Rodziały

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 26

Obudziłam się rano. Leżałam wtulona w Kamila. Popatrzyłam na zegarek. Była 7.55 . Pocałowałam Kamila. I szepnęłam mu do ucha:
- Kochanie. Już czas wstawać.
- Ghymmm. ... - jęknął .
Pocałowałam go jeszcze raz.
- No dobra już wstaje, bo zacałujesz mnie na śmierć- powiedział zaspany.
- Nie podoba ci się taki rodzaj śmierci .?- zapytałam i szeroko się uśmiechnęłam.
Usiadł na łóżku i popatrzył na mnie zaspany.
- Szczerze. Podoba mi się, ale wolę jeszcze nie umierać, bo chcę mieć te przyjemności przez bardzo długi czas. Więc proszę nie zabijaj mnie- powiedział.
- No dobra. Postaram się.- zaśmiałam się.
Poszliśmy po kolei do łazienki. Potem zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do samochodu. Kamil zniósł walizki i pojechaliśmy na lotnisko.
Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Do odlotu zostało jeszcze ponad godzinę.
- Leciałaś kiedyś samolotem .?- zapytał.
- Nie. Nie miałam jeszcze okazji- powiedziałam. W tym samym momencie zaczęłam się bać. Naoglądałam się tych wszystkich filmów o TU- polewach i boję się.
- Nie bój się. Jak zginiemy to razem. - zaśmiał się. Mi wcale nie było do śmiechu. Stanęliśmy w kolejce po bilety i usłyszeliśmy dźwięk robienia zdjęcia.
- Chodź szybko. - powiedział Kamil i zaciągnął mnie do męskiej toalety.
- Co ty robisz ? To jest męska- powiedziałam.
- Trudno. Nie zostawię cię samej.- powiedział i szybko weszliśmy do pomieszczenia. Weszliśmy do kabiny i zamknęliśmy drzwi na klucz. Ja szłam cały czas z zamkniętymi oczami.
- Możesz już otworzyć oczy- szepnął Kamil.
- Co się stało?- zapytałam.
- Ktoś robił nam zdjęcia i chciał chyba lecieć z nami do Turcji. - powiedział.
- I co teraz .?- zapytałam.
- Hmmm. - zastanawiał się chwilę- Co byś powiedziała na wyjazd do ... Hiszpanii .?
- Co ?!
- No do Hiszpanii. Nie polecimy do Turcji bo ten facet z aparatem na pewno już tam leci. No więc polecimy gdzieś indziej.
- Oj Kamil, Kamil. Nie ładnie tak marnować pieniądze. - pogroziłam mu palce i mało co nie wybuchliśmy śmiechem .
- Wolę je zmarnować, niż siedzieć w Turcji w kapturze i martwić się czy ten facet robi nam zdjęcia- powiedział.
- Długo tak będziemy tu stać .?- zapytałam.
- Właściwie, to możemy już wyjść- złapał mnie za rękę i wyprowadził.
Kamil założył kaptur i szybko kupił bilety na lot do Hiszpanii.
- Wylatujemy za pół godziny. Musimy się sprężać- powiedział i szybko ruszyliśmy załatwić wszystko co jest związane z lotem samolotem .
Po pół godziny siedzieliśmy już w samolocie. Byłam strasznie zdenerwowana.  Zapięłam pasy, założyłam słuchawki na uszy i  przytuliłam się do Kamila .  Kamil cały czas o czymś myślał. Widać, że był tym bardzo przejęty. Zdjęłam słuchawki z uszu i zapytałam:
- O czym tak myślisz .?
- O niczym. - powiedział... Nie dręczyłam go więcej pytaniami. Ale w końcu postanowiłam go o coś zapytać.
- Możesz mi coś obiecać .?- zapytałam.
- Ale co .?- odparł zdziwiony.
- Możesz mi obiecać, że będę kobietą, którą kochasz najbardziej w swoim życiu .?- zapytałam.
- Niestety nie . - powiedział.
- Ale..- zdziwiła mnie jego odpowiedź. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Kamil złapał mnie za ręce i powiedział.
- Nie mogę ci tego obiecać, ponieważ niedługo ujrzę niesamowitą kobietę, która będzie bardzo podobna do ciebie i mówiła do ciebie mamo . - powiedział patrząc mi prosto w oczy.
Pocałowałam go i przytuliłam go baaardzo mocno. Łzy szczęścia spływały mi po policzkach. Mam wspaniałego chłopaka, którego nie oddam za nic. Do końca lotu tak siedzieliśmy. Było mi dobrze przy nim . Był lepszy niż jakakolwiek poduszka. Był idealny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz