Rodziały

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 30

- Co ty tu robisz?- zapytałam lekko zawstydzona.
- Czekaj.... Stoję- powiedział z ogromnym uśmiechem.
- No to widzę. - zaśmiałam się- będziesz tak stać ?
- Nieee. Mam zamiar wyjść, ale jakoś nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
- Naprawdę?- mówiłam jak troszcząca się mama, ale zaraz mi się odechciało. Nie lubię tego- To niech zaczną się ciebie słuchać i stąd wyjdą.
- No nie wiem. Chyba będą potrzebowały łapówki. - uśmiechnął się szeroko.
- Łapówkę dostaną później. A teraz - pokazałam palcem na drzwi- tam są drzwi.
Nie mówiąc nic wyszedł z łazienki.
Zmyłam z siebie wszystko. Dosłownie. Wyszłam z wanny. Podłoga była trochę śliska. Postawiłam nogę na kafelkach.



* Oczami Kamila*'
Usłyszałem jakiś huk w łazience.
- Kasia?! Kasia!- nikt nie odpowiadał. Szybko pobiegłem do łazienki. Otworzyłem drzwi.
Kasia leżała na ziemi, a wokół jej głowy rozmyta była krew. Sprawdziłem puls. Żyła. Zadzwoniłem szybko po pogotowie. Przyjechali w zaskakująco szybkim  tempie . Zabrali Kasie. Nie pozwolili mi jechać z nimi. Musiałem zadzwonić po taksówkę. Przyjechałem do szpitala.
- Gdzie jest dziewczyna przywieziona przed chwilą przez karetkę.?- zapytałem po angielsku.
- Lekarz się nią zajmuje. Nie może pan tam wejść. Jest pan kimś z rodziny?- pielęgniarka zaczęła mi wszystko wyjaśniać.
-  Ja jestem jej chłopakiem. Nie ma nikogo oprócz mnie - powiedziałem. W pewnym stopniu było to kłamstwo, bo miała jeszcze siostrę , której praktycznie nie zna, ale gdybym powiedział prawdę możliwe by było , że nic by mi nie powiedziała.
- W takim razie proszę uzbroić się w cierpliwość. Za chwilę poproszę do pana lekarza.
Usiadłem na krzesełku w poczekalni. Próbowałem sobie to wszystko poukładać. Jak to się stało? To pytanie cały czas zaprzątało moją głowę. Jak to  możliwe? To kolejne pytanie na które nie umiem odpowiedzieć. Może ona najzwyczajniej w świecie się poślizgnęła i upadła? To mogło być prawdopodobne, a nawet realne. Uderzyła się głową o wannę i dlatego była wokół niej krew. Wszystko zaczynało się wyjaśniać. Zobaczyłem, że podchodzi do mnie jakiś facet. To chyba lekarz.
- Pan jest kimś z rodziny tej dziewczyny...- nie zdążył dokończyć, a ja już mówiłem.
- Kasi Nowak. Tak.
- W takim bądź razie ...


_________________________________________________________________________


Zrobimy tak. Jeżeli chcecie będę pisać to opowiadanie. Ale musi być tu dużo komentarzy. Jeżeli nie zakończę to. Teraz wszystko leży w waszych rękach. 

18 komentarzy:

  1. Kontynuuj! świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny pisz dalej! i daj anonima zeby osoby nie musiały zakładać konta google'a w tedy bedziesz miała zapewne więcej komentarzy :> i nie kończ bo jest fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz dalej tylko prosze niech kasia ma mniej wypadkoów
    :-) :-) :-) :-) :-) :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny !
    Tylko niech ma mniej kolizji ! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Supr !! kiedy kolejny ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny. Kiedy kolejny ????? :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Pisz dalej. :) Świetny rozdział.! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne. Kiedy kolejny?

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny , wpadnij do mnie i oceń mojego bloga proszę ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest świetny. Pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń