*ŚRODA GODZINA 20.03*
- Kasiaa..... Kasia.... Kasia! Wstawaj! Jesteśmy na miejscu- mówił Kamil cały czas delikatnie mnie szturchając.
- Ej...- ziewnęłam- ja chcę spać!- powiedziałam i przytuliłam się do okna.
- Kasia wstawaj!- powiedział i wyszedł z samochodu.
- No .- mówiłam sama do siebie- będę mogła sobie jeszcze pospać.
Kamil w tym czasie podszedł do moich drzwi . Otworzył je.
- Ej.! co ty robisz!?- zapytałam.
- Hmmm. Niech się zastanowię... Wyciągam cię z samochodu- powiedział i wziął mnie na ręce.
- Ej! Zostaw mnie.!- krzyczałam.
-Niee.!- krzyknął i pocałował mnie w usta.Nie wiem czemu ale zawsze gdy to robił przez moje ciało przechodził leciutki dreszcz. To było dziwne, ale przyjemne .
Kamil zaniósł mnie do jakiegoś domu i postawił na ziemi. Stałam w długim korytarzu, z którego było widać prawie wszystkie pokoje. Ciepłe barwy, które tam gościły nadawały temu miejscu przyjemny wygląd.
- Gdzie my jesteśmy .?- zapytałam zdziwiona, bo w domu nie było rodziców Kamila.
- W moim domu- zaśmiał się.
- To ile ty jeszcze masz domów.?- zapytałam z ironią w głosie.
- Czekaj niech się zastanowię.... Wszystkich w sumie jest 3 . Jedno tu , drogie nad morzem, w Gdańsku, a trzecie we Wrocławiu, tam gdzie mieszkaliśmy- zaśmiał się.
- Nie no ... Czego ja jeszcze o tobie nie wiem .? Może masz swój własny zamek albo coś.? - zapytałam.
- Zamku nie mam .heh . A nie wiesz o mnie jeszcze tylu rzeczy. Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie- powiedział i uśmiechnął się.
- Aham... To będę musiała sobie trochę poczekać - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do salony. Przynajmniej tak mi się wydawało. Był on połączony z kuchnią. Na środku stała sofa, naprzeciw niej telewizor. W kuchennej części stał stół z 6 krzesłami. Kuchnia jak kuchnia. Normalna. Usiadłam na sofie. Była bardzo wygodna. Po chwili dołączył się do mnie Kamil. Objął mnie swoim ramieniem i włączył coś w TV.
- Głodny jestem .Może zamówimy pizze?- zapytał Kamil.
- Okej. W sumie to ja też jestem głodna.- odpowiedziałam.
Kamil poszedł po telefon. wybrał jakiś numer i zadzwonił .
- Dzień dobry. Ja chciałem zamówić pizze z sosem, szynką, pieczarkami, kukurydzą , salami i podwójnym serem.- facet w komórce coś powiedział- Do Lipek na ulicę Klonową 34. - gościu w telefonie znów coś powiedział.- Do widzenia.
- Skąd wiedziałeś jaką pizze lubię?- zapytałam zdziwiona.
- Nie wiedziałem . Sam taką lubię- zaśmiał się.
- Ale z ciebie egoista. A co byś zrobił jakbym nie lubiła takiej pizzy?- zapytałam.
- Hmmm. Niech się zastanowię... Zjadłbym ją sam - zaśmiał się, a ja go walnęłam pięścią w ramię.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Rozdział trochę krótki ale ... ( nie powiem kto) chyba by mnie zadźgał jakbym go teraz nie dodała. Wieczorem postaram się dodać następny . ; ***
- Kasiaa..... Kasia.... Kasia! Wstawaj! Jesteśmy na miejscu- mówił Kamil cały czas delikatnie mnie szturchając.
- Ej...- ziewnęłam- ja chcę spać!- powiedziałam i przytuliłam się do okna.
- Kasia wstawaj!- powiedział i wyszedł z samochodu.
- No .- mówiłam sama do siebie- będę mogła sobie jeszcze pospać.
Kamil w tym czasie podszedł do moich drzwi . Otworzył je.
- Ej.! co ty robisz!?- zapytałam.
- Hmmm. Niech się zastanowię... Wyciągam cię z samochodu- powiedział i wziął mnie na ręce.
- Ej! Zostaw mnie.!- krzyczałam.
-Niee.!- krzyknął i pocałował mnie w usta.Nie wiem czemu ale zawsze gdy to robił przez moje ciało przechodził leciutki dreszcz. To było dziwne, ale przyjemne .
Kamil zaniósł mnie do jakiegoś domu i postawił na ziemi. Stałam w długim korytarzu, z którego było widać prawie wszystkie pokoje. Ciepłe barwy, które tam gościły nadawały temu miejscu przyjemny wygląd.
- Gdzie my jesteśmy .?- zapytałam zdziwiona, bo w domu nie było rodziców Kamila.
- W moim domu- zaśmiał się.
- To ile ty jeszcze masz domów.?- zapytałam z ironią w głosie.
- Czekaj niech się zastanowię.... Wszystkich w sumie jest 3 . Jedno tu , drogie nad morzem, w Gdańsku, a trzecie we Wrocławiu, tam gdzie mieszkaliśmy- zaśmiał się.
- Nie no ... Czego ja jeszcze o tobie nie wiem .? Może masz swój własny zamek albo coś.? - zapytałam.
- Zamku nie mam .heh . A nie wiesz o mnie jeszcze tylu rzeczy. Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie- powiedział i uśmiechnął się.
- Aham... To będę musiała sobie trochę poczekać - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do salony. Przynajmniej tak mi się wydawało. Był on połączony z kuchnią. Na środku stała sofa, naprzeciw niej telewizor. W kuchennej części stał stół z 6 krzesłami. Kuchnia jak kuchnia. Normalna. Usiadłam na sofie. Była bardzo wygodna. Po chwili dołączył się do mnie Kamil. Objął mnie swoim ramieniem i włączył coś w TV.
- Głodny jestem .Może zamówimy pizze?- zapytał Kamil.
- Okej. W sumie to ja też jestem głodna.- odpowiedziałam.
Kamil poszedł po telefon. wybrał jakiś numer i zadzwonił .
- Dzień dobry. Ja chciałem zamówić pizze z sosem, szynką, pieczarkami, kukurydzą , salami i podwójnym serem.- facet w komórce coś powiedział- Do Lipek na ulicę Klonową 34. - gościu w telefonie znów coś powiedział.- Do widzenia.
- Skąd wiedziałeś jaką pizze lubię?- zapytałam zdziwiona.
- Nie wiedziałem . Sam taką lubię- zaśmiał się.
- Ale z ciebie egoista. A co byś zrobił jakbym nie lubiła takiej pizzy?- zapytałam.
- Hmmm. Niech się zastanowię... Zjadłbym ją sam - zaśmiał się, a ja go walnęłam pięścią w ramię.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Rozdział trochę krótki ale ... ( nie powiem kto) chyba by mnie zadźgał jakbym go teraz nie dodała. Wieczorem postaram się dodać następny . ; ***
o 2 rozdziały w jeden dzien :) widze ze sie rozkrecasz :P a co do rozdziału to fajny :)
OdpowiedzUsuńO.o no widzisz ; D zaraz wakacje to będą jeszcze częściej, tak mi się wydaję ; )
UsuńAle fajne :D
OdpowiedzUsuń" Skąd wiedziałeś jaką pizze lubię?- zapytałam zdziwiona.
- Nie wiedziałem . Sam taką lubię- zaśmiał się.
- Ale z ciebie egoista. A co byś zrobił jakbym nie lubiła takiej pizzy?- zapytałam.
- Hmmm. Niech się zastanowię... Zjadłbym ją sam - zaśmiał się, a ja go walnęłam pięścią w ramię."
ubóstwiam <3 czekam na dalszy rozdział