzie.
Wróciłam do pokoju. Ubrałam moją zacną piżamkę w łatki i odpłynęłam w krainę snu.
***OCZAMI KAMILA***
Obudziłem się. Spojrzałem na zegarek. 10.03. Jeszcze trochę nieprzytomny wyszedłem z pokoju .
-Jak tam?- zapytał Konrad.
- Nie najlepiej. Głowa mnie boli, jakbym pił co najmniej od tygodnia.- zaśmiał się.
- No to musiałeś wczoraj nieźle zabalować.
- Konrad- popatrzyłem na niego jak na idiotę, którym w tej chwili był- Czy ty sobie ze mnie kpisz? Czy ty bierzesz mnie za pijaka?
Oboje zaczęliśmy się śmiać.
Usiedliśmy przy stole w kuchni. Zjedliśmy jakieś kanapki, które robił Konrad. Trochę się bałem, że się otruje, ale on jakoś je jadł. A ja byłem staaaasznie głodny.
- Masz jakieś tabletki?- zapytałem.
- Noo. Powinny być w szafce nad zlewem.
- Dzięki.
Podszedłem do szafki. Poszperałem trochę i znalazłem Apap. Łyknąłem tabletkę i poszedłem się zdrzemnąć, żeby na koncercie wyglądać jak człowiek, a nie jak chodzący trup, który w dodatku się nie wyspał.
*** OCZAMI KASI***
Rano obudził mnie telefon. Kto normalny dzwoni do człowieka o 10.13? Nie patrząc kto jest tak wybitnie mądry odebrałam telefon.
- Halo?- powiedziałam zaspana.
- Kochanie? Obudziłem cię?- to był Marek. Gdyby był to ktoś inny na pewno zaczęłabym mu wypominać jego niezwykle karalny czyn, ale w jego przypadku było to niemożliwe.
- Nieeee- przeciągnęłam `e`.
- A ja jednak myślę inaczej.- dobrze myślisz- Mam dla ciebie niespodziankę . Bądź za godzinę przed domem twoim domem. Ubierz coś wygodnego.
- A mogę wiedzieć chociaż o co chodzi?
nie dostałam odpowiedzi, bo Marek się rozłączył. Co on kombinuje?
Za oknem świeciło słońce. Stwierdziłam, że będzie gorąco. Założyłam shorty i koszulkę z napisem `I <3 YOU` . Pasuje do sytuacji. Poszłam do łazienki. Zrobiłam lekki makijaż, przeczesałam włosy. Byłam gotowa. Trzeba jeszcze tylko zjeść śniadanko. Poszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę. Nie było tam nic oprócz jajek.
- No cóż. Zjem sobie jajecznicę, bo innego wyboru nie mam - powiedziałam do siebie.
Usmażyłam jajecznicę. Zjadłam i spojrzałam na zegarek. Była 10.58 . Spakowałam do małej torebki telefon, portfel i kilka badziewi, bez których nie ruszam się z domu.
Wyszłam z domu. Przekręciłam kluczyk w drzwiach, wrzuciłam go do torebki i ruszyłam w stronę domu.
Na zewnątrz było pięknie. Ptaszki śpiewały, słonko grzało, a nawet psy nie ujadały gdy mnie zobaczyły.Teraz zaczęłam dostrzegać więcej szczegółów.
Doszłam do domu. Marek już tam czekał.
- Hej. - powiedziałam i musnęłam jego usta.
- Cześć śliczna. Dlaczego nie wyszłaś z domu ?- zapytał. O boże. Zapomniałam mu powiedzieć, żę już tu nie mieszkam.
- No bo ja od śmierci mamy już tu nie mieszkam . Mieszkam z .... - nie powiem mu, żę mieszkam z Kamilem. Dobrze , że w porę ugryzłam się w język- z 10 minut drogi stąd. - wybrnęłam.
- Aha. Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Jakoś nie było okazji. - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.- A powiedz mi gdzie jedziemy?
- Nie. Niespodzianka- powiedział i wsiedliśmy do jego samochodu.
Wyszłam z pokoju. Poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic. Było tak przyjemnie. Strumienie gorącej wody oplatały moje ciało. Owinięta ręcznikiem wyszłam. Było dziwnie cicho. Poszłam sprawdzić gdzie jest Kamil.
- Kamil?- krzyknęłam niepewnie.
Nikt się nie odezwał.
- Chyba go nie ma- powiedziałam do siebie.
Nie będę zawracać sobie dupy tym idiotą. Pan Bednarek się smuci? Oooo. Jakie to straszne. Niech nasza gwiazda trochę się pofocha. Za chwilę mu przejdzie.
Wróciłam do pokoju. Ubrałam moją zacną piżamkę w łatki i odpłynęłam w krainę snu.
***OCZAMI KAMILA***
Obudziłem się. Spojrzałem na zegarek. 10.03. Jeszcze trochę nieprzytomny wyszedłem z pokoju .
-Jak tam?- zapytał Konrad.
- Nie najlepiej. Głowa mnie boli, jakbym pił co najmniej od tygodnia.- zaśmiał się.
- No to musiałeś wczoraj nieźle zabalować.
- Konrad- popatrzyłem na niego jak na idiotę, którym w tej chwili był- Czy ty sobie ze mnie kpisz? Czy ty bierzesz mnie za pijaka?
Oboje zaczęliśmy się śmiać.
Usiedliśmy przy stole w kuchni. Zjedliśmy jakieś kanapki, które robił Konrad. Trochę się bałem, że się otruje, ale on jakoś je jadł. A ja byłem staaaasznie głodny.
- Masz jakieś tabletki?- zapytałem.
- Noo. Powinny być w szafce nad zlewem.
- Dzięki.
Podszedłem do szafki. Poszperałem trochę i znalazłem Apap. Łyknąłem tabletkę i poszedłem się zdrzemnąć, żeby na koncercie wyglądać jak człowiek, a nie jak chodzący trup, który w dodatku się nie wyspał.
*** OCZAMI KASI***
Rano obudził mnie telefon. Kto normalny dzwoni do człowieka o 10.13? Nie patrząc kto jest tak wybitnie mądry odebrałam telefon.
- Halo?- powiedziałam zaspana.
- Kochanie? Obudziłem cię?- to był Marek. Gdyby był to ktoś inny na pewno zaczęłabym mu wypominać jego niezwykle karalny czyn, ale w jego przypadku było to niemożliwe.
- Nieeee- przeciągnęłam `e`.
- A ja jednak myślę inaczej.- dobrze myślisz- Mam dla ciebie niespodziankę . Bądź za godzinę przed domem twoim domem. Ubierz coś wygodnego.
- A mogę wiedzieć chociaż o co chodzi?
nie dostałam odpowiedzi, bo Marek się rozłączył. Co on kombinuje?
Za oknem świeciło słońce. Stwierdziłam, że będzie gorąco. Założyłam shorty i koszulkę z napisem `I <3 YOU` . Pasuje do sytuacji. Poszłam do łazienki. Zrobiłam lekki makijaż, przeczesałam włosy. Byłam gotowa. Trzeba jeszcze tylko zjeść śniadanko. Poszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę. Nie było tam nic oprócz jajek.
- No cóż. Zjem sobie jajecznicę, bo innego wyboru nie mam - powiedziałam do siebie.
Usmażyłam jajecznicę. Zjadłam i spojrzałam na zegarek. Była 10.58 . Spakowałam do małej torebki telefon, portfel i kilka badziewi, bez których nie ruszam się z domu.
Wyszłam z domu. Przekręciłam kluczyk w drzwiach, wrzuciłam go do torebki i ruszyłam w stronę domu.
Na zewnątrz było pięknie. Ptaszki śpiewały, słonko grzało, a nawet psy nie ujadały gdy mnie zobaczyły.Teraz zaczęłam dostrzegać więcej szczegółów.
Doszłam do domu. Marek już tam czekał.
- Hej. - powiedziałam i musnęłam jego usta.
- Cześć śliczna. Dlaczego nie wyszłaś z domu ?- zapytał. O boże. Zapomniałam mu powiedzieć, żę już tu nie mieszkam.
- No bo ja od śmierci mamy już tu nie mieszkam . Mieszkam z .... - nie powiem mu, żę mieszkam z Kamilem. Dobrze , że w porę ugryzłam się w język- z 10 minut drogi stąd. - wybrnęłam.
- Aha. Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Jakoś nie było okazji. - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.- A powiedz mi gdzie jedziemy?
- Nie. Niespodzianka- powiedział i wsiedliśmy do jego samochodu.
Świetny.!! Mam nadzieję że wszystko się wyjaśni. ;)
OdpowiedzUsuńBym coś napisała, ale nie chcę wam psuć czytania. hehe ;) Mogę tylko powiedzieć, że w najbliższych 2 rozdziałach powinno coś się stać ;)
OdpowiedzUsuńDodasz dzisiaj kolejny.??? Bardzo ploszeee.! ;)
OdpowiedzUsuńJuż zaczynam pisać . ;) hehe . Myślę, że za jakąś godzinkę powinien być gotowy <3
UsuńKiedy następny????
OdpowiedzUsuń