- Co ty tu robisz?- zapytałam lekko zawstydzona.
- Czekaj.... Stoję- powiedział z ogromnym uśmiechem.
- No to widzę. - zaśmiałam się- będziesz tak stać ?
- Nieee. Mam zamiar wyjść, ale jakoś nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
- Naprawdę?- mówiłam jak troszcząca się mama, ale zaraz mi się odechciało. Nie lubię tego- To niech zaczną się ciebie słuchać i stąd wyjdą.
- No nie wiem. Chyba będą potrzebowały łapówki. - uśmiechnął się szeroko.
- Łapówkę dostaną później. A teraz - pokazałam palcem na drzwi- tam są drzwi.
Nie mówiąc nic wyszedł z łazienki.
Zmyłam z siebie wszystko. Dosłownie. Wyszłam z wanny. Podłoga była trochę śliska. Postawiłam nogę na kafelkach.
* Oczami Kamila*'
Usłyszałem jakiś huk w łazience.
- Kasia?! Kasia!- nikt nie odpowiadał. Szybko pobiegłem do łazienki. Otworzyłem drzwi.
Kasia leżała na ziemi, a wokół jej głowy rozmyta była krew. Sprawdziłem puls. Żyła. Zadzwoniłem szybko po pogotowie. Przyjechali w zaskakująco szybkim tempie . Zabrali Kasie. Nie pozwolili mi jechać z nimi. Musiałem zadzwonić po taksówkę. Przyjechałem do szpitala.
- Gdzie jest dziewczyna przywieziona przed chwilą przez karetkę.?- zapytałem po angielsku.
- Lekarz się nią zajmuje. Nie może pan tam wejść. Jest pan kimś z rodziny?- pielęgniarka zaczęła mi wszystko wyjaśniać.
- Ja jestem jej chłopakiem. Nie ma nikogo oprócz mnie - powiedziałem. W pewnym stopniu było to kłamstwo, bo miała jeszcze siostrę , której praktycznie nie zna, ale gdybym powiedział prawdę możliwe by było , że nic by mi nie powiedziała.
- W takim razie proszę uzbroić się w cierpliwość. Za chwilę poproszę do pana lekarza.
Usiadłem na krzesełku w poczekalni. Próbowałem sobie to wszystko poukładać. Jak to się stało? To pytanie cały czas zaprzątało moją głowę. Jak to możliwe? To kolejne pytanie na które nie umiem odpowiedzieć. Może ona najzwyczajniej w świecie się poślizgnęła i upadła? To mogło być prawdopodobne, a nawet realne. Uderzyła się głową o wannę i dlatego była wokół niej krew. Wszystko zaczynało się wyjaśniać. Zobaczyłem, że podchodzi do mnie jakiś facet. To chyba lekarz.
- Pan jest kimś z rodziny tej dziewczyny...- nie zdążył dokończyć, a ja już mówiłem.
- Kasi Nowak. Tak.
- W takim bądź razie ...
_________________________________________________________________________
Zrobimy tak. Jeżeli chcecie będę pisać to opowiadanie. Ale musi być tu dużo komentarzy. Jeżeli nie zakończę to. Teraz wszystko leży w waszych rękach.
- Czekaj.... Stoję- powiedział z ogromnym uśmiechem.
- No to widzę. - zaśmiałam się- będziesz tak stać ?
- Nieee. Mam zamiar wyjść, ale jakoś nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
- Naprawdę?- mówiłam jak troszcząca się mama, ale zaraz mi się odechciało. Nie lubię tego- To niech zaczną się ciebie słuchać i stąd wyjdą.
- No nie wiem. Chyba będą potrzebowały łapówki. - uśmiechnął się szeroko.
- Łapówkę dostaną później. A teraz - pokazałam palcem na drzwi- tam są drzwi.
Nie mówiąc nic wyszedł z łazienki.
Zmyłam z siebie wszystko. Dosłownie. Wyszłam z wanny. Podłoga była trochę śliska. Postawiłam nogę na kafelkach.
* Oczami Kamila*'
Usłyszałem jakiś huk w łazience.
- Kasia?! Kasia!- nikt nie odpowiadał. Szybko pobiegłem do łazienki. Otworzyłem drzwi.
Kasia leżała na ziemi, a wokół jej głowy rozmyta była krew. Sprawdziłem puls. Żyła. Zadzwoniłem szybko po pogotowie. Przyjechali w zaskakująco szybkim tempie . Zabrali Kasie. Nie pozwolili mi jechać z nimi. Musiałem zadzwonić po taksówkę. Przyjechałem do szpitala.
- Gdzie jest dziewczyna przywieziona przed chwilą przez karetkę.?- zapytałem po angielsku.
- Lekarz się nią zajmuje. Nie może pan tam wejść. Jest pan kimś z rodziny?- pielęgniarka zaczęła mi wszystko wyjaśniać.
- Ja jestem jej chłopakiem. Nie ma nikogo oprócz mnie - powiedziałem. W pewnym stopniu było to kłamstwo, bo miała jeszcze siostrę , której praktycznie nie zna, ale gdybym powiedział prawdę możliwe by było , że nic by mi nie powiedziała.
- W takim razie proszę uzbroić się w cierpliwość. Za chwilę poproszę do pana lekarza.
Usiadłem na krzesełku w poczekalni. Próbowałem sobie to wszystko poukładać. Jak to się stało? To pytanie cały czas zaprzątało moją głowę. Jak to możliwe? To kolejne pytanie na które nie umiem odpowiedzieć. Może ona najzwyczajniej w świecie się poślizgnęła i upadła? To mogło być prawdopodobne, a nawet realne. Uderzyła się głową o wannę i dlatego była wokół niej krew. Wszystko zaczynało się wyjaśniać. Zobaczyłem, że podchodzi do mnie jakiś facet. To chyba lekarz.
- Pan jest kimś z rodziny tej dziewczyny...- nie zdążył dokończyć, a ja już mówiłem.
- Kasi Nowak. Tak.
- W takim bądź razie ...
_________________________________________________________________________
Zrobimy tak. Jeżeli chcecie będę pisać to opowiadanie. Ale musi być tu dużo komentarzy. Jeżeli nie zakończę to. Teraz wszystko leży w waszych rękach.
Kontynuuj! świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńSwietny pisz dalej! i daj anonima zeby osoby nie musiały zakładać konta google'a w tedy bedziesz miała zapewne więcej komentarzy :> i nie kończ bo jest fajnie :)
OdpowiedzUsuńPisz dalej tylko prosze niech kasia ma mniej wypadkoów
OdpowiedzUsuń:-) :-) :-) :-) :-) :-*
Fajny !
OdpowiedzUsuńTylko niech ma mniej kolizji ! :D
Super !
OdpowiedzUsuńSupr !! kiedy kolejny ?
OdpowiedzUsuńŚwietny. Kiedy kolejny ????? :*
OdpowiedzUsuńPrawdopodobnie dzisiaj. Może za godzinę. ;3
UsuńPisz dalej. :) Świetny rozdział.! :)
OdpowiedzUsuńŚwietne. Kiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńŚ
OdpowiedzUsuńW
OdpowiedzUsuńI
OdpowiedzUsuńE
OdpowiedzUsuńN
OdpowiedzUsuńE
OdpowiedzUsuńŚwietny , wpadnij do mnie i oceń mojego bloga proszę ;3
OdpowiedzUsuńJest świetny. Pisz dalej :)
OdpowiedzUsuń